Koza i skrzypce bez tajemnic

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2020 17:16
- Kiedy jako nastolatek na konkursie muzycznym w Nowym Targu po raz pierwszy zobaczyłem Tomasza Skupnia z uczniem, grających na dudach, zapłonęła we mnie iskra! Nigdy wcześniej nie słyszałem takiego instrumentu! – mówił w drugiej części rozmowy z Marią Baliszewską Andrzej Budz. Miedzy innymi temu kapryśnemu instrumentowi poświęcona była dzisiejsza audycja.
Audio
  • Koza i skrzypce bez tajemnic. Maria Baliszewska rozmawia z Andrzejem Budzem (Dwójka/Źródła)
U lutnika - budowniczego skrzypiec.
U lutnika - budowniczego skrzypiec.Foto: Shutterstock

Dudy polskie różnią się budową w zależności od regionu. Te podhalańskie są czterogłosowe. Oznacza to, że w przebierce są 3 kanały, do każdego po stroiku – „treści”, do tego piszczałka burdonowa, tzw. bąk, z osobnym stroikiem. Informacje na temat budowy „kozy” Budz czerpie z wielu źródeł. Od ojca nauczył się naturalnych sposobów garbowania skóry. Wiedzę opiera także na budowie własnych dud, stworzonych przez śp. Tomasza Skupnia, budowniczego dud z Kuźnic. Skupień stworzył około pięćdziesięciu instrumentów, stroiki robił jeszcze z czarnego bzu przez co instrument był podatny na zmiany pogody, kapryśny.

- Próbuję uzyskiwać różne wiadomości. Oczywiście nikt nie chce się podzielić... Albo inaczej – nikt nie wie! Ja zawsze miałem jedno pytanie: gdzie jest menzura stroika? Jak to się przelicza? W piszczałce mam długość, znając parametry idzie to obliczyć. Tu cały czas robimy to metodą dedukcji.

Wpisuję całą swoją wiedzę do zeszytu, bo chcę kiedyś w życiu opublikować taką książkę, żeby inni już się nie siłowali szukaniami w sieci. Budowa instrumentu byłaby tam opisana, opatrzona rysunkami i moimi spostrzeżeniami. Andrzej Budz

Zapewne dlatego tak niewiele osób wytwarza dudy na Podhalu. Piotr Majerczyk, Szymon Bafia (który napisał pierwsze kompendium wiedzy na temat tego instrumentu „Dudy podhalańskie. Tajemniczy instrument przeszłości”), powoli także Krzysztof Siuty to właściwie jedyni czynni budowniczy dud podhalańskich. Andrzej Budz swojej „kozy” jeszcze nie zrobił. Na razie zbiera wiedzę. Kiedy poczuje, że ma jej dostatecznie dużo, zbuduje swój instrument.

- Oczywiście, wpisuję to wszystko do zeszytu, bo chcę kiedyś w życiu opublikować taką książkę-pamiętnik, żeby inni już się nie siłowali szukaniami w sieci. Budowa byłaby tam opisana, opatrzona rysunkami i moimi spostrzeżeniami - dodaje z zapałem muzyk.

Andrzej Budz najbardziej lubi grać na dudach ze złóbcokami. Te dźwięki przenoszą go w inną przestrzeń: „Nie wiem, czy tylko mnie to tak zahetuje. Grając, czuję jakbym się przeniósł 200 lat wstecz, na halę…” – mówi rozmarzony.

Chłopcy, kto tak będzie grać, jak ja się pominem?

Poza instrumentami dętymi, Budz gra również na skrzypcach. Początkowo uczył się od starszego kuzyna. Ten, pomny słów znanego skrzypka, Jana Walusia Budza: „chłopcy, kto tak będzie grać, jak ja się pominem?” postanowił przekazać wiedzę młodszemu rodzeństwu. Wkrótce całkiem spora paczka chłopaków uczyła się góralskiej nuty pod okiem starszego kolegi. Młody Andrzej Budz wciąż nie miał jednak własnych skrzypiec. Los rzucił mu je pod nogi, dosłownie. Pod stopy, przechadzającego się po nowotarskim targu, dziadka Budza spadły z jednego ze straganów skrzypce. Instrument był w opłakanym stanie, ale dzięki temu udało się go kupić tanio, po czym, własnym sumptem, odrestaurować.

Budza zaczęto powoli zapraszać na kolejne grania. Wkrótce trafił też do pracowni lutniczej Jana Bobaka. Zainspirowany, nie mógł oderwać oczu od pracy lutnika. Spytał o możliwość praktykowania u mistrza i tak zaczęła się jego kariera lutnicza. Pierwsze skrzypce, na wzór Stradivariusa, stworzone już prawie dwadzieścia lat temu, do dziś towarzyszą Andrzejowi Budzowi, choćby podczas gry na rodzinnych imprezach.

POSŁUCHAJ: Andrzej Budz gra na dudachźródło: Piotr Baczewski/Muzyka Zakorzeniona

Zapomniani Kazimierscy Laureaci – zespół z Letnina

Zespół z Letnina był laureatem pierwszej nagrody za wykonanie ballad w roku 1987. Tworzyły go wówczas kobiety przesiedlone ze wsi Milatycze, na zachodzie Ukrainy. Śpiew w zespole był dla nich szansą powrotu do rodzimej tradycji i pomógł w utrwaleniu rodzimych pieśni.

W rozmowie, przeprowadzonej również w 1987 r., śpiewaczki opowiadały m.in. o dawnych obrzędach ze swojej wsi. Słuchacze podcastu dowiedzą się, czym była „dola” i dlaczego plotło się ją z barwinku czy jak narzeczeni jechali drzewiej do ślubu.

Śpiewaczki z Letnina wspominały także o symbiozie w jakiej żyli Polacy i Ukraińcy. Przed rokiem 1939 nie było między nimi animozje, żyli w sąsiadując dom w dom, niejednokrotnie pobierali się.

Malowane wietnamską cytrą

Dzisiejsze „Źródła” rozpoczął Tri Nguyen, młody przedstawiciel tradycyjnej muzyki wietnamskiej, grający na cytrze dan tranh, do jego muzyki wróciliśmy i pod koniec audycji. Cytra występuje w wielu miejscach świata w kilkunastu wariantach. W Europie znana była na dworach szlacheckich i mieszczańskich domach. Przede wszystkim jednak cytra znana jest w Azji.

Tri Nguyen ukończył konserwatorium w klasie fortepianu w Sjgonie, następnie uczył się w Paryżu. Od dziecka jednak studiował grę na cytrze dan tranh pod okiem wietnamskiego mistrza. To życie w dwóch światach – muzyki Zachodu i Wschodu – skutkuje fantastycznymi rozwiązaniami muzycznymi w utworach Tri Nguyena. Legenda mówi, że „tranh” oznacza „malarstwo”. Dlatego gra na wietnamskiej cytrze to malowanie dźwiękiem.

***

Tytuł audycji: Źródła

Prowadziła: Maria Baliszewska

Gość: Andrzej Budz (multiinstrumentalista, budowniczy instrumentów z Podhala)

Data emisji: 27.10.2020

Godzina emisji: 15.15

mg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Dudy podhalańskie. Tajemniczy instrument przeszłości

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2020 18:31
Dlaczego mylono je z kobzą? Jak dudy trafiły do pułku Strzelców Podhalańskich? Wiele nieznanych faktów o tym niezwykłym instrumencie w dzisiejszych "Źródłach" przypomnieliśmy, słuchając opowiadań Szymona Bafii, autora książki "Dudy podhalańskie – tajemniczy instrument przeszłości".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Muzyka tętni we krwi. Historia Andrzeja Budza z Gronia Leśnicy

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2020 14:18
Czy jest wzór matematyczny na stworzenie idealnego instrumentu pasterskiego? Czym charakteryzowały się dawne lubelskie potańcówki? Między innymi na te pytania odpowiadali Marii Baliszewskiej Andrzej Budz - multinstrumentalista z Podhala - i Franciszek Iwaniak - puzonista Kapeli z Wojciechowa. Ponadto w "Źródłach" mogliśmy zasłuchać się w polifonii gruzińskiej śpiewanej przez grupę Rustavi. 
rozwiń zwiń