Muzyka tętni we krwi. Historia Andrzeja Budza z Gronia Leśnicy

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2020 14:18
Czy jest wzór matematyczny na stworzenie idealnego instrumentu pasterskiego? Czym charakteryzowały się dawne lubelskie potańcówki? Między innymi na te pytania odpowiadali Marii Baliszewskiej Andrzej Budz - multinstrumentalista z Podhala - i Franciszek Iwaniak - puzonista Kapeli z Wojciechowa. Ponadto w "Źródłach" mogliśmy zasłuchać się w polifonii gruzińskiej śpiewanej przez grupę Rustavi. 
Audio
  • Maria Baliszewska, Andrzej Budz, Kapela z Wojciechowa, Zespół Rustavi
Andrzej Budz, muzyk podhalański z Leśnicy Gronia
Andrzej Budz, muzyk podhalański z Leśnicy GroniaFoto: Piotr Baczewski/Muzyka Zakorzeniona

Andrzej Budz trzy lata temu był laureatem kazimierskiej Baszty. Jest multiinstrumentalistą (gra na dudach, piszczałkach pasterskich, ale i na skrzypcach czy basach) i twórcą instrumentów. Obecnie tworzy głównie piszczałki pasterskie, choć przygodę z budową zaczynał od... skrzypiec. Od najmłodszych lat uczęszczał do zespołów ludowych, jednak miłością do kultury tradycyjnej pałał od zawsze. Jak sam przyznaje – muzykę ma w genach.

- Pochodzę z Gronia Leśnicy. Moi dziadowie paśli w dolinie Małej Łąki. Stanisław Budz „Mróz” też był z tego „trzonu” Budzów. A przecież całe pasterskie osadnictwo przyszło tu wraz z Wołochami. Później się to krzyżowało. I może część tej krwi płynie i we mnie, skoro to granie i robienie instrumentów we mnie siedzi tak bardzo – zastanawiał się Andrzej Budz.

Kiedy był jeszcze chłopcem stryj matki pokazał Andrzejowi prosty gwizdek pasterski, nauczył, jak obłupać z drzewa korę, jak odpowiednio ponacinać drewno, by wydawało dźwięk. Po latach Budz trafił na warsztaty budowy instrumentów pasterskich, prowadzone przez Jana Karpiela Bułeckę. Przy użyciu tradycyjnych narzędzi, po dwóch dniach stworzył pierwszą piszczałkę bezotworową, tzw. końcówkę. Choć już nieco przerobiony, instrument jest z nim do dziś.

W „Źródłach” Budz opowiadał o żmudnym procesie dochodzenia do tego, jak poprawnie stworzyć piszczałki sześciootworowe. Kierował się metoda prób i błędów, wspierał radami doświadczonych kolegów, przez miesiąc dzień w dzień przeszukiwał Internet w poszukiwaniu wskazówki jak odpowiednio rozmieścić dziury. W sukurs przyszły rurki PCV ze sklepu budowlanego. By nie marnować drewna, to na nich Andrzej Budz odmierzał odległości poszczególnych otworów, by w końcu dojść do wzoru matematycznego, który można stosować przy budowie instrumentu. Historia Andrzeja Budza to opowieść o wytrwałości w poszukiwaniach i odwadze w proszeniu innych o pomoc po to, by, jak mówił bohater audycji: „ten folklor postawić naprawdę wysoko”.

POSŁUCHAJ KAPELI Z WOJCIECHOWA


źródło: Piotr Baczewski/Muzyka Zakorzeniona

W cyklu „Zapomniani laureaci kazimierskiego festiwalu” – popularna w latach 70. I 80. Kapela z Wojciechowa (lubelskie). W rozmowie z roku 1986 (wojciechowska kapela wygrała wtedy pierwszą nagrodę na Festiwalu w Kazimierzu) Franciszek Iwaniak – puzonista zespołu – wspominał o niełatwych początkach swojego muzykowania – biedzie i trudności w zdobyciu instrumentu. Iwaniak zaczynał od kornetu, następnie chwycił za puzon. Dlaczego instrumenty dęte, czy były popularne w regionie? „Mnie się podobały! Przyjeżdżali różni muzykanci i jak grali – serce mi ściskało, myślałem: ach, żebym też tak umiał… Dzień i noc się uczyłem!” – wspominał członek wojciechowskiej kapeli.

Mogliśmy wysłuchać także wspomnień z życia muzykanta.

- Jak wesele jechało do kościoła – trzeba było grać! Podróżniaki, marsze, krakowiaki. Piękne były wesela, wesołe! Kiedy byłem chłopcem, były tzw. muzyki – potańcówki. Za kilka złotych grał skrzypek i bębnista, a ludzi zlatywało się z dziesięciu wsi! Ludzie się weselili choć mieli niewiele, nie „pysznili się” - mówił Franciszek Iwaniak.


Cerkiew Trójcy Gergeti pod Górą Kazbegi w Gruzji Cerkiew Trójcy Gergeti pod Górą Kazbegi w Gruzji

Koniec audycji zwieńczyły polifoniczne pieśni gruzińskie przedstawione przez grupę Rustavi. Polifonia gruzińska znajduje się na liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Rodowód pieśni sięgać może czasów sprzed X w. Repertuar jest szeroki i zróżnicowany, jak sama Gruzja. Znajdziemy w nim zarówno pieśni obrzędowe, jak i świeckie, m.in. toastowe czy zastolne, w których śpiewacy często mistrzowsko improwizują. Często w polifonii gruzińskiej usłyszeć można  niezwykłe, podobne do jodłowania melizmaty (tzw. krimanchuli), charakterystyczne są współbrzmienia kwartowe i kwintowe.

***

Tytuł Audycji: Źródła

Prowadziła: Maria Baliszewska

Gość: Andrzej Budz (multinstrumentalista, twórca instrumentów, Podhale)

Data emisji: 13.10.2020

Godznia emisji: 15.15

mg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Podróż do źródeł pieśni gruzińskiej

Ostatnia aktualizacja: 10.01.2015 17:00
- Polifonia gruzińska jest zjawiskiem unikatowym, największym osiągnięciem naszego narodu – mówił jeden z bohaterów niezwykłego reportażu Justyny Piernik z wyprawy muzycznej do Gruzji.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Andrzej Budz. Kazimierski laureat z Dębna Podhalańskiego

Ostatnia aktualizacja: 28.06.2017 17:00
- Jak chodziłem w dzieciństwie w odwiedziny do babci, to zawsze grał u niej gramofon. Gdy słyszałem muzykę, pojawiał się we mnie wewnętrzny błysk – powiedział  laureat baszty na 51. Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu.
rozwiń zwiń