Do zdarzenia doszło podczas kolejnej nocy intensywnych rosyjskich ataków lotniczych na Ukrainę. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że polskie systemy radiolokacyjne obserwowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej.
Jak przekazało DORSZ, jeden z obiektów około godz. 3.29 zbliżył się do granicy Polski na odległość około pięciu kilometrów, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód. Kilkanaście minut później, o godz. 3.40, w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się na zachód.
W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16. O godz. 3.46, jeszcze przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. W celu potwierdzenia danych z radarów w rejon ostatniego wskazania wysłano śmigłowiec Mi-24.
Załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Na miejscu rozpoczęły się działania operacyjne i zabezpieczające, a do pracy skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz właściwe służby.
Lubelska policja poinformowała, że po godz. 5 funkcjonariusze ujawnili na polu między Tarnawą-Kolonią a Tokarami lej oraz rozrzucone elementy niezidentyfikowanego obiektu. Miejsce znajdowało się około dwóch kilometrów od zabudowań. Wcześniej mieszkańcy zgłaszali służbom potężny huk słyszany w okolicy Tarnawy i Turobina.
Rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej kpt. Tomasz Stachyra przekazał, że strażacy zabezpieczają krater o średnicy około 10 metrów.
Sprawą zajęła się również prokuratura. Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała, że Wydział ds. Wojskowych prowadzi na miejscu czynności w ramach śledztwa w niezbędnym zakresie. Na miejsce udał się prokurator okręgowy w Lublinie, który osobiście koordynuje działania śledczych.
O zdarzeniu powiadomiono Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Służby zabezpieczają teren i analizują odnalezione fragmenty, aby ustalić pochodzenie oraz rodzaj obiektu.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił noc jako „niezwykle ciężką dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń”. Podkreślił, że informacje były na bieżąco przekazywane odpowiednim służbom oraz najważniejszym osobom w państwie.
„Trwa teraz wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu upadł w okolicach m. Tarnawa-Kolonia” – napisał szef MON.
Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że Kosiniak-Kamysz pozostaje w bezpośrednim kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim oraz premierem Donaldem Tuskiem. Jak zaznaczyła, w wyniku zdarzenia nikt nie został poszkodowany i nie doszło do zniszczenia żadnych obiektów.
Premier Donald Tusk przekazał, że w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej podczas rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON i odpowiednich służb. Jak podkreślił, instytucje te od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu informacje o jego okolicznościach.
W związku z sytuacją odwołano również zaplanowaną wcześniej wizytę premiera w Stroniu Śląskim.
W nocy, z powodu rosyjskich ataków na Ukrainę, w Lublinie oraz kilku innych rejonach województwa lubelskiego uruchomiono system wczesnego ostrzegania. Syreny alarmowe zawyły około godz. 3.50, a po kilku minutach alarm został odwołany.
Służby nadal prowadzą czynności na miejscu zdarzenia. Ostateczne ustalenie, czym był obiekt, który spadł w pobliżu Tarnawy-Kolonii, będzie możliwe po zakończeniu analiz i badań zabezpieczonych materiałów.
PAP/IAR/pż