Julia Duval i polskie migrantki. Poruszająca opowieść o siostrzeństwie

Ostatnia aktualizacja: 15.09.2026 13:15
Wyjeżdżały do Francji za pracą, nie znając języka i realiów. W trudach codzienności na obczyźnie polskie migrantki znalazły niespodziewaną sojuszniczkę w Julii Duval. Kim była? Dlaczego poświęciła się pomocy nieznanym kobietom? O pracy nad książką "Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji" opowiedziała w Dwójce jedna z jej współautorek, Elżbieta Łątka-Likh.
Uczestniczki pięciomiesięcznego kursu robót ręcznych dla francuskiej Polonii w Cognac-les-Mines, 1935 rok
Uczestniczki pięciomiesięcznego kursu robót ręcznych dla francuskiej Polonii w Cognac-les-Mines, 1935 rokFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe/domena publiczna

Posłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą" >>>

To symboliczne, że wydana w sierpniu tego roku książka "Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji" jest wspólnym dziełem kobiet, pięciu badaczek: Maryli Laurent, Sylvie Aprile, Moniki Salmon-Siama, Janine Ponty i Elżbiety Łątka-Likh. Ostatnia z autorek, która odwiedziła audycję "O wszystkim z kulturą", jest polonistką i lingwistką specjalizującą się w badaniu relacji i struktur językowych na styku polszczyzny i języka francuskiego. W projekcie odpowiadała za kompleksowe opracowanie archiwalnych listów migrantek i przekład z języka francuskiego.

Kim była Julia Duval?

Bohaterki książki wyjechały do Francji wraz z falą migracji w okresie międzywojennym. Listy, które posłużyły za podstawę opracowania, datowane są na lata 1930-1935. Zaadresowano je do Julii Duval, inspektorki Komitetu Ochrony Cudzoziemek Zatrudnionych w Rolnictwie w departamencie Indre i Loary. Dzięki pracy badaczek udało się ustalić jej tożsamość.

– Na początku trudno było nam w ogóle stwierdzić, czy jest to Polka czy Francuzka, ponieważ w listach pojawiała się jako Julia Duval. Oczywiście piszące do niej kobiety często zmieniały formę jej imienia i nazwiska. Dzięki poszukiwaniom genealogicznym, dzięki studentom z Uniwersytetu w Lille byliśmy w stanie prześledzić losy Maurice'a Duvala, jego małżeństwo z Julią, losy jego syna i jego wnuka.

Czytaj również:

Julia Lachowicz-Duval okazała się Polką – Lwowianką, która wyszła za mąż za Francuza. – Wrażliwość Julii kształtowała się przez całe jej życie. Już na początkowym etapie, kiedy uczyła się w Szkole Sióstr Najświętszego Serca, zetknęła się z innymi klasami społecznymi, ponieważ siostry aktywnie działały tam na rzecz dziewcząt z uboższych domów. Tutaj we Francji, będąc już kobietą w wieku 55 lat, zdecydowała się podjąć pracę inspektorki z kobietami z niższych warstw społecznych, wykazując ogromną wrażliwość na ich los, walcząc o nie – opowiadała gościni Dwójki.

Losy zaklęte w papierze i atramencie

Lektura listów polskich migrantek ujawnia skalę i liczbę problemów, z którymi musiały się mierzyć. Mowa o samotności i wyobcowaniu, zagubieniu w gąszczu obcych przepisów, ale też przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej doznawanej ze strony francuskich gospodarzy. – Ta historia pokazuje tragiczny wymiar emigracji kobiet, które przyjeżdżają w poszukiwaniu lepszego losu, w poszukiwaniu pieniędzy, które mogłyby wysłać swojej rodzinie w Polsce, a trafiają na sytuacje, z którymi nie są w stanie sobie poradzić – tłumaczyła Elżbieta Łątka-Likh.

Julia Duval służyła im wsparciem, bywała też powierniczką, a czasem jedyną życzliwą osobą. "Kochana Mamusiu", "Droga Pani i Matko nasza" – zwracały się do niej listownie Polki. Dzięki pracy badaczek możemy prześledzić ich indywidualne losy.

– Są kobiety całkowicie bierne, które nie potrafią sobie poradzić w sytuacjach życia codziennego. W tym momencie jedyną ucieczką staje się dla nich właśnie Julia Duval. Ale są też kobiety, które sobie radzą i proszą o pomoc w kwestiach administracyjnych. Widać w tych listach, że część kobiet jest w stanie sobie sama znaleźć inne miejsce pracy i często po prostu informują o tym Julię. Te kobiety radzą sobie z tym same albo nie radzą, ale próbują. Mają w sobie determinację, chęć wzięcia swojego losu we własne ręce i poradzenia sobie z sytuacją – mówiła współautorka "Polek w polu".

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

ProwadzenieMarta Strzelecka

GośćElżbieta Łątka-Likh (polonistka, tłumaczka, współautorka książki "Polki w polu")

Data emisji: 14.09.2026

Godz. emisji: 19.10

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Maria Rostocka: w formie komiksowej czuję się absolutnie najlepiej

Ostatnia aktualizacja: 01.09.2026 14:35
Gilotyna oglądana w telewizji i szkolnych podręcznikach, nauka francuskiego, drobne nieporozumienia i rzeczywistość schyłkowego PRL. W komiksie "Mały palec pod gilotynę" Maria Rostocka wraca do własnego dzieciństwa i kilku lat spędzonych we Francji. Autobiograficzne wspomnienia przepuszcza jednak przez dziecięcą perspektywę i charakterystyczne dla swojej rodziny poczucie humoru.
rozwiń zwiń