Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<
Czy brytyjskie duchy są mile widzianymi mieszkańcami pubów i hoteli? Dlaczego wodne konie porywały ludzi, a samotne kobiety oskarżano o czary? Odpowiedzi na te i inne pytania szukała Marta Dziok-Kaczyńska, autorka książki "Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie". Zabiera w niej czytelników w podróż po świecie brytyjskiego folkloru: pełnym niezwykłych stworzeń, dawnych lęków i zaskakujących wierzeń.
Niebezpieczni mieszkańcy rzek i jezior
Rozdział pierwszy "Mroków Albionu" dotyczy wierzeń i rytuałów związanych z wodą. Autorka zapoznaje w nim czytelnika ze światem wodnych stworów, wśród których znajduje się chociażby kelpie.
- To magiczny wodny koń, związany przede wszystkim z terenami celtyckimi. Trudno go znaleźć na obszarach, na których dominowała ludność saska, a później normańska. Dla Celtów konie były bardzo ważnymi stworzeniami. Miały status istot ocierających się o świat bogów i herosów. Dlatego uważano je za wyjątkowo ważne, ale jednocześnie trochę się ich obawiano - mówiła w Dwójce Marta Dziok-Kaczyńska.
- Miały szczególny status. Stąd właśnie rzeki i jeziora były zasiedlone przez dzikie, wodne, magiczne konie, które potrafią wyrządzić wiele szkód. Te wierzenia i tradycje są nadal obecne - dodała.
Londyn spowity mgłą i strachem
Na przestrzeni dziejów rola i funkcja niezwykłych istot mocno się zmieniała. Ewoluowały one wraz ze społecznościami i otoczeniem, w którym żyli ludzie. - W czasie rewolucji przemysłowej, kiedy wynaleziono maszynę parową i zaczęły powstawać wielkie fabryki, ludność, która wcześniej była w większości wiejska, przenosiła się do miast w poszukiwaniu zarobku. Tam czekały na nią nowe zagrożenia. Miasto było nowym, nieznanym miejscem, w którym relacje społeczne wyglądały inaczej. Tradycyjne więzi, które ludzie znali, ulegały rozpadowi - mówiła autorka "Mroków Albionu".
Niepewność związana z życiem w szybko zmieniającym się mieście znajdowała odzwierciedlenie także w kulturze. W zbiorowej wyobraźni zaczęli pojawiać się nowi przeciwnicy i potwory, których scenerią stały się m.in. londyńskie ulice spowite mgłą.
- Ludzie potrzebowali jakiegoś ujścia dla swoich lęków, sposobu, by je zwizualizować i nadać im konkretną postać. Pojawiają się zatem nowi bohaterowie, a właściwie antybohaterowie, ukryci we mgłach Londynu. Nowe potwory, nowi wrogowie i zagrożenia dla miejskiej społeczności, która nie zdążyła się jeszcze oswoić z nowym otoczeniem - zaznaczyła w rozmowie z Katarzyną Fitzwilliams.
"Beowulf", czyli pamięć o pogańskiej przeszłości
Autorka zachęca czytelników do sięgnięcia do jednego z najważniejszych tekstów powstałych w języku staroangielskim. Mówi się, że poemat "Beowulf" jest dla Anglików jest tym, czym dla Greków "Iliada" i "Odyseja".
- To niezwykle ważny tekst. Rękopis znajduje się w British Library. Miałam okazję zobaczyć go podczas wystawy poświęconej fantastyce, był tam prezentowany jako jeden z najcenniejszych eksponatów. Został jednak spisany już w czasach chrześcijańskich, a więc ktoś uznał, że jest to opowieść, którą warto zachować dla potomności, mimo że dotyczy czasów przedchrześcijańskich, pogańskich - podkreśliła pisarka.
- Wiemy, że w tamtym okresie pismo, a zwłaszcza wytworzenie księgi, było niezwykle kosztowne. Księgi powstawały na pergaminie, były ręcznie przepisywane - najczęściej przez mnichów, którzy musieli być do tego specjalnie wyszkoleni. Nie każdy potrafił pisać. Sam fakt, że ten tekst zachował się do naszych czasów, pokazuje, jak istotny musiał się wydawać - opowiadała Marta Dziok-Kaczyńska w Dwójce.
***
Przygotowanie: Katarzyna Fitzwilliams
Gość: Marta Dziok-Kaczyńska (pisarka)
Data emisji: 30.10.2026
Godzina emisji: 17.10
Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę"
Opracowanie: Oskar Łapeta