Samozwaniec, Grodzieńska, Czubaszek. "Humorystki", które rozśmieszyły Polskę

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2026 13:30
Miłość, humor i hart ducha – te trzy słowa najlepiej oddają bohaterki książki "Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu" autorstwa Violetty Ozminkowski. To opowieść o Magdalenie Samozwaniec, Marii Czubaszek i Stefanii Grodzieńskiej, kobietach, które śmiały się wbrew wszystkiemu: wojnie, stracie, starości i konwenansom.
Maria Czubaszek jest jedną z bohaterek książki pt. Humorystki.
Maria Czubaszek jest jedną z bohaterek książki pt. "Humorystki". Foto: Wojciech Kusinski / Polskie Radio

Te kobiety łączyła nie tylko odwaga w mówieniu własnym głosem, ale też niełatwa droga do miłości i wolności.  – Bez miłości nie ma humoru – zaznaczała w Dwójce Violetta Ozminkowski. – One wykopywały nam, współczesnym kobietom, humorem drogę do tego, żebyśmy mogły być szczęśliwsze dzisiaj – opisywała bohaterki książki "Humorystki". 

Posłuchaj w "Poranku Dwójki" >>> 

Trzy kobiety, trzy drogi

Stefania Grodzieńska – "emigranckie dziecko", porzucona dziewczynka wychowywana przez przyszywanego dziadka. Wojna zabrała jej dom i bliskich, ale nie odebrała dystansu. W warszawskim Cyruliku usłyszała radę: "Zrób ze swoich wad zalety" i...  zrobiła. Z wad stworzyła swój oręż.

Maria Czubaszek – mistrzyni autoironii, która potrafiła rozbroić świat dowcipem. – Już wystarczająco sama sobie docinała – wspominała autorka. – Nikt nie mógł jej bardziej dokopać niż ona sama – dodała.

Magdalena Samozwaniec – córka Wojciecha Kossaka i siostra Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Z błyskiem w oku i mocnym makijażem przeciwstawiała się tragediom życia. "Trzymam się, bo się puścić nie mogę" – żartowała, gdy pytano ją o urodę w starszym wieku.

Czytaj także:

Nowoczesność wbrew czasom 

Choć żyły w różnych epokach, Samozwaniec, Czubaszek i Grodzieńska były na wskroś nowoczesne. Każda z nich przekraczała stereotypy kobiet swoich czasów. Nie tylko śmiechem, ale też siłą i inteligencją. – One nie nazywałyby się feministkami, bo dla nich to nie był rzeczownik. Ale stan umysłu miały dokładnie taki jak my dzisiaj – usłyszeliśmy w rozmowie.

Magdalena Samozwaniec jako pierwsza odważyła się parodiować romantyczne ideały. Jej nazwisko, które sama sobie nadała, samo w sobie było symbolem niezależności. – Zerwała z rodzinną tradycją wielkich nazwisk i zapracowała na własne – zaznaczała autorka książki.

Miłość w cieniu satyry

Za każdą z humorystek stali też wyjątkowi mężczyźni, partnerzy i przyjaciele, którzy potrafili docenić ich błyskotliwość. Magdalenę Samozwaniec wspierali Artur Swinarski i Zygmunt Wojciech Kossak, Stefanię Grodzieńską – Jerzy Jurandot i Fryderyk Jarosy, a Marię Czubaszek – Jerzy Dobrowolski, Jonasz Kofta i Wojciech Karolak. – To byli mężczyźni, którzy podziwiali kobiety mądre, odważne i dowcipne. Wspierali je, a one czerpały z tego siłę – mówiła Violetta Ozminkowski.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Katarzyna Sanocka

Gość: Violetta Ozminkowski (autorka książki "Humorystki") 

Data emisji: 15.01.2025

Godz. emisji: 8.30

zch

Czytaj także

Artur Dutkiewicz: najciekawsze jest to, czego nie słychać

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2026 09:49
- Na okładce tej płyty widnieje obraz Jerzego Nowosielskiego "Abstrakcja" z 1957 roku. Abstrakcja jest symbolem tego, czego nie widać, co nie ma kształtu, tak jak prąd, który płynie w kablu, porusza coś, ale go nie widać. Sztuka prowadzi w sumie od formy poza formę i to, co jest poza formą jest najbardziej ciekawe - mówił w Dwójce pianista jazzowy Artur Dutkiewicz o płycie "From sound to silence. Nowosielski Live". 
rozwiń zwiń