Mecz serwisem rozpoczęła Kartal. Już pierwszy gem pokazał, jak wiele wysiłku będą musiały włożyć obie zawodniczki, by zdobywać kolejne punkty. Ostatecznie Brytyjka utrzymała podanie i jako pierwsza wpisała się na tablicę wyników – 1:0. Chwilę później serwowała Polka. Chwalińska sprawiała wrażenie nieco spiętej, podczas gdy Kartal od początku prezentowała się znakomicie. Brytyjka przejęła inicjatywę, wypracowała pierwszego break pointa i od razu go wykorzystała. Przełamanie dało jej prowadzenie 2:0. Reakcja naszej reprezentantki była jednak znakomita. Chwalińska natychmiast odrobiła straty, odbierając rywalce podanie. Przy stanie 40:30 Kartal popełniła podwójny błąd serwisowy, dzięki czemu Polka zmniejszyła stratę do 2:1.
W dwóch kolejnych gemach 170. zawodniczka rankingu WTA zdominowała wydarzenia na korcie. Brytyjka wygrała oba bez straty punktu i odskoczyła Polce na 4:1. Maja nie zamierzała jednak składać broni. Wygrała następnego gema, choć musiała bronić się przed przełamaniem, i zmniejszyła stratę do 4:2.
Kartal szybko odpowiedziała. Bez większych problemów utrzymała własne podanie i znalazła się o jednego gema od zwycięstwa w pierwszym secie. Chwalińska walczyła do końca i próbowała obronić piłki setowe, jednak Kartal wykorzystała błędy Polki. Brytyjka dopięła swego, wygrywając pierwszą partię 6:2 po przełamaniu serwisu finalistki French Open.
W przerwie Kartal poprosiła o wsparcie sztabu medycznego, ale wróciła na kort na drugą odsłonę spotkania. Pierwszy gem był bardzo zacięty, aż siedem razy na tablicy wyników pojawiał się stan równowagi. Chwalińska miała trzy break pointy, ale ostatecznie to Kartal zachowała podanie - 1:0, a w kolejnym gemie przełamała naszą reprezentantkę - 2:0.
Maja Chwalińska znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. W tym momencie meczu wyraźnie dawało o sobie znać zmęczenie intensywną rywalizacją w Wuhan, ale Polka nie zamierzała się poddawać. Po niezwykle zaciętym gemie zdołała przełamać serwis rywalki. To była prawdziwa walka na wyniszczenie! Chwalińska wykorzystała dopiero piątego break pointa i wreszcie dopięła swego przełamując Kartal - 2:1.
Zawodniczka reprezentująca klub z Bielska Białej poszła za ciosem, pewnie wygrała gema przy własnym podaniu. Polce brakowało wcześniej tak łatwo zdobywanych punktów, a teraz mogła wreszcie odetchnąć. Kartal sprawiała wrażenie, jakby zaczynała opadać z sił. Na tablicy wyników pojawił się remis 2:2.
Do niecodziennej sytuacji doszło chwilę później, bo Polce pękło sznurowadło i musiała je zmienić.
Chwila przerwy wybiła naszą zawodniczkę z rytmu, pomogła wygrać rywalce kolejnego gema popełniając trzy błędy. Serwując zagrała jednak niemal idealnie i utrzymała podanie 3:3, a następnie po kolejnym zaciętym gemie odebrała Brytyjce serwis i wyszła na prowadzenie 4:3.
Niestety Polce nie udało się odskoczyć. Kartal odpowiedziała natychmiast odrabiając stratę przełamania. Emocje wzrosły jednak w kolejnym gemie, bo reprezentantka Polski ponownie przełamała podanie rywalki i serwowała, aby wygrać gema. Dzieła Chwalińska dokonała popisowo - pewnie wygrała podanie i zapisała drugą odsłonę na swoim koncie - 6:4. O tytule rozstrzygnął trzeci set.
Kartal pewnie wygrała pierwszego gema trzeciej odsłony. Niewzruszona tym Polka odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób wygrywając swoje podanie do zera - 1:1.
Następnie Brytyjka ponownie wyszła na prowadzenie 2:1, a Maja odpowiedziała 2:2. To, co wydarzyło się w kolejnym gemie rywalka naszej zawodniczki może zapamiętac na dłużej - to były czary Mai, która wypunktowała Kartal do zera i wyszła na prowadzenie 3:2. W kolejnym gemie potwierdziła przełamanie serwując (4:2).
Kartal próbowała odrobić straty, ale Chwalińska rozbiła pewność siebie rywalki i wyszła na prowadzenie 5:2. Zwycięstwo przypieczętowała w kolejnym gemie wykorzystując trzecią piłkę meczową.
Rywalka Chwalińskiej - Sonay Kartal jako jedyna z tej dwójki miała w dorobku tytuł w turniejach WTA. Triumfowała w Monastyrze w 2024 roku, podczas gdy Polka nigdzie nie wzniosła trofeum dla zwyciężczyni.
Podopieczna czeskiego trenera Jaroslava Machovsky'ego obecnie zajmuje 22. miejsce w rankingu WTA, a w poniedziałkowym notowaniu listy WTA znajdzie się na 11. - zaledwie dwie pozycje niżej od Igi Świątek, była liderka zajmuje 9. lokatę.
Polskie Radio/WTA/ho