Joanna Wnuk-Nazarowa: Penderecki denerwował się, gdy ktoś go naśladował

Ostatnia aktualizacja: 23.11.2018 13:01
- Nigdy nie wymuszał na studentach, żeby pisali jakimś konkretnym warsztatem, który on akceptuje. Sam przecież nie miał żadnego idola, którego naśladował. Dokonał przełomu, wymyślił nowy język - sonoryzm, ale nie wymagał, żeby pisać sonorystycznie - mówiła w Dwójce długoletnia szefowa Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.
Audio
  • Joanna Wnuk-Nazarowa o spotkaniach z Krzysztofem Pendereckim (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
  • Prof. Teresa Malecka o Krzysztofie Pendereckim (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
  • Maciej Tworek opowiada o współpracy z Krzysztofem Pendereckim (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
  • Ryszard Peryt o Krzysztofie Pendereckim (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
  • Elżbieta Penderecka wspomina wspólne podróże z Krzysztofem Pendereckim z roku 1966 związane z sukcesem "Pasji według św. Łukasza" i ostatnią wyprawę z do Chin (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
Pierwszy prywatny Festiwal muzyczny w dworku Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach (1980 r.). Na zdjęciu, od lewej: kompozytor, dyrygent i pedagog muzyczny Krzysztof Penderecki, dyrygenci Joanna Wnuk-Nazarowa i Jacek Kaspszyk
Pierwszy prywatny Festiwal muzyczny w dworku Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach (1980 r.). Na zdjęciu, od lewej: kompozytor, dyrygent i pedagog muzyczny Krzysztof Penderecki, dyrygenci Joanna Wnuk-Nazarowa i Jacek KaspszykFoto: Wojciech Kryński/PAP

Krzysztof Penderecki 1200.jpg
Krzysztof Penderecki: nie chciałem być kompozytorem

Z okazji 85. urodzin Krzysztofa Pendereckiego w "Zapiskach ze współczesności" o wybitnym kompozytorze opowiadali jego przyjaciele i artystyczni partnerzy. Wśród nich znalazła się Joanna Wnuk-Nazarowa, która studiowała pod kierunkiem twórcy, ale jego twórczość fascynowała ją jeszcze jako nastolatkę.

- Gdy byłam w liceum muzycznym, czyli na początku lat 60., podniecaliśmy się strasznie tym młodym kompozytorem, który takie sukcesy odnosi w świecie. Tren był niewiarygodnie nowoczesną muzyką w tamtych czasach, to był w ogóle przełom w myśleniu - podkreślała Joanna Wnuk-Nazarowa.

Artystka pod skrzydła Krzysztofa Pendereckiego w Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie trafiła w 1970 roku. - Penderecki akurat wrócił wtedy do Polski. Dostał profesurę belwederską, udało się go namówić, by z powrotem był na uczelni. Trzeba było znaleźć mu studentów w trakcie roku akademickiego, ponieważ zaczął uczyć od stycznia. Nie mogło być naboru studentów z zewnątrz, zrobiono więc konkurs. Z kilku osób, które się zgłosiły, dostałam się tylko ja i Jurek Horwath, który był kierownikiem zespołu Dżamble - wspominała była minister kultury i dyrektor NOSPR.

Jak wyglądał egzamin? Czym Krzysztof Penderecki inspirował swoich uczniów? Jakich znanych kompozytorów wychował? Co Joanna Wnuk-Nazarowa uważa za najważniejsze wspólne dokonania kierowanej przez nią NOSPR i obchodzącego w tym roku jubileusz 85-lecia twórcy? O tym w nagraniu audycji, której gośćmi byli również m.in. prof. Teresa Malecka z Akademii Muzycznej w Krakowie, szef Polskiej Opery Królewskiej Ryszard Peryt oraz żona kompozytora Elżbieta Penderecka

***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Gość: Joanna Wnuk-Nazarowa (długoletnia szefowa NOSPR, była minister kultury)

Data emisji: 19-23.11.2018

Godzina emisji: godz. 12.45 

pg/bch/mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Krzysztof Penderecki: "Polskie Requiem" to muzyka, która trzyma za serce

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2018 10:20
- Gdybym jako dziecko nie przeżył wojny, bardzo krwawej również dla naszej rodziny, bo kilka osób zostało zamordowanych, nie byłbym w stanie napisać takiego utworu - powiedział kompozytor i dyrygent Krzysztof Penderecki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Krzysztof Penderecki: u Malawskiego wszystkiego się nauczyłem

Ostatnia aktualizacja: 29.05.2018 13:00
- Był bardzo surowym, wymagającym nauczycielem, a ja niezbyt sumiennym uczniem. Wszyscy pisaliśmy po dwanaście fug, a że się spóźniałem, musiałem pisać dwa razy tyle. I to mi bardzo dobrze zrobiło – mówił w Dwójce Krzysztof Penderecki.
rozwiń zwiń