Wysłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku"<<<
"Kinor" to nazwa spółdzielni filmowej założonej w 1946 roku przez przedwojennego producenta Saula Goskinda. Żydowscy filmowcy ocaleni z Zagłady w czasie pięciu lat nakręcili sześć dokumentów i fabułę "Nasze Dzieci".
Ostatni pełnometrażowy polski film w języku jidysz opowiadał o wizycie dwóch komików Szymona Dżigan i Izraela Szumacher w żydowskim sierocińcu w Helenówku, a wśród dokumentów nakręconych przez "Kinor" są bezcenne ujęcia obchodów pierwszych rocznic powstania w warszawskim getcie.
Filmy bez szans na dystrybucję
Powojenne filmy żydowskich są nieobecne w dyskursie, zarówno naukowym, jak i publicznym. Powód jest dość prosty: nigdy nie były dystrybuowane.
- Aby do nich dotrzeć, trzeba odwiedzić wiele archiwów, nie tylko w Polsce, lecz na całym świecie. One nie miały szansy zaistnieć w świadomości widzów, bo były dosłownie trzymane na półkach. Słuch o nich zaginął. Moją intencją było przypomnienie o ich istnieniu i wydobycie z mroków historii postaci Saula Goskinda: człowieka, bez którego te filmy po wojnie by nie powstały - mówiła badaczka na antenie Dwójki.
Wszystko w rękach Forda
Przed wojną był on już związany z branżą filmową, która po wojnie przekształciła się w przemysł filmowy. - To nie był człowiek znikąd. Przed wojną zajmował się produkcją filmów w języku jidysz. Miał laboratorium o nazwie Sektor, z którego później wyłoniła się wytwórnia Kinor. Zajmował się postprodukcją filmów, między innymi Aleksandra Forda - mówiła dr Agnieszka Kajczyk.
- To ważne, bo Ford po wojnie stanie się pierwszym dyrektorem Przedsiębiorstwa Państwowego "Film Polski". Przemysł filmowy zostaje scentralizowany i zmonopolizowany. Produkcja filmów znajduje się w rękach jednego człowieka – właśnie Forda. I to do niego Goskind zwraca się z prośbą o pomoc w reaktywacji filmów żydowskich - dodała.
Reaktywacja w Łodzi
Goskind przyjechał do Łodzi z pomysłem reaktywacji filmów żydowskich.
- Ford, według relacji Natana Grossa, miał odpowiedzieć: "Po co ci te filmy żydowskie, przecież Żydów już nie ma". Ford miał dwa zasadnicze zastrzeżenia: po pierwsze - dla kogo mają być przeznaczone te filmy? Około 90% polskich Żydów zginęło. Po drugie - kto za nie zapłaci? Przedsiębiorstwo "Film Polski" nie zamierzało finansować produkcji filmów jidysz. Wtedy do akcji wkroczył Centralny Komitet Żydów w Polsce, reprezentujący Żydów wobec władz i zagranicy. Goskind został tam kierownikiem sekcji filmowej. Dzięki temu mógł zawrzeć umowę z "Filmem Polskim". Komitet zobowiązał się pokrywać koszty produkcji. Przedsiębiorstwo doliczało 15% zysku. Umowa wydawała się korzystna - zaznaczyła historyczka.
My, którzy przeżyliśmy
W latach 1946–1949 powstało sześć filmów dokumentalnych, jeden fabularny i kilkanaście zapisów. Pierwszy film pt. "Żydowskie osadnictwo na Dolnym Śląsku" miał wymiar propagandowy.
- Pokazywał Żydów jako górników, przodowników pracy, uczestników odbudowy ziem zachodnich. Kolejny film realizowany był dla Towarzystwa Ochrony Zdrowia. Miał przekonać diasporę amerykańską do finansowania opieki zdrowotnej. Najważniejszy był film "My, którzy przeżyliśmy", kompilacja materiałów pokazujących odbudowę życia żydowskiego. Premiera odbyła się w marcu 1948 roku. Film miał kilka pokazów, głównie w środowisku żydowskim. Dystrybucji szerokiej nie było - dodała dr Agnieszka Kajczyk.
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Jan Kanty Zienko
Gość: dr Agnieszka Kajczyk (autorka książki "Kinor. Filmy żydowskie w powojennej Polsce (1945–1950). Geneza, konteksty, znaczenia")
Data emisji: 26.01.2026
Godz. emisji: 22.30
pg