Polacy w Brazylii, odc. 9. Różne perypetie z historią i polskością

Ostatnia aktualizacja: 14.03.2024 16:00
Wśród kolonistów na wsiach w stanie Parana bardzo niewiele osób jest w stanie powiedzieć, skąd pochodzą ich przodkowie. Rodzinne pamiątki – jeśli w ogóle się zachowały – także zazwyczaj niewiele wyjaśniają...
Audio
Guizelia De Almeida Wronski i Dirceu Kiełtyką
Guizelia De Almeida Wronski i Dirceu KiełtykąFoto: Piotr Baczewski | Muzyka Zakorzeniona

Dom pamięci

Wiele osób, choć posługuje się językiem polskim w mowie, nie czyta lub nie pisze po polsku. W tym odcinku wraz z Guizelią De Almeida Wronski, opiekunką Domu Pamięci Imigracji Polskiej w Mallet zajrzymy na chwilę do tego miejsca. W odnowionym w 2022 budynku dawnej polskiej szkoły średniej im. Mikołaja Kopernika znajdują się pamiątki po polskiej społeczności.

Choć imigrantów z Polski znajdziemy przede wszystkim w Kurytybie, pierwsza polska szkoła średnia powstała w niewielkim Mallet (200 km na zachód od Kurytyby). Wychowankowie szkoły stanowili elitę kulturalną i inteligencję miasta. Po dziś dzień działacze polonijni z Mallet odwołują się do dziedzictwa tej placówki.


Podręczniki do nauki polskiego w (dawnej) szkole im. Mikołaja Kopernika Podręczniki do nauki polskiego w (dawnej) szkole im. Mikołaja Kopernika

- Nasza historia łączy się z historią kolei i w tej sali w właśnie mamy rzeczy związane z koleją… Szkoła działała do 1938 r., kiedy rządy objął Getúlio Vargas i zaczął się nacjonalizm. Myślę, że oni się bali, że tu będzie kawałek Polski, Włochy, Ukraińcy… i to może zagrozić Brazylii. Mój dziadek z Cruz Machado uciekał i chował flagę polską, żeby to nie było zniszczone  Guizelia De Almeida Wronski.

Nasza przewodniczka po Domu Pamięci wspomina strach, jaki towarzyszył ludzopm za czasów Vargasa – nachodzenie przez policję, niszczenie narodowych symboli, które – także jako pamiątki po ojczyźnie – były ważne dla Polaków z Brazylii.

- A tu, jeszcze pokażę, to są rzeczy starodawne… muszę to jeszcze przygotować. Sporo pracy jeszcze mamy – tłumaczy pani Wronski, mówiąc o przygotowaniu Domu Pamięci.

Szkoła średnia w Mallet wybudowana była około 1910 roku. Zjeżdżali do niej na naukę ludzie z odleglejszych okolic – cieszyła się renomą. Dziś pełni rolę swoistego domu sportu i rekreacji. Spotkają się tu Polacy i Brazylijczycy, by popływać w basenie, pograć w piłkę.


Guizelia De Almeida Wronski Guizelia De Almeida Wronski

List od przodka

Dirceu Kiełtyka to wzięty rolnik i muzykant. Jest właścicielem brzoskwiniowego sadu, produkuje własne wino, z oryginalną etykietą – widnieje na niej podpis jego przodka. A historia tego podpisu jest bardzo wzruszająca.

- Nazywam się Dirceu Kiełtyka. Urodzony w 1976. Mój dziadek i pradziadek grały na skrzypcach. Miałem 7 lat – tata umarł – tylko mi zostawił te skrzypce. Był sąsiad i sąsiad mnie nauczył jak grać. Pamiętam pierwszą melodię: Poszła Karolinka Gogolina, anie się na swgo syneczka kofnego nieobejrzała… – intonuje nasz rozmówca. – Ten sąsiad to był Brazylian, ale słyszał swoją żonę (Polkę), jak gadała i się nauczył. A grać się od mojego taty nauczył.

Ojciec Dirceu miał na imię Edmundo. Jak przypuszcza nasz rozmówca – to imię po pionierze polskiego osadnictwa w tych okolicach – Edmundo Saporskim, który zmarł w roku urodzin rodzica Dirceu.

- Moja żona, to dobrze mówi po polsku. Bo ona codziennie z kimś gada. A ja to tak, co tydzień – śmieje się pan Dirceu. – Pamiętam, jak raz „czytałem” po polsku! Byłem ministrantem i ksiądz powiedział: „na drugą niedzielę będziesz na polskiej mszy czytał po polsku”. No, ale ja nie umiałem czytać! Dał mi książkę z tym czytaniem. Wziąłem do domu, mama czytała ze mną i nauczyłem się na pamięć. Przyszedłem do kościoła, otworzyłem książkę i: „Czytanie z listu św. Pawła do apostoła…”. Ludzie klaskali! Mówili: „jak on pięknie czyta!”. Takie buty.

Nasz bohater wspominał także o weselach, jakie miały miejsce w polskiej kolonii. Sam na nich grał. Takie ślubne imprezy poprzedzało m.in. świniobicie, a z mięsa robiono „maćki”, czyli salceson.

- Ja nie miałem szkoły. Ani dziadek, ani tata – mówi Kiełtyka, tłumacząc, dlaczego mówi, ale nie czyta po polsku. – Była taka kooperatywa polska, kto wtedy chodził, to się nauczył. I w Mallecie była szkoła, kto pieniądze miał, do tej szkoły chodził.

Wraz z Dirceu Kiełtyką i jego rodziną uczestniczyliśmy w bardzo wzruszającej chwili. Ponieważ w rodzinie Kiełtyki po polsku mówi się, lecz nie czyta, członkowie klanu poprosili nas o odczytanie listu napisanego przez ich przodka. A był to list sprzed 123 lat! Właśnie podczas naszej wizyty został odczytany po raz pierwszy! Jego fragmentu posłuchać można w audycji.

 

Magdalena Tejchma, Joanna Skowrońska i rodzina Kiełtyków podczas czytania listu od przodka Magdalena Tejchma, Joanna Skowrońska i rodzina Kiełtyków podczas czytania listu od przodka

Słuchaliśmy także: fragmentów #KołysanekDlaŚwiata – nowego albumu tria Sutari – oraz Cape Verdean Blues Kavity Shah. 

 

***

Tytuł audycji: Źródła 

Prowadziła: Magdalena Tejchma

Data emisji: 14.03.2024

Godzina emisji: 15.15

reklama