Opera 2.1: Salvatore Sciarrino "Luci mie traditrici"

Ostatnia aktualizacja: 28.02.2008 10:34
To było jedno z najgłośniejszych morderstw XVI wieku, w dodatku ten, który je popełnił znany jest dzisiaj jako nowoczesny kompozytor, prekursor baroku w muzyce. Carlo Gesualdo da Venosa zamordował własną żonę oraz jej kochanka.

Tragiczna w skutkach historia zazdrości stała się kanwą wielu utworów literackich i muzycznych. Sięgnął po nią m. in. Salvatore Sciarrino (ur. w 1947 w Palermo) i opracował na jej podstawie libretto swej opery Luci mie traditrici (1998).

Ale zainteresowanie postacią Gesualda ma u włoskiego twórcy jeszcze inne źródła – nie przypadkiem chyba nazywa się Sciarrina współczesnym manierystą. Tak jak u wielu późnorenesansowych mistrzów, również w jego partyturach odnajdziemy elementy retoryki muzycznej, malarstwa dźwiękowego czy kaligrafii.

W czwartek 28 lutego, kwadrans przed 23:00, na spotkanie z najbardziej znaną operą włoskiego mistrza XX wieku zapraszają

Ewa Szczecińska, Monika Pasiecznik i Daniel Cichy

Zobacz więcej na temat: opera Palermo
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wieczór operowy Dwójki: "Orfeusz" Claudia Monteverdiego

Ostatnia aktualizacja: 20.10.2007 20:00
Claudio Monteverdi Orfeusz - favola in musica w 5 aktach z prologiem (Beaune, 13.07.2007)
rozwiń zwiń

Czytaj także

Operowa Bydgoszcz

Ostatnia aktualizacja: 07.04.2009 12:23
Wiosna w Bydgoszczy od 1994 roku nierozerwalnie kojarzy się z Bydgoskim Festiwalem Operowym.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Komu potrzebna jest opera?

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2009 13:12
Do najczęściej powtarzanych nekrologów XX stulecia należy sakramentalne już „opera umarła”. Z drugiej strony to właśnie na jej zgliszczach swe najwybitniejsze dzieła stworzyli tacy wizjonerzy współczesnego teatru, jak Robert Wilson czy Heiner Goebels.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Złote dziecko barokowej opery

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2009 09:33
Błyskotliwą karierę Philippe’a Jaroussky’ego przyrównać można tylko do popkulturowego snu.
rozwiń zwiń