REKLAMA

Oto jest artystka ludowa. Spotkanie z Darią Kosiek

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2022 16:00
Nie uczęszczała do szkoły muzycznej, ale muzyka towarzyszy jej od dziecka. Wcześniej śpiewała w cerkiewnym, szkolnym i uczelnianym chórze. Z muzyką tradycyjną obcowała od dawna, a pieśni Karpat poprzez rodzinne korzenie sięgające Dołżycy koło Cisnej, stale jej towarzyszyły…
Audio
  • Oto-jest-artystka-ludowa-Spotkanie-z-Daria-Kosiek (Dwójka/Źródła)
Daria Kosiek
Daria KosiekFoto: Kuba Borysiak

Prawdziwa przygoda artystki z muzyką tradycyjną rozpoczęła się w 2011 r., gdy przyłączyła się do sanockiego zespołu Widymo. Od tego czasu regularnie bierze udział w wokalnych warsztatach pieśni tradycyjnych w Polsce i Ukrainie. W 2018 r. została wokalistką zespołu folkowego Kapela na Dobry Dzień, a od 2019 r. współtworzy niewielki kolektyw muzyki tradycyjnej Wernyhora. Artystka z zespołami i solowo koncertowała na licznych festiwalach i koncertach pieśni tradycyjnych i folkowych w Polsce, Ukrainie i Rumunii. Z zespołem Wernyhora wyśpiewała pierwszą nagrodę i nagrodę specjalną im. Czesława Niemena na Festiwalu Folkowym Polskiego Radia Nowa Tradycja w roku 2021.

Bohaterka „Źródeł” Daria Kosiek, powiedziała o swoich korzeniach, Ukrainie, pasji i miłości do muzyki. Kuba Borysiak rozmawiał z nią przy okazji tegorocznego (2022) festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu, gdzie artystka zdobyła jedną z nagród w kategorii śpiewaków solowych. Wystąpiła z repertuarem bojkowskim.

Jak wielokrotnie wspominała Daria Kosiek, kultura Bojków owiana jest mgłą niepamięci. Artyści Wernyhory nie mieli wielu okazji do nauki pieśni od żyjących reprezentantów tej grupy etnicznej. Ich poszukiwania obejmowały archiwa piśmienne, choćby tom „Sanockie” Oskara Kolberga. W Kazimierzu Kosiek postawiła na stricte Bojkowski repertuar zebrany zarówno w terenie, jak i w zbiorze Petra Zborovskiego. Szukała długo – w Kolbergowskich tomach brakowało melodii, pojawił się za to temat jojkania (pieśni-zawodzeń żałobnych), który artystka uznała za ważny, a do tej pory pomijany…

- Moi dziadkowie zostali przesiedleni z Bieszczad na północ Polski. Pod Szczecinek, w 1947 roku. Moi rodzice zaś mieszkali Białym Borze, gdzie zawarła się wspólnota ukraińska, stworzono szkołę i greckokatolicką cerkiew. Tam wyrosłam – wspominała Daria Kosiek – Dziadków pamiętam doskonale! Spędzałam u nich każde wakacje, osłuchałam się z ich gwarą. Nigdy nie nazywali jej „bojkowską” zawsze mówili: „po ukraińsku”. Uczyłam się w szkole ukraińskiej i słyszałam różnicę. Ich dialog był mięciutki, zawsze urzekały mnie te smaczki!

W domu mówiono po ukraińsku, to był pierwszy język Darii Kosiek. Zresztą, Biały Bór w większości był zamieszkany przez Ukraińców. W tym języku wyrosła śpiewaczka.

- Jeśli chodzi o Bojków, nie spotkałam się z tym, żeby Bojko określał się tym mianem. Mówili, że są Ukraińcami. W przeciwieństwie do Łemków, z których wielu określa się właśnie tym mianem. Tam, gdzie wyrosłam, Bojkowie nie dążyli do tego rodzaju autonomii od Rusinów – mówiła Kosiek.

Droga Darii Kosiek do bojkowskich, czy szerzej – rusińskich – pieśni tradycyjnych według samej artystki zaczęła się dość późno, od zespołu Drevo. Odchodząc od pieśni popularnych w ukraińskim środowisku, zaczęła poszukiwać własnej ścieżki. Postanowiła także przeprowadzić się w ukochane Bieszczady, do których zawsze wracała z sentymentem. Zdecydowała się na Sanok, gdzie zaczęła śpiewać z grupą Widymo.


W audycji zabrzmiały także: fragmenty albumu „Spondi” Steliosa Petrakisa, zespół Black Mango

***

Tytuł audycji: Źródła

Prowadził: Kuba Borysiak

Data emisji: 31.08.2022

Godzina emisji: 15.15