Pokolenie zawiedzionych nadziei. Co naprawdę mówi film "Niewinni czarodzieje"?

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2026 07:30
"Niewinni czarodzieje" z 1960 roku to jeden z najbardziej nieoczywistych filmów Andrzeja Wajdy. To opowieść o młodości, wolności, jazzie, grze pozorów i emocjach, które kryją się tuż pod powierzchnią lekkiego flirtu i nocnej rozmowy. W tym filmie puls Warszawy końca lat 50. łączy się z pytaniami o bliskość, autentyczność i o to, kim naprawdę jesteśmy, kiedy przestajemy grać role.
Niewinni czarodzieje w reż. Andrzeja Wajdy (na zdj.) to opowieść o młodości, wolności, jazzie, grze pozorów i emocjach, które kryją się tuż pod powierzchnią lekkiego flirtu i nocnej rozmowy
"Niewinni czarodzieje" w reż. Andrzeja Wajdy (na zdj.) to opowieść o młodości, wolności, jazzie, grze pozorów i emocjach, które kryją się tuż pod powierzchnią lekkiego flirtu i nocnej rozmowyFoto: archiwum NAC

Posłuchaj audycji "Wajda - portret z powidoków" >>>

"Niewinni czarodzieje" Andrzeja Wajdy to film zaskakująco lekki, a jednocześnie przenikliwy. Zamiast wielkiej historii mamy tu do czynienia z nocnym życiem miasta. Obecny jest flirt, maski, gesty i emocjonalny dystans. A w tle – jazz. Zresztą, muzykę do filmu napisał sam Krzysztof Komeda. To jeden z tych filmów, które z biegiem czasu odsłaniają nowe warstwy. Można go oglądać jako portret młodego pokolenia końca lat 50., jako opowieść o samotności, ale też błyskotliwy zapis chwili, w której polskie kino zaczęło mówić innym językiem.

"Lotna" - filmowa porażka Wajdy

Warto przypomnieć film poprzedzający "Niewinnych czarodziejów". Wajda, po sukcesie takich filmów jak "Kanał" czy "Popiół i diament", postanawia zrealizować jeszcze jeden film z historią w tle – "Lotną". To jego pierwszy film w kolorze z 1959 roku. Miał być hołdem złożonym ojcu, oficerowi Wojska Polskiego i uczestniku kampanii wrześniowej, ofierze Katynia.

- Tu po raz pierwszy Wajda miał zdecydowane poczucie porażki. To jest coś, co będzie go przez całą dekadę lat 60. trapić. "Popiół i diament" to jest film tak udany, tak akuratny, jeżeli chodzi o to, co chce powiedzieć i jak rezonuje z publicznością, że trudno go dogonić. On miał świadomość, że to jest coś niezwykłego. Czasami jest tak, że twórcy mają jakiś wielki sukces, który trochę ich przygniata. "Lotna" miała być próbą powiedzenia trochę inaczej, jeżeli chodzi o język filmowy, dlatego że Wajda był malarzem. Często mówił o tym, że to malarstwo jest dla niego pierwszym punktem odniesienia, jeśli chodzi o kino - wyjaśnił w Dwójce filmoznawca Karol Szafraniec.

Czytaj też:

- "Lotna" z jednej strony była filmem barwnym, ale z drugiej strony była kręcona na taśmie ORWO, która była bardzo kapryśna. I to, jak obraz wyglądał ostatecznie, było dość niespodziewane dla twórców. Jest też pewne niezrozumienie – "Lotna" składa się z bardzo poetyckich obrazów. Wajda próbuje z Jerzym Urbanem stworzyć tam język malarski i to jest świat bardzo symboliczny, opowiadający o imaginarium polskim, ale też o pewnej klęsce, którą była kampania wrześniowa. I używa tak poetyckich środków wyrazu, że to do dzisiaj spotyka się z pewnym niezrozumieniem. Miał poczucie, że to jego pierwszy pełnometrażowy film, który i zdaniem publiczności, i w jego własnej opinii jest porażką. Trzeba było zacząć myśleć, co dalej - dodał gość audycji "Wajda: portret z powidoków".

"Niewinni czarodzieje", czyli Wajda opowiada o współczesności

"Niewinni czarodzieje" były próbą sprawdzenia samego siebie w innej tematyce. Brak sukcesu Wajdy w poprzednim filmie sprawił, że postanowił odejść od produkcji historycznych. Warto wspomnieć, że w tamtym czasie władze PRL-u nie były przychylne filmom opowiadającym o współczesności. Cenzorzy woleli, by twórcy zajmowali się wojenną przeszłością.

- I teraz Wajda robi coś, co ma być próbą opowiedzenia o tej współczesności. Szukał jej wokół siebie i spotkał Jerzego Andrzejewskiego, z którym już współpracował przy "Popiele i diamencie". Andrzejewskiego w jakiś sposób fascynuje cała ta sytuacja jazzowa, to nowe pokolenie, które ma własne środki wyrazu. I wtedy stwierdza, że napisze scenariusz. Pojawił się też Jerzy Skolimowski, który faktycznie był przedstawicielem tego pokolenia i był zawsze wojowniczy. On wszedł z ofertą przerobienia dialogów do "Niewinnych czarodziei" po to, żeby one brzmiały autentyczne. Sam trafia do tego filmu, grając boksera - mówił Karol Szafraniec.

Portret pokolenia zawiedzionych nadziei

Film "Niewinni czarodzieje' na pierwszy rzut oka wydaje się lekki, kameralny, zbudowany z rozmów i spojrzeń, z drobnych gestów, z jazzu. Jednak pod tą warstwą kryje się coś znacznie poważniejszego. Widzimy portret pokolenia, które chce żyć nowocześnie, swobodnie, bez patosu. Jednocześnie spotyka się z tym, że – paradoksalnie – coraz trudniej jest im mówić o sobie.

- To jest pokolenie zawiedzionych nadziei. To są młodzi ludzie, którzy mają żyć w świecie powojennym; w świecie, w którym nie ma piekła związanego z przeszłością. Ale ten świat jest bardzo ograniczony. Widzimy ludzi, którzy nie za bardzo są w stanie się zakorzenić w tej rzeczywistości. Wobec tego starają się trzymać rzeczy, które dają jakąś radość, nadzieję. Dla Wajdy zawsze to było ważne, że mnóstwo osób – zwłaszcza w środowisku artystycznym – starało się gonić Zachód. Nawet jeśli PRL tamtych czasów dawał mnóstwo ograniczeń i przynosił tak naprawdę tragiczną sytuację, to ludzie starali się trzymać wewnętrznie tego, co działo się tam, trzymać się pulsu świata. I ten jazz był również taką ucieczką do tego, żeby nie myśleć o codziennej rzeczywistości - opowiadał Karol Szafraniec.

***

Tytuł audycji: Wajda - portret z powidoków

Prowadzenie: Marcin Pesta

Data emisji: 25.03.2026

Godz. emisji: 22.30

am/pg

Czytaj także

Rozpoczęły się obchody Roku Andrzeja Wajdy. Setna rocznica urodzin reżysera

Ostatnia aktualizacja: 06.03.2026 12:05
Reżyser filmowy i teatralny, scenarzysta i scenograf. Był jednym z najwybitniejszych twórców polskiego i światowego kina. Zdobywcą Oscara przyznanego za całokształt twórczości i Złotej Palmy w Cannes za "Człowieka z żelaza". W dniu setnych urodzin reżysera rozpoczynają się obchody Roku Andrzeja Wajdy.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Japoński dom" w Krakowie. Andrzej Wajda i historia Muzeum Manggha

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2026 13:54
Historia Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie zaczęła się od fascynacji, która narodziła się jeszcze w czasie wojny. Andrzej Wajda – wówczas młody chłopak – zobaczył w krakowskich Sukiennicach wystawę sztuki japońskiej z kolekcji Feliksa "Mangghi" Jasieńskiego. Pięćdziesiąt lat później reżyser doprowadził do powstania miejsca, które stało się domem dla tych zbiorów – i jednym z najważniejszych punktów spotkania kultur Polski i Japonii.
rozwiń zwiń