Filharmonia Warszawska. Historia gmachu, którego nie ma

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2026 12:49
5 listopada 1901 roku odbył się pierwszy koncert Filharmonii Warszawskiej. Dokładnie 125 lat później ukazuje się książka "Dom dla muzyki" Małgorzaty Omilanowskiej, poświęcona historii jej siedziby - od pierwszych projektów i przedwojennej świetności, przez wojenne zniszczenia, aż po powojenną odbudowę.
Projekt gmachu Filharmonii Warszawskiej autorstwa Karola Kozłowskiego
Projekt gmachu Filharmonii Warszawskiej autorstwa Karola KozłowskiegoFoto: Polona

Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<

Małgorzata Omilanowska zaznaczyła, że z pierwotnego budynku Filharmonii Warszawskiej do naszych czasów nie dotrwało wiele. Jednak zarówno zasadnicze mury obwodowe gmachu, jak i ściany sali głównej stoją dokładnie w tym samym miejscu, w którym znajdowały się przed wojną. - Co więcej, są to te same mury, a nie tylko mury wzniesione w podobnym miejscu. Dziś ich nie widać, ponieważ zostały przykryte tynkami i sztukateriami, ale cały czas wyznaczają przestrzeń Filharmonii. Dzisiejszy budynek ma więc dokładnie takie same rozmiary, jak jego przedwojenny poprzednik - zaznaczyła badaczka.

Czytaj także:

Prywatna inicjatywa w służbie muzyki

Małgorzata Omilanowska zaznaczyła, że ci, którzy zainicjowali budowę Filharmonii, nie tylko zastanawiali się, jaki europejski budynek należy wziąć za wzór, żeby stworzyć odpowiednią siedzibę. Ich największą troską było przede wszystkim to, żeby w ogóle móc taki gmach zbudować. Warszawa, stolica guberni wielkiego imperium rosyjskiego, nie zasługiwała w oczach władców na ważne instytucje kultury. Miała Teatr Wielki, wzniesiony jeszcze z inicjatywy władz Królestwa Kongresowego, przejęty pod zarząd rosyjski. 



- Nikt nie troszczył się o życie muzyczne warszawiaków. Dlatego przez cały XIX wiek mamy właściwie do czynienia z nieustanną tułaczką zespołów, orkiestr, chórów i doraźnie formowanych grup muzycznych. Koncertowały one w resursach, w sali ratusza czy w pomieszczeniach Teatru Wielkiego. Potrzeba posiadania własnego budynku nie mogła jednak zostać zaspokojona ze środków publicznych - powiedziała w rozmowie z Małgorzatą Nieciecką-Mac.

- Dokonano więc czegoś absolutnie wyjątkowego, wręcz ewenementu w skali europejskiej. Gmach Filharmonii w Warszawie został zbudowany z prywatnych środków społeczeństwa: zamożnych Polaków, przemysłowców i arystokratów, którzy po prostu złożyli się na tę inwestycję. To była chyba największa troska organizatorów na samym początku przedsięwzięcia - dodała.

Przedwojenna Filharmonia i jej białe plamy

Badaczka mówiła, że o tym, jak w przededniu wybuchu II wojny światowej wyglądała Filharmonia Warszawska, wiemy zaskakująco niewiele. - Zdjęć przedstawiających przedwojenną Filharmonię jest pozornie dużo, ale w praktyce dokumentują one tylko główną salę koncertową, szatnię i dwa ujęcia bocznego foyer. Nie zachowała się fotograficzna dokumentacja żadnego innego pomieszczenia tego budynku. Nasza wiedza na ten temat jest więc bardzo ograniczona - zaznaczyła Małgorzata Omilanowska.

***

Przygotowanie: Małgorzata Nieciecka-Mac

Gość: Małgorzata Omilanowska (historyk sztuki)

Data emisji: 4.11.2026

Godzina emisji: 17.10

Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę"

Opracowanie: Oskar Łapeta

Czytaj także

Prof. Piotr Dahlig: Chopin wypracował własną drogę interpretacji folkloru

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2026 14:12
Mazurki, oberki, kujawiaki, wiejskie kapele i taniec. W żywej tradycji można szukać jednego ze źródeł muzycznego języka Fryderyka Chopina. IV Festiwal Kultury Regionalnej w Żelazowej Woli przypomina, że muzyka ludowa nie była dla kompozytora abstrakcyjną inspiracją, a częścią świata, który znał i słyszał. Co Chopin zaczerpnął z tradycyjnego muzykowania? Dlaczego tę muzykę warto poznawać nie tylko z nagrań, ale także w tańcu?
rozwiń zwiń