Magia kina w świecie popcornu i coli

Ostatnia aktualizacja: 04.10.2012 14:42
- Na szczęście obok multipleksów coraz częściej pojawiają się małe sale kinowe – mówił w radiowej Dwójce Krzysztof Gierat, dyrektor krakowski festiwalu Filmów Dokumentalnych i Krótkometrażowych.
Audio

Wspominał w "Rozmowach po zmroku" lata 90., gdy obawiano się, że kina upadną, gdyż nadszedł czas wideo.

- Korzystając z tego, że ludzie kina przyjeżdżali do Polski z zagranicy, myśmy ich gościli. Pamiętam jak wielkim wydarzeniem była wizyta Roberta de Niro w ’89 roku w nieistniejącym już kinie Apollo, gdy przecinał wstęgę po długim remoncie obiektu – zaznaczył.

Gość "Rozmów po zmroku” opowiadał o wielu gwiazdach kina, które późnij odwiedzały prowadzone przez niego kino Wanda. Dodał, że kino ostatecznie upadło, gdyż w największym stopniu zaszkodziła mu "inwazja” multipleksów, na którą właściciele nie byli przygotowani.

- Do tego czasu dominowały obiekty przedwojenne (…) żadne z tych kin już nie istnieje – dodał.

Piotr Śmiałowski, filmoznawca, opowiadał o kinie Iluzjon. Jego zdaniem umieszczenie go w budynku przy ul. Narbutta, gdzie znajdowało się kino Stolica, uratowało budynek przed zniszczeniem i przed tym, by powstał tam kolejny supermarket. Będą tam dwie sale, a ośrodek będzie w pełni nowoczesny, ale odremontowany zgodnie z wymogami konserwatora zabytków.

- Kino Iluzjon jest ekstraktem, jeżeli chodzi o zamysł małego kina. Gra rzeczy ambitne, będzie starało się mieć stałą publiczność i kształtować gusta – dodał.

Zobacz więcej na temat: FILM POLSKA Robert De Niro
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ozon i Śnieżka triumfują w San Sebastian

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2012 08:23
Obraz "W domu" francuskiego reżysera Francois Ozona to tegoroczny zdobywca Złotej Muszli, najważniejszego wyróżnienia Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w San Sebastian.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Najsilniejsza w kinie jest obecnie fala... meksykańska

Ostatnia aktualizacja: 03.10.2012 14:03
Jeśli film spodoba się na ważnym międzynarodowym festiwalu filmowym, to od razu na podobnych imprezach, pojawiają się obrazy z tego samego kręgu kulturowego - uważa Jan Topolski.
rozwiń zwiń