Jak Panufnika do Polski przemycano

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2014 18:00
– W 1975 r. z mojej książki o muzyce polskiej usunięto kilkadziesiąt fragmentów o Andrzeju Panufniku. Tymczasem wydanie w stanie wojennym ukazało się bez żadnych ingerencji cenzury – mówił w Dwójce krytyk muzyczny Grzegorz Michalski.
Audio
  • Panufnik i Lutosławski. Biografie równoległe (PR, 27.04.2014)
Andrzej Panufnik, Warszawa 1946
Andrzej Panufnik, Warszawa 1946 Foto: PAP/CAF-Jerzy Baranowski

Grzegorz Michalski, prezes Towarzystwa im. Witolda Lutosławskiego, w 1990 r. jako wiceminister kultury w imieniu polskiego rządu witał Andrzeja Panufnika, gdy kompozytor po 36 latach przyjechał do ojczyzny. – Miałem świadomość, że to niesłychanie ważny symboliczny moment dla muzyki polskiej czy nawet dla całej Polski – wspominał to wydarzenie, zaznaczając, jak bardzo dojmująca była wcześniejsza konsekwencja i zajadłość w eliminowaniu Panufnika w polskim życiu muzycznym.

– Zajmowałem się krytyką muzyczną od schyłku lat 60. – opowiadał Grzegorz Michalski. – Od tamtej pory nieustannie toczyłem boje o możliwość informowania o Panufniku. Szukałem także dostępu do jego twórczości. To wcale nie było łatwe. Sądzę, że byłem jednym z niewielu, którzy wiedzieli, co pisał Andrzej Panufnik, jak brzmiała jego muzyka, a to dzięki Zygmuntowi Mycielskiemu, chyba jedynym utrzymującym kontakt z Andrzejem Panufnikiem. Mycielski podczas każdej wizyty w Londynie widywał się z Panufnikami i otrzymywał od kompozytora nowe nagrania jego muzyki. On właśnie pożyczał mi te nagrania – mówił krytyk muzyczny.

Niechęć do Andrzeja Panufnika nie przeszkodziła władzom PRL w latach 80. potraktować instrumentalnie osoby artysty. Gdy w 1975 r. Grzegorz Michalski publikował książkę z ambicją objęcia całości nowej muzyki polskiej, kilkadziesiąt ingerencji cenzury dotyczyło właśnie informacji o Panufniku. - Późniejsze wydanie książki w czasie stanu wojennego ukazało się właściwie bez ani jednej ingerencji cenzury – mówił krytyk. - Choć Panufnika od końca lat 70. można było już wykonywać, to jednak działo się to w bardzo ograniczonym zakresie i zawsze wywoływało bardzo przykre dyskusje. Pozwolenie na mówienie o kompozytorze w mojej książce miało być demonstracją liberalizmu. Władza chciała perfidnie pokazać, że ją na to stać – opowiadał.

Zapraszamy do wysłuchania audycji z cyklu "Stulecie Panufnika", w której przede wszystkim próbowaliśmy spojrzeć na życie kompozytora przez pryzmat biografii jego rówieśnika (starszego zaledwie o rok!) - Witolda Lutosławskiego. W programie wysłuchaliśmy także Marcina Bogusławskiego, pasierba drugiego z kompozytorów, oraz Beaty Bolesławskiej, muzykolog, autorki monografii "Panufnik".

Z gośćmi Dwójki rozmawiali Agata Kwiecińska i Michał Nowak.

***

Audycja powstała we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza w ramach programu Polska Music.

mc/jp

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Włodzimierz Sokorski: takiego kompozytora należałoby wrzucić pod tramwaj

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2013 23:00
Tak "minister socrealizmu" skomentował w 1949 roku I Symfonię Witolda Lutosławskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Panufnik i Lutosławski – szkic do wspólnego portretu

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2014 21:00
- Lutosławski to ktoś, komu udało się stworzyć bardzo osobisty styl. Takiego piętna osobowości nie widać w muzyce Panufnika – porównywał w Dwójce Alexander Liebreich, dyrektor artystyczny Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Andrzej Panufnik szukał natchnienia w... rutynie

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2014 12:00
- On konsekwentnie twierdził, że inspiracja nie przychodzi sama. Trzeba ją wywołać - wspominała swojego małżonka Lady Camilla. Rodzinne gniazdo Panufników w Twickenham odwiedzili Barbara Schabowska i Michał Nowak.
rozwiń zwiń