Radiowozy z bananami... Da się jeszcze usłyszeć warszawiaka?

Ostatnia aktualizacja: 30.07.2013 19:50
- Hłasko opisywał rozróby w warszawskich knajpach. Pisał, że portier dzwonił na ówczesną milicję i krzyczał: "Dwa radiowozy z bananami!". Banany to w gwarze warszawskiej były milicyjne pałki - opowiadał Radosław Pawelec w Dwójce.
Audio
  • Agata Hącia i Radosław Pawelec o języku ulicy i o etymologii nazw warszawskich (Nasz język współczesny/Dwójka)
Kadr z klipu Projektu Warszawiak, który jakiś czas temu był szalenie popularny wśród warszawiaków
Kadr z klipu "Projektu Warszawiak", który jakiś czas temu był szalenie popularny wśród warszawiakówFoto: youtube.com

- Jako student dorabiałem zamiataniem w elektrociepłowni Żerań i tam był pan Wrzosek z Bródna, który tak fenomenalnie zmiękczał - rozmarzył się w audycji z cyklu "Nasz język współczesny" słuchacz, warszawiak.
Mówi się git, ustrojstwo, frajer? Dziś to już nie jest takie łatwe, ale gwarę w stolicy wciąż można usłyszeć. - Jeszcze na Targówku, jeszcze trochę na Pradze funkcjonuje - wymieniała Agata Hącia. - Ale w większości gwara zanikła. To się wydarzyło pod koniec wojny - odpowiadał jej Radosław Pawelec. - Nastąpiła wymiana ludności. Warszawa poniosła w czasie wojny wielką stratę rodowitych warszawiaków. Część rozproszyła się po świecie, część zginęła.
Gwara warszawska rozwijała się wcześniej spokojnie przez ponad sto lat. Była bardzo różnorodna, każda część miasta miała swój język. Jakie miała cechy wspólne? Opierała się na dialekcie mazowieckim. - Lypy, kedy, wengel, nogamy, renkamy, na mniasto - wymieniała Hącia. - Charakterystyczne było mylenie grup "mi" z "mni" i "ke", "ge" z "kie", "gie". Tego nabywało się bezwiednie, osłuchując się ze swoim pierwszym środowiskiem. Bardzo trudno się takich cech pozbyć - tłumaczyła.
Ale do mówienia gwarą warszawską potrzebna była także nie lada wyobraźnia. Język, jak mówią znawcy, był napuszony, co oznaczało, że w Warszawie nie mówiło się stróż, tylko rycerz miotły, nie mówiło się dorożkarz, tylko rycerz bata, no i nie mówiło się żul, tylko rycerz nocnego przemysłu. Ta napuszoność szła w parze z barwnością opisu i to trochę w tym mieście zostało. W Warszawie do dziś czasem nie chodzi się spać, tylko się tonie w objęciach Morfeusza.
Audycję przygotowała Małgorzata Tułowiecka.

usc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jakie jest najdawniejsze słowo?

Ostatnia aktualizacja: 28.05.2013 10:00
O archaizmach, słowach, które nazywają przeszłość, świat rzeczy zapomnianych – rozmawialiśmy w językowym "Sezonie na Dwójkę".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ilu Polaków umie posłużyć się słowem "spolegliwy"?

Ostatnia aktualizacja: 25.06.2013 19:00
- Od czasów zaborów językoznawcy grzmią, że "póki co" to rusycyzm, a "póki co" ma się świetnie i chyba będzie trzeba przed tym ustąpić - mówił w Dwójce językoznawca, dr Jarosław Łachnik, który wziął udział w dyskusji na temat normy językowej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kruche i bezcenne. Cerkiewki na liście UNESCO

Ostatnia aktualizacja: 15.07.2013 19:25
Skarby kultury polskiej na liście chroniącej zabytki. - Bardzo się cieszę, że wreszcie tak uhonorowano cerkiewki - mówił Aleksander Chylak, wykładowca w Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej.
rozwiń zwiń