Melcher de Wind: matka mawiała, że Auschwitz siedzi z nami przy stole

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2020 12:07
- Nie było jednego konkretnego momentu, w którym poznałem treść zapisków ojca. Czasem jestem pytany, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Auschwitz. Prawda jest taka, że Auschwitz zawsze było z nami. Moja matka mawiała, że Auschwitz siedzi z nami przy stole kuchennym, jak dziadek, jak babcia. Od zawsze - mówi w Programie 2 Polskiego Radia syn Eddy'ego de Winda - autora wstrząsającej książki "Stacja końcowa Auschwitz", jedynej książki napisanej w obozie. 
Audio
  • "Stacja końcowa Auschwitz" wyjątkowym świadectwem więźnia obozu (Poranek Dwójki)
Okładka książki
Okładka książki Foto: mat. promocyjne

Eddy de Wind był ostatnim żydowskim lekarzem, który ukończył Uniwersytet Leiden w Holandii podczas II wojny światowej. Gdy jego matka została uwięziona w obozie w Westerborku, Eddy zgłosił się tam na ochotnika jako lekarz, pod warunkiem, że nie zostanie ona deportowana do Auschwitz. Niestety matkę wywieziono do obozu na kilka dni przed przybyciem syna.

W Westerborku Eddy poznał i poślubił swoją pierwszą żonę, Friedel. Obydwoje zostali wysłani do Auschwitz w 1943 r. Pod koniec 1944 r., gdy do obozu zbliżała się Armia Czerwona, Niemcy rozpoczęli jego ewakuację. W styczniu 1945 r. z obozu wyszła żona Eddy'ego. On sam ukrył się pod barakiem do momentu przybycia Rosjan. W tym czasie zaczął spisywać swoje wspomnienia.

Czytaj więcej
auschwitz 1200 free
Auschwitz-Birkenau. Historia, miejsce, pamięć

Melcher de Wind mówi, że po wyzwoleniu Auschwitz jego ojciec pozostał Europie Wschodniej jeszcze przez pięć miesięcy. - Do Holandii nie mógł wrócić, ponieważ kraj nie został wtedy jeszcze wyzwolony. Poza tym, jako lekarz był potrzebny na miejscu. Wstąpił do Armii Czerwonej. Wszędzie w Europie reakcja na wojenne doświadczenia była nieco inna. Kiedy powrócił do Holandii okazało się, że w ojczystym kraju nie czekało go radosne powitanie - podkreśla gość Dwójki. 

Wyzwolenie Auschwitz-Birkenau>>>

- Większość Żydów w czasie wojny zginęła albo została wywieziona. Każdy był zajęty swoimi sprawami, odbudową kraju. Nie było chętnych do słuchania opowieści Żydów, którzy przeżyli obozy koncentracyjne. Spisywanie wspomnień, na miejscu w Auschwitz, było dla ojca w pierwszej chwili powodem, żeby dalej żyć. Każde słowo zostało zapisane na terenie dawnego obozu. Chciał przekazać swoje obserwacje tak bezpośrednio i tak dokładnie, jak tylko było to możliwe. Kiedy wrócił do Holandii podjął starania o wydanie zapisków w formie książki. Brak zainteresowania książką bardzo go zabolał. Postanowił rozpocząć nowe życie - mówi Melcher de Wind. 

Eddy de Wind wyspecjalizował się w psychiatrii, szczególnie w leczeniu traum poobozowych. Już w 1946 roku opublikował artykuł o syndromie poobozowym pt. Confrontatie met de dood. W tym samym roku ukazały się również spisane przez niego jeszcze w obozie koncentracyjnym wspomnienia pt. Eindstation Auschwitz. W 1984 roku został odznaczony orderem Order Oranje-Nassau, odznaczeniem państwowym Królestwa Niderlandów.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. 

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzi: Paweł Siwek

Gość: Melcher de Wind (syn Eddy'ego de Winda - autora wstrząsającej książki "Stacja końcowa Auschwitz")

Data emisji: 6.02.2020

Godzina emisji: 9.34

kh

Czytaj także

Agnieszka Witkowska-Krych: edukacja buduje pamięć o Holokauście

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2020 11:54
- Cóż z tego, że zostaną nam pomniki, które oczywiście są ważne i też przypominają o przeszłości? Myślę, że to właśnie edukacja i kultywowanie pamięci w taki bardziej międzyludzki sposób będzie tym, co zostanie - mówiła w Dwójce w 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau antropolog kultury z Instytutu Pileckiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Prof. Aleksander B. Skotnicki: komiksowanie kłóci się z Holokaustem

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2020 14:34
- Jestem zdecydowanym przeciwnikiem trywializacji czy wręcz komiksowania tragedii Holokaustu, prób odbrązawiania bohaterów tamtych czasów np. Ireny Sendlerowej, albowiem ta tragedia była niewyobrażalna. Tylko pochylenie się nad nią, przypominanie, zachowanie pamięci jest wyrazem naszej kultury, a także sprzeciwu, aby nigdy więcej coś podobnego się nie powtórzyło - mówił znany hematolog i przyjaciel ocalonych z Holokaustu.
rozwiń zwiń