"Dobry wieczór, dobry dzień". Chorwacki kandydat do Oscara w polskich kinach

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2026 17:50
23 stycznia w polskich kinach zadebiutuje film "Dobry wieczór, dobry dzień", poruszający dramat polityczny w reżyserii Ivony Juki. To opowieść o cenie wolności i artystycznej niezależności, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z powojennej Jugosławii. O kulisach produkcji i międzynarodowej współpracy przy filmie opowiedziała w Dwójce producentka Magdalena Zimecka.
Kadr z filmu  Dobry wieczór, dobry dzień
Kadr z filmu "Dobry wieczór, dobry dzień"Foto: Kadr z filmu "Dobry wieczór, dobry dzień"

"Po wyzwoleniu Jugosławii spod nazistów, Lovro buduje błyskotliwą karierę jako uznany reżyser, dzieląc szczęśliwe życie z partnerem i przyjaciółmi. Jednak w 1957 roku komunistyczny reżim zaczyna obawiać się jego twórczości i stylu życia. Zdeterminowani, by uciszyć jego głos, partyjni funkcjonariusze wysyłają agenta, który ma przeniknąć do jego kręgu i zniszczyć wszystko, co dla niego ważne. Misja politycznej kontroli przeradza się w niebezpieczną grę lojalności i zdrady, zmuszając Lovra do obrony nie tylko swojej pracy i relacji, ale i samej wolności" – czytamy w opisie filmu.

Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>> 

"Dobry wieczór, dobry dzień"

Reżyserka i scenarzystka Ivona Juka przedstawia w nim historię artysty, który staje się ofiarą systemu nieakceptującego niezależności. To film o presji ideologicznej i o tym, jak reżim potrafi ingerować w najintymniejsze sfery ludzkiego życia.

– Akcja filmu rozgrywa się w 1957 roku w Jugosławii. To opowieść o gronie filmowców zasłużonych w walce w partyzantce przeciwko nazistom, którzy w nowym komunistycznym państwie z różnych powodów stają się persona non grata  wyjaśniła gościni Dwójki.

Międzynarodowa produkcja z polskim udziałem

"Dobry wieczór, dobry dzień" to koprodukcja Chorwacji, Polski, Kanady, USA, Bośni i Hercegowiny oraz Cypru. Rok temu film był chorwackim kandydatem do Oscara. Polskim koproducentem jest Magdalena Zimecka, której zespół odpowiadał m.in. za część prac postprodukcyjnych.

– Takie zróżnicowane grono było przede wszystkim bardzo ciekawą przygodą. Film sam w sobie powstawał przez kilka lat. Towarzystwo wzajemnego zachwytu nad scenariuszem powiększało się w miarę pozyskiwania środków na całym świecie przez główną producentkę  – mówiła w "Wybieram Dwójkę".

Polska w kadrach chorwackiej produkcji 

– Robiliśmy szeroko zakrojoną dokumentację w Krakowie i w Warszawie, szukając architektury z czasów stalinowskich, która w Polsce była bardzo podobna do tej z Jugosławii za czasów Tito – wyjaśniała w Dwójce. 

– Siostry Anita i Ivona Juka pochodzą z rodziny filmowców. Ta historia, jak same opowiadają w wywiadach, dotyczy ich wuja, bohatera II wojny światowej, nagradzanego wieloma odznaczeniami, który w okresie reżimu stał się ofiarą prześladowań. To były czasy niebezpieczne, kiedy prawda i mówienie prawdy nie były dobrze widziane – dodała.

Film zdobył uznanie na festiwalach filmowych w Europie i Ameryce, gdzie chwalono go za dojrzałą reżyserię, subtelne portrety bohaterów i emocjonalną prawdę opowieści.

***

Tytuł audycjiWybieram Dwójkę

Prowadzenie: Monika Zając

Gość: Magdalena Zimecka (producentka) 

Data emisji: 20.01.2026

Godz. emisji: 16.30

zch

Czytaj także

Siergiej Łoźnica: mamy dziś do czynienia ze stalinizmem z filtrem

Ostatnia aktualizacja: 14.01.2026 15:10
- "Dwaj prokuratorzy" są filmem historycznym, który opowiada o niedawnych wydarzeniach. Akcja rozgrywa się w 1937 roku, okresie najsilniejszych czystek stalinowskich. Dziś obserwujemy podobne procesy, o różnym nasileniu, w różnych krajach. Na przykład w Rosji, która jest bardzo bliska reaktywacji stalinizmu - mówił w Dwójce Siergiej Łoźnica, słynny ukraiński reżyser.
rozwiń zwiń