FPFF w Gdyni: młodość bez filtrów, kino o traumie i międzypokoleniowe rozliczenia

Ostatnia aktualizacja: 25.09.2026 12:50
- Moim głównym punktem zainteresowania jest człowiek i mechanizmy kierujące ludzkimi zachowaniami. To zawsze mnie interesowało, dlatego poszłam na psychologię. Nie miałam wtedy jeszcze odwagi pójść na reżyserię, a autentycznie ciekawiło mnie, dlaczego ludzie zachowują się tak, jak się zachowują - mówiła w Dwójce reżyserka Maria Wider, twóczyni filmu "Fluidy".
51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni
51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w GdyniFoto: Karol Makurat/REPORTER/Eastnews

Wysłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą"<<<

Kolejny dzień 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni przyniósł dyskusje o najmłodszym pokoleniu twórców, nowych językach opowiadania o dorastaniu i coraz wyraźniejszym zwrocie polskiego kina ku traumie oraz relacjom między pokoleniami.

Młodość bez filtrów i pastelowych kolorów

Maria Wider zaznaczyła w Dwójce, że jednym z jej celów było odromantyzowanie mitu młodości jako czasu wyjętego z bajki – sielanki, pięknych ciał, romantycznych spotkań nad jeziorem.

- Bardzo często właśnie tak pokazuje się młodość. W filmach obejmujących różne przestrzenie czasowe pojawia się miękki filtr, pastelowe kolory, nieostrości. Wszystko jest lekko zamglone i idealne. Ja chciałam podejść do młodości z bardzo bliska. Pokazać, że jest w niej mnóstwo rzeczy niepięknych, trudnych i wstydliwych. Tych pierwszych razów, które niekoniecznie wspominamy z łezką w oku, ale raczej z myślą: "to nie było dobre" - mówiła artystka.



- Postrzegam młodość jako coś znacznie bardziej złożonego. Jest w niej piękno, zdrowie, witalność – wszystko to, co biologicznie kojarzy się z młodością – ale jest też ogromny trud zadawania sobie pytań o tożsamość i mierzenia się z wielkimi życiowymi wyzwaniami - dodała.


Czytaj także:

Bohater, który wybiera wrażliwość

Jednym z aktorów, którzy wystąpili we "Fluidach", jest Jan Sałasiński, który sportretował tam wiejskiego chłopaka. Ten sam artysta zagrał także w "Powiedz mi, co czujesz" Łukasza Rondudy. Odegrał tam główną postać inspirowaną życiem i twórczością Patryka Różyckiego – wrażliwego, zamkniętego w sobie młodego mężczyzny.

- Bardzo otwieram się na aktora i jego osobowość. Najpierw piszę scenariusz w oparciu o prawdziwą postać – w tym przypadku inspiracją był Patryk Różycki. Kiedy pojawia się aktor, tak jak tutaj Janek, przepisuję scenariusz pod jego osobowość. Robimy to wspólnie - zaznaczył reżyser w Dwójce.

- Ten film miał być dla mnie opowieścią o nowej miejskości. Chciałem stworzyć bohatera młodego mężczyzny, który wywodzi się z bardzo brutalnego kontekstu, z biedy – tak jak Patryk Różycki – i odpowiada na tę brutalną rzeczywistość autentycznością, nastawieniem na bliskość i czułość. Interesowało mnie zderzenie brutalności z odpowiedzią, która nie jest walką. Fascynowało mnie też to, że bohater, wychodząc z mało uprzywilejowanego środowiska, wybiera wrażliwość, podczas gdy wielu jego rówieśników wybiera siłę, fascynację toksycznymi wzorcami męskości i wypiera własną wrażliwość - powiedział artysta.


Najpierw "po co", dopiero potem "jak"

Saksofonista, kompozytor i twórca muzyki filmowej, a także juror konkursu głównego Mikołaj Trzaska zaznaczył, że w zasadzie nigdy nie był zadowolony z werdyktów festiwalu w Gdyni. Zawsze wydają mu się niesprawiedliwe. - Kino jest przede wszystkim po coś. Opowiadamy historie nie tylko dlatego, żeby je opowiedzieć, ale dlatego, że mają coś znaczyć i pomóc nam pójść w stronę jakiegoś świata. Najlepszą receptą jest po prostu oddać się filmowi. Oglądając go, nie sięgać od razu do warsztatu, nie analizować techniki. To trochę jak z kolacją. Przychodzę do restauracji i najpierw jem. Jeśli się zachwycę, dopiero później mogę usłyszeć o całym procesie - o wszystkich kulinarnych szczegółach - mówił artysta.

- W kinie jest podobnie. Najpierw interesuje mnie doświadczenie. Dopiero potem zastanawiam się jak zostało osiągnięte. Ale przede wszystkim interesuje mnie po co. Wydaje mi się, że potrzebujemy kina czułego i wrażliwego. Nie chcę powiedzieć "optymistycznego", bo świat nie jest dziś w dobrej kondycji. Można różnie mówić o przemocy. Ona jest dziś wszędzie – od życia rodzinnego po skalę globalną. Kino powinno mieć wymiar terapeutyczny, ale terapeutyczny społecznie - dodał kompozytor.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Prowadzenie: Adriana Prodeus i Monika Zając

Data emisji: 24.09.2026

Godz. emisji: 19.10

Opracowanie: Oskar Łapeta

Czytaj także

51. FPFF. Zachwyty, zaskoczenia i nowe głosy polskiego kina

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2026 10:16
W specjalnym wydaniu audycji "O wszystkim z kulturą" połączymy się z Teatrem Muzycznym w Gdyni, czyli z samym sercem 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.
rozwiń zwiń