"Amerykańscy poeci chcą pisać jak Polacy"

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2014 20:40
- W Ameryce jest moda na polską poezję, bo dużo w niej filozofii, a mało narcyzmu - mówił w Dwójce Lynn Suh, Amerykanin wydający czasopismo z poezją z obu krajów.
Audio
  • Lynn Suh i Soren Gauger o zamiłowaniu do polskiej literatury. Rozmawiał Kamil Radomski (Kwadrans bez muzyki/Dwójka)
Na zdjęciu jedna z uczestniczek corocznego Festiwal Poezji w Nowym Jorku.
Na zdjęciu jedna z uczestniczek corocznego Festiwal Poezji w Nowym Jorku.Foto: Dave Bledsoe/Flickr CC

Lynn Suh zaraził się polską poezją w czasie studiów na uniwersytecie w Berkeley, dzięki wierszom Miłosza, Szymborskiej i Herberta. Dziś z nadwiślańskiej perspektywy śledzi życie literackie w naszym kraju. - Przyjechałem do Polski, bo chciałem poznać miejsce, które inspiruje waszych poetów - wyjaśniał.

Podczas pobytu w Krakowie zaskoczyła go atmosfera panująca wśród literatów. - Wasi poeci są bardziej spontaniczni niż amerykańscy. U nas pisanie wierszy jest traktowane jak zawód. Przyjeżdżając do was, chciałem przed tym uciec - wyjaśnił.

Z innych względów Kanadę dla Krakowa porzucił tłumacz Soren Gaugere. Chciał on zobaczyć, jak dzięki literaturze poradziliśmy sobie z kompleksem niższości...
***

Tytuł audycji: Kwadrans bez muzyki
Prowadzenie:
Kamil Radomski
Goście:
Lynn Suh (wydawca czasopisma z poezja polską i amerykańską), Soren Gauger (tłumacz literatury polskiej na angielski)
Data emisji:
3.12.2014
Godzina emisji:
15.00
bch/mm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Leopold Tyrmand - miłość do jazzu zatrzymała go w USA

Ostatnia aktualizacja: 16.05.2019 06:02
- Co za cholerne ścierwo ten Tyrmand - pisał o nim Kisiel. - Cóż to za świnia, wyrzutek społeczeństwa. Człowiek, który mógł opisać ulicę Żelazną, wyjechał. Jak on mógł nam to zrobić?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zapomniane biblioteki - dlaczego Polacy nie czytają książek?

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2014 14:00
Wielu z nas biblioteki kojarzą się z nudnym miejscem z niezliczonymi rzędami książek oraz starszymi bibliotekarkami łypiącymi na nas oczami spod okularów. Nic więc dziwnego, że coraz mniej osób odwiedza te miejsca.
rozwiń zwiń