Parys domyka berlińską trylogię. "Floren" o złu, które przeradza się w obowiązek

Ostatnia aktualizacja: 24.02.2026 10:40
Dziennikarka Dagmara Bosch, były szef policji Czapieski oraz komisarz Kowalski - to dobrze już nam znani bohaterowie berlińskiej trylogii autorstwa Magdaleny Parys. Teraz powracają w finałowej odsłonie. Powieść "Floren" zamyka cykl, którego pierwszy tom, "Magik", został uhonorowany Europejską Nagrodą Literacką i doczekał się przekładów m.in. na język francuski, niemiecki, hiszpański, chorwacki i włoski.
Trylogia Berlinska Magdaleny Parys
"Trylogia Berlińska" Magdaleny ParysFoto: mat.pras.

Choć "Floren" przynosi kolejne sensacyjne zwroty akcji, w centrum jej pisania pozostaje pytanie o naturę zła. – Zaczynając pisać swoje książki, czy to był debiutancki "Tunel", czy trylogię, nie miałam takiego zamierzenia, że teraz będę pisała o czymś, co jest złem. To jest zawsze nieświadome. Dopiero teraz, po zakończeniu trylogii, zauważam, że czy to jest moja działalność publicystyczna, czy w mediach społecznościowych, ja bez przerwy staram się – wiem, że to zabrzmi patetycznie – wychodzić naprzeciw złu i się mu sprzeciwiać – powiedziała w Dwójce Magdalena Parys. 

Posłuchaj rozmowy w audycji "O wszystkim z kulturą" >>> 

W trosce o wartości uniwersalne 

Pisarka podkreśla, że dziś rozmowa o dobru i złu nie jest górnolotna, a konieczna. – W tym natłoku najróżniejszych spraw, które są błahe, nieważne, gdzie denerwujemy się z powodu jakichś błachostek (...), gdzieś zagubiliśmy to, co jest naprawdę ważne, a mianowicie dobro, zło i podstawowe wartości. Przestajemy zwracać uwagę na to, co jest naprawdę ważne – podkreśliła w rozmowie. 

Wojna, która nie odchodzi

Choć książki Magdaleny Parys mają uniwersalną wymowę, zawsze osadzone są w historii i w przestrzeni Europy Środkowo-Wschodniej, przede wszystkim Niemiec. – To jest mój temat, o tym dowiedziałam się z recenzji francuskich dziennikarzy – przyznała.

– Moja główna bohaterka Dagmara Bosch występuje w każdej z książek. (...) W końcu przyznałam przed sobą, że ja w każdej książce mam jakiegoś złoczyńcę, zbrodniarza wojennego, którego sobie wybieram albo on do mnie sam przychodzi. Kogoś, kto albo nie został ukarany, albo zbiegł i żył sobie później wspaniale – powiedziała. – Ta II wojna światowa ze mnie nie wychodzi po prostu. To, co naprawdę się wydarzyło, sprawia, że ja wokół tego buduję fikcję, przenoszę nas do przeszłości, ale przez teraźniejszość – dodała. 

Miasta pogranicza

Źródeł swojej wrażliwości Magdalena Parys upatruje w swoim życiorysie. Urodziła się w Gdańsku, dzieciństwo spędziła również w Szczecinie, miastach o złożonej, niemieckiej przeszłości.

– Jako mała dziewczynka już czułam, że tutaj coś jest inne. Że to jest moje miejsce, bo tutaj były korzenie mojej mamy, mojej babci, mojej prababci. Ale że to jest nie tylko nasze – wspominała w rozmowie. 

Rodzinny wyjazd do Berlina 

Gdy miała trzynaście lat, wyjechała z rodziną do Berlina. W dramatycznych okolicznościach, bez paszportu, w czasie politycznych represji wobec bliskich. – To była ucieczka. Zostałam oderwana od mojej babci, od mojej ukochanej rodziny w Gdańsku, od moich przyjaciół w Szczecinie. I nie dość, że nie chciałam tam być, to jeszcze wszędzie naokoło słyszałam język, którego nie chciałam słyszeć – zaznaczała.

Początki były trudne: bunt, odmowa mówienia po niemiecku, groźba usunięcia ze szkoły. – Jak to usłyszałam, to po trzech tygodniach byłam w niemieckiej klasie. Pomyślałam: dobra, dosyć tej szopki tutaj, weź się w garść, bo naprawdę wylądujesz nie wiadomo gdzie  mówiła. 

Drugi dom za zachodnią granicą 

Z czasem Berlin stał się dla niej drugim domem. – Otrzymałam dar w postaci wolności, nauki o demokracji, o tym, czym jest i może być Europa. To były wspaniałe czasy  podkreśliła. I dodała, że teraz ma "i to polskie życie, i to niemieckie życie".

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Przygotowanie: Aldona Łaniewska-Wołłk

Gość: Magdaleny Parys (autorka Trylogii Berlińskiej)

Data emisji: 23.02.2026

Godz. emisji: 19.10

zch

Czytaj także

"Muszę to spisać, zanim zapomnę". Marlen Haushofer w nowym przekładzie

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2026 13:20
Marlen Haushofer uchodzi za jedną z najciekawszych, a przez lata zapomnianych, autorek literatury niemieckojęzycznej. Teraz powraca w nowym tomie "Zabijemy Stellę / Piąty rok". Dwie krótkie prozy – jedna o dzieciństwie, druga o winie i wyparciu – ukazują pełnię jej literackiego talentu. O nowym przekładzie i niezwykłym powrocie autorki do świadomości czytelników mówiła w "Poranku Dwójki" tłumaczka Małgorzata Gralińska.
rozwiń zwiń