Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Harcerze z Opolszczyzny odnawiają polskie groby w Szkocji. „Chcemy zadbać o polskie dziedzictwo”

14.09.2026 09:30
Przez ponad 20 lat harcerze z Opolszczyzny jeździli na Kresy, porządkując polskie cmentarze i ratując zabytki. Wojna w Ukrainie zmieniła kierunek ich wypraw. Dziś wolontariusze działają w Szkocji, gdzie odnawiają polskie nagrobki, inwentaryzują cmentarze i szukają śladów Polaków związanych z Wyspami po II wojnie światowej. – Skupiamy się na najbardziej zaniedbanych nagrobkach, niezależnie od tego, kim byli pochowani – mówi Adam Ziembowicz, koordynator wyprawy.
Audio
  • „My pozyskujemy też bardzo dużo wiedzy tutaj od naszej lokalnej Polonii, która też pomaga nam w docieraniu do kolejnych cmentarzy, do kolejnych punktów, gdzie nasza praca byłaby przydatna.” - mówi Adam Ziembowicz, komendant Chorągwi Harcerzy Ziemi Opolskiej im. rtm. Witolda Pileckiego w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [posłuchaj]
Harcerze z Chorągwi Harcerzy Ziemi Opolskiej im. rtm. Witolda Pileckiego od lat angażują się w ochronę polskiego dziedzictwa poza granicami Kraju
Harcerze z Chorągwi Harcerzy Ziemi Opolskiej im. rtm. Witolda Pileckiego od lat angażują się w ochronę polskiego dziedzictwa poza granicami Krajufot. ZHR

Adam Ziembowicz, koordynator wyprawy, a na co dzień komendant Chorągwi Harcerzy Ziemi Opolskiej im. rtm. Witolda Pileckiego, od lat angażuje się w projekty związane z ochroną polskiego dziedzictwa poza granicami kraju. Pomysł takich wyjazdów narodził się w środowisku kluczborskim już na początku XXI wieku.

Instruktorzy i harcerze przez około 20–25 lat organizowali obozy dla wolontariuszy na Kresach Wschodnich. Ich głównym celem była opieka nad polskim dziedzictwem kulturowym znajdującym się poza granicami Polski, przede wszystkim nad polskimi cmentarzami na Ukrainie.

Podejmowali się również większych przedsięwzięć. Jednym z nich było ratowanie zamku w Brzeżanach, określanego mianem „Wawelu Wschodu”.

– Nasi instruktorzy podjęli się ratowania tegoż zamku i obecnie efekty są takie, że z tego co się orientuję w Brzeżanach są sprzedawane bilety wejściowe, czyli doprowadziło to do otwarcia turystyki tam na miejscu.

Ziembowicz sam jako młody harcerz uczestniczył w jednym z takich projektów. Później, jako 18-latek, z grupą instruktorów z Kluczborka zorganizował kolejny wyjazd na Kresy. Przez lata podobne przedsięwzięcia były ważnym elementem działalności środowiska.

Opolscy harcerze od lat opiekują się polskimi miejscami pamięci w kraju i zagranicą. Właśnie zakończyli kolejną edycję projektu ZHR „Semper Fidelis - Szkocja”  fot. ZHR Opolscy harcerze od lat opiekują się polskimi miejscami pamięci w kraju i zagranicą. Właśnie zakończyli kolejną edycję projektu ZHR „Semper Fidelis - Szkocja”   fot. ZHR

Sytuację zmieniła wojna w Ukrainie. Kolejne wyjazdy na wschód stały się niemożliwe. Harcerze zaczęli więc szukać innego miejsca, w którym mogliby kontynuować swoją działalność.

– Pojawiło się pytanie, co dalej z tymi naszymi wyjazdami, czy jest może jakaś inna przestrzeń, inne właśnie kraje czy miejsca, którymi możemy się zająć.

Pomysł na Szkocję pojawił się dzięki instruktorom z Bydgoszczy. To oni zainspirowali opolskie środowisko do realizacji podobnego projektu na Wyspach. W ten sposób wieloletnia tradycja wyjazdów na Kresy znalazła nowy kierunek.

Harcerze zaczęli odwiedzać szkockie miejscowości, w których znajdują się polskie pochówki. Wśród wymienianych przez Ziembowicza miejsc są m.in. Pitty, Wig, Ewenton i Porty. Główne prace konserwacyjne prowadzone są jednak w Edynburgu.

Znajduje się tam jeden z większych cmentarzy, na którym pochowani są Polacy. Ziembowicz osobiście pracuje przy nim już od czterech lat.

– Tam jest jeden z takich większych cmentarzy, gdzie Polacy są pochowani. Więc naturalne jest to, że największy sentyment mam do tego właśnie miejsca, ponieważ od czterech lat również osobiście tam pracę na nim wykonuję.

Jednym z miejsc, które szczególnie zapadło mu w pamięć, jest jednak cmentarz w Roybridge, położony na dalekiej północy Szkocji, w regionie Highland. Spoczywa tam polski ułan, pochowany przez kolegów i przyjaciół z oddziału. Po wojnie ufundowali mu nagrobek. 

fot. ZHR fot. ZHR

– To jest daleka północ Szkocji, to są Highlandy. Cmentarz można powiedzieć, że też już w górach, bardzo ładnie położony, a na nim pochowany jeden polski ułan, który został tam pochowany przez swoich kolegów, przyjaciół z oddziału, którzy po wojnie ufundowali mu taki nagrobek i właśnie on tam spoczywa. Także to na pewno coś, co nam uczestnikom tych wyjazdów zapadło w pamięć.

Każda wyprawa jest poprzedzona wielomiesięcznymi przygotowaniami. Prace nad kolejną edycją zaczynają się właściwie rok wcześniej. Harcerze prowadzą inwentaryzację cmentarzy, wyszukują kolejne polskie groby, dokumentują ich stan i wykonują fotografie.

– Przygotowania do takiego projektu już zaczynają się tak naprawdę rok wcześniej. Jesteśmy świeżo po przylocie do Polski, więc obecnie oprócz tego, że trwa rozliczanie projektu, rozliczanie naszego obozu, przygotowanie raportów konserwatorskich, już pracujemy nad tym, żeby kolejna edycja również miała miejsce i żebyśmy mogli za rok wyjechać ponownie do Szkocji.

fot. ZHR fot. ZHR

Kolejnym etapem jest przygotowanie dokumentacji konserwatorskiej. Dzięki prowadzonej każdego roku inwentaryzacji harcerze mogą wybierać kolejne nagrobki i miejsca, w których ich praca jest potrzebna.

– Więc do czego się zaczyna realizacja takiego projektu? Zaczyna się od przygotowania dokładnego raportu konserwatorskiego przed rozpoczęciem pracy. Mamy dzięki naszym inwentaryzacjom, które prowadzimy co roku, bo to nie tylko prace konserwacyjne i renowacyjne, ale również inwentaryzacja cmentarzy, możemy wyłonić kolejne nagrobki, kolejne punkty na mapie Szkocji, do których będziemy chcieli się udać, no i po dokonaniu dokładnej fotorelacji tego nagrobka możemy przeprowadzić i zrealizować właśnie raport konserwatorski. Tym się zajmujemy na samym początku.

Gotowy projekt trafia następnie do konkursu wolontaryjnego organizowanego przez Instytut Polonika.

– Później dzięki temu, że współpracujemy z Instytutem Polonika, który zajmuje się polskim dziedzictwem poza granicami kraju, startujemy w konkursie takim wolontariatu, który właśnie Instytut Polonika ogłasza, no i tam proponujemy to, co my jesteśmy w stanie jako wolontariusze w Szkocji zrobić.

fot. ZHR fot. ZHR

Dotychczas projekty były pozytywnie oceniane, co pozwalało na ich realizację. Po zakończeniu konkursu rozpoczyna się szczegółowe planowanie wyjazdu.

– Jeśli efekt wystartowania w konkursie jest pozytywny, do tej pory przez cztery lata się udawało, no to zaczynają się już takie dokładniejsze przygotowania do wyjazdu wraz z dokładnym zaplanowaniem naszego harmonogramu tam na miejscu, no i dokładnym przygotowaniu się do tych prac.

Na miejscu harcerze współpracują z licencjonowaną konserwatorką zabytków, która nadzoruje prowadzone prace.

– Na miejscu współpracujemy z licencjonowanym konserwatorem zabytków. Nasza Pani konserwator Ch. pomaga w tych wszystkich elementach przygotowań, no i na miejscu oczywiście pod jej nadzorem my te prace prowadzimy.

Spotkanie z konserwatorką było efektem pierwszej wyprawy do Szkocji. Początkowo harcerze zabrali ze sobą konserwatora z Polski, ponieważ nie mieli kontaktów ze specjalistami na miejscu. Podczas prowadzonych prac poznali jednak osobę, która okazała się mieć zarówno wiedzę dotyczącą konserwacji, jak i doświadczenie związane z polskim dziedzictwem.

fot. ZHR fot. ZHR

Jak wynika z rozmowy, konserwatorka studiowała w Polsce na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Później pracowała przy Cmentarzu Orląt Lwowskich i zdobywała doświadczenie w innych krajach europejskich. Od około 20–25 lat mieszka w Szkocji.

– Jak się okazało, która studiowała w Polsce na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, tam uzyskała właśnie swój dyplom konserwatorski. Następnie, co jeszcze ciekawsze, miała okazję wyjechać na Ukrainę, gdzie pracowała na cmentarzu Orląt-Lwowskich, kiedy ten cmentarz był odbudowywany. No następnie jakieś tam doświadczenia w różnych innych państwach europejskich, aż trafiła do Szkocji i od 20-25 lat w tej Szkocji żyje, tam założyła rodzinę, no i ma pełną wiedzę na temat specyfiki prac konserwatorskich w Szkocji.

Jej obecność jest ważnym elementem całego przedsięwzięcia, ponieważ prace prowadzone przez wolontariuszy wymagają odpowiedniego nadzoru.

– Jest to bardzo ważny element tego projektu, ponieważ właśnie Ch. pilnuje tego, żebyśmy te nasze prace na miejscu wykonywali w jak najwyższym standardzie.

W projekt angażuje się również polska społeczność mieszkająca w Szkocji. Harcerze współpracują z jednostkami Związku Harcerstwa Polskiego działającymi w Edynburgu, Kirkcaldy i Perth.

– Oprócz tego mamy stały kontakt ze Związkiem Harcerstwa Polskiego poza granicami kraju. Tutaj mówię głównie o harcerzach i harcerkach ze Szkocji, to jest ZHP Edynburg, a nie tylko, ZHP Kirkcaldy, ZHP Perth i wszystkie te jednostki chętnie angażują się w pomoc w naszym projekcie.

Zakres tej pomocy zależy od miejsca. W Edynburgu harcerki bezpośrednio uczestniczą w pracach konserwatorskich na cmentarzu Mount Vernon. W Kirkcaldy harcerze mają natomiast bazę noclegową i logistyczną w polskim klubie.

– No ale choćby przykładem tutaj drużyny z Kirkcaldy no to tam śpimy. Tam mamy taką bazę noclegową, logistyczną w polskim klubie w Kirkcaldy, gdzie właśnie też stacjonuje Związek Harcerstwa Polskiego i dzięki uprzejmości zarządu klubu możemy tam spać, możemy tam przechowywać też nasz sprzęt, więc jest to współpraca bardzo szeroka i nie tylko sprowadza się do kwestii związanych stricte z pracami na cmentarzu.

fot. ZHR fot. ZHR

Istotne znaczenie ma również pomoc lokalnej Polonii. Mieszkańcy Szkocji pomagają harcerzom docierać do kolejnych miejsc pochówku i przekazują informacje o polskich grobach.

– Jest w tym związana również bardzo ważna sprawa polegająca na tym, że my pozyskujemy też bardzo dużo wiedzy tutaj od naszej lokalnej Polonii, która też pomaga nam w docieraniu do kolejnych cmentarzy, do kolejnych punktów, gdzie nasza praca byłaby przydatna.

Harcerze współpracują również z innymi organizacjami polonijnymi.

– Z różnymi innymi organizacjami polonijnymi w Szkocji również współpracujemy. Tutaj wymienię choćby Stowarzyszenie Mosty, które też swoje wsparcie okazuje, no ale również władze tutaj, przedstawiciele władzy państwowej, ponieważ z konsulem również mamy kontakt i ma konsul pełną wiedzę o tym, co my w Szkocji na miejscu robimy.

Polskie groby rozsiane po szkockich cmentarzach są śladem historii żołnierzy, działaczy polonijnych, harcerzy i zwykłych emigrantów. Jedną z grup stanowią żołnierze I Korpusu Polskiego.

Po upadku Francji w czasie II wojny światowej w Wielkiej Brytanii rozpoczęto odbudowę polskich sił zbrojnych. I Korpus Polski otrzymał zadanie obrony wschodniego wybrzeża Szkocji.

Nie wszyscy polscy żołnierze pochowani w Szkocji zginęli jednak w bezpośrednich działaniach wojennych. Część poniosła śmierć w wyniku wypadków, m.in. podczas szkoleń lotniczych.

Groby żołnierzy, którzy zmarli podczas wojny lub bezpośrednio po niej w wyniku odniesionych ran, znajdują się pod opieką Commonwealth War Graves Commission. Harcerze skupiają się przede wszystkim na innych polskich pochówkach.

– Co do zasady my się tymi nagrobkami, kwaterami polskich żołnierzy nie zajmujemy, bo to właśnie Commonwealth się nimi opiekuje. My bierzemy pod opiekę te nagrobki, które dotyczą żołnierzy, którzy wojnę w Szkocji przeżyli, no i po prostu później po wojnie zmarli i zostali pochowani na cmentarzach w Szkocji.

fot. ZHR fot. ZHR

Na szkockich cmentarzach spoczywają również działacze polonijni, instruktorzy i instruktorki harcerskie oraz osoby, które po wojnie związały swoje życie ze Szkocją.

Harcerze nie dzielą jednak grobów na bardziej i mniej ważne. Nie kierują się przede wszystkim tym, czy pochowana osoba była znaną postacią. Najważniejszy jest stan nagrobka i potrzeba jego odnowienia.

– Takich nagrobków też mieliśmy kilka, ale też zwykli Polacy, bo ostatecznie co do zasady nie prowadzimy kategoryzacji na te nagrobki osób bardziej zasłużonych czy mniej zasłużonych, tylko po prostu raczej idziemy w kierunku tych, które są najbardziej zaniedbane do tych, które są utrzymane w najlepszym stanie.

Dzięki temu ich opieką objęte są bardzo różne groby. Są wśród nich pochówki wojskowych, działaczy polonijnych, harcerzy, ale również osób, których nazwiska nie są dziś powszechnie znane.

– Jest tutaj pełny wachlarz tych osób, które na tych cmentarzach są pochowane.

fot. ZHR fot. ZHR

Tegoroczna wyprawa już się zakończyła, ale dla harcerzy nie oznacza to końca pracy. Teraz przygotowywane są raporty konserwatorskie i dokumentacja wykonanych działań. Jednocześnie rozpoczynają się przygotowania do kolejnego wyjazdu.

W ten sposób historia harcerskich wypraw, która rozpoczęła się na Kresach Wschodnich, od kilku lat trwa również w Szkocji. Odnowione nagrobki są materialnym śladem pamięci o Polakach, których losy zaprowadziły daleko od ojczyzny. Dla uczestników wypraw równie ważne jak sama renowacja jest odkrywanie tych historii i przekazywanie ich kolejnym pokoleniom.

106 lat temu polscy ułani w bitwie pod Komarowem pokonali Armię Konną Budionnego

31.08.2026 12:37
31 sierpnia 1920 roku pod Komarowem koło Zamościa doszło do jednej z najważniejszych bitew wojny polsko-bolszewickiej. Polska kawaleria starła się z 1. Armią Konną Siemiona Budionnego i zmusiła ją do odwrotu. Polacy dysponowali około 1,5 tysięcy żołnierzy, podczas gdy siły bolszewickie liczyły około 17,5 tysiąca. 

Obchody wyzwolenia belgijskiego Roeselare przez żołnierzy generała Maczka

07.09.2026 15:00
Belgijskie Roeselare uczciło 82. rocznicę wyzwolenia miasta przez żołnierzy 1. Polskiej Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Podczas uroczystości oddano hołd poległym polskim żołnierzom i podkreślono znaczenie pamięci o ich ofierze.

Polskie medale dla Włochów, którzy ukrywali Polaka ze Śląska wcielonego do Wehrmachtu

10.09.2026 14:07
W miejscowości Castelfiorentino w Toskanii uhonorowano w środę polskimi medalami siedmiu Włochów, którzy w czasie II wojny światowej ukrywali Wiktora Szołtyska (1925-1971). Jako młody Ślązak został on wcielony do Wehrmachtu, a później przedostał się na stronę polską i trafił do armii generała Władysława Andersa.