Co wiemy o Mozarcie? Korespondencja kompozytora w zbiorach Ireneusza Dembowskiego

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2026 10:30
Ireneusz Dembowski sporą część swojego życia poświęcił listom Wolfganga Amadeusa Mozarta i tłumaczeniu ich na język polski. Przeprowadził także rozległe śledztwo dotyczące tego, co działo się w życiu Mozarta niemal dzień po dniu. W Dwójce opowiedział o mało znanym obliczu kompozytora, jego relacji z ojcem oraz listach, które pisał, a czasem też szyfrował.
Pomnik Mozarta w Wiedniu
Pomnik Mozarta w Wiedniu Foto: shutterstock/Mistervlad/Eager cameraman

W rozmowie badacz przywołał paradoks, że Mozart – cudowne dziecko muzyki – nigdy nie utracił dziecięcej wrażliwości. - Jest taka opinia, że nigdy dzieckiem być nie przestał. Zawsze zachowywał niewinność i zadziorność dziecka. A dorosłym był od szóstego roku życia. Już wtedy jego osiągnięcia były takie, których mógł dokonać dorosły człowiek – wyjaśniał w audycji Ireneusz Dembowski.

Posłuchaj w audycji "Rozmowy po zmroku" >>> 

Najważniejszy dla Mozarta był jego ojciec 

Centralną postacią w życiu Mozarta pozostawał jego ojciec, Leopold. - Bezsprzecznie był najważniejszy. On syna uwielbiał i Wolfgang uwielbiał ojca. Oczywiście nie całe życie. Nastąpił moment, kiedy młody człowiek zaczął się buntować przeciwko ojcu, jak to naturalnie zawsze bywa - mówił.

- Ojciec był jego mentorem, nauczycielem, menadżerem, impresariem. Organizował wszystko. Pisał też za niego listy – te kierowane do arystokracji czy władców. Wolfgang tylko je podpisywał – podkreślił badacz.

"Pisał po mozartowsku"

Z korespondencji wynika, że Mozart posługiwał się niezwykle żywym i osobistym językiem. - Nie pisał po niemiecku w ścisłym sensie, ale w dialekcie szwabsko-bawarskim. (...) Najbardziej chciałoby się powiedzieć, że pisał w języku mozartowskim. Poza tym jego listy są utkane różnymi, obcymi wyrazami, z różnych języków. Mozart znał nie tylko niemiecki, ale też francuski, włoski i łacinę. W końcu urodził się i żył przez długi czas w księstwie kościelnym, gdzie jedna trzecia mieszkańców była fizycznie i profesjonalnie związana z Kościołem – tłumaczył Ireneusz Dembowski.

Sprawdź: 

Myśli Mozarta ukryte w zaszyfrowanych wiadomościach 

Korespondencja Mozarta ujawnia także jego konflikty z autorytetami. Szczególnie napięta była relacja z arcybiskupem Hieronymusem von Colloredo, jego dawnym zwierzchnikiem w Salzburgu. - Colloredo był człowiekiem niezwykle autorytarnym, dyktatorem. Mozart nie mógł tego znieść. Ojciec miał jeszcze w sobie ducha baroku i potrafił się kłaniać w pas, ale syn tego nie znosił. Wyjechał do Wiednia – wtedy niekwestionowanej stolicy sztuki i muzyki. To tam miał szanse rozwoju – podkreślił w rozmowie. 

Jak zaznaczał, niektóre listy Mozarta były pisane językiem zaszyfrowanym. - Trafiały one najpierw do jego rąk. Były pisane czasem językiem tajemnym, rodzajem szyfru. To dla zmylenia arcybiskupiej cenzury. W tym szyfrze padają oczywiście grube słowa na temat zwierzchnika - dodał Dembowski.

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Karol Furtak

Data emisji: 27.01.2026

Godz. emisji: 22.30

zch/pg

Czytaj także

Łukasz Borowicz i nowe nagranie Symfonii d-moll Zygmunta Stojowskiego

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2026 14:19
Od dawna przymierzałem się do Symfonii d-moll Zygmunta Stojowskiego. Utwór ten jest znany wszystkim, którzy interesują się historią polskiej muzyki, ze względu na swoje niezwykłe umiejscowienie w czasie. Była to bowiem jedna z kompozycji inaugurująca działalność Filharmonii Warszawskiej w listopadzie 1901 roku. Z tego względu jest to jedno z kluczowych dzieł naszej kultury muzycznej - mówił na antenie Dwójki Łukasz Borowicz. 
rozwiń zwiń