Justyna Rekść-Raubo: słucham tego, co kompozytor miał na myśli

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2026 09:29
- Należę do osób, które są nieco bardziej, powiedziałabym, historycznie poinformowane, i to, że dany instrument miał na myśli kompozytor, ma dla mnie zasadnicze znaczenie - mówiła w Dwójce Justyna Rekść-Raubo, multiinstrumentalistka specjalizująca się w instrumentach basowych (wiolonczeli, violi da gamba i violone).

Justyna Rekść-Raubo ukończyła warszawską Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w klasie wiolonczeli prof. Andrzeja Zielińskiego oraz Akademię Muzyczną w Krakowie, gdzie studiowała grę na violi da gamba i violone w klasie prof. Rainera Zipperlinga.

Wokalne próby w Libii Justyny Rekść-Raubo

Jak sama podkreśla, jej muzyczna droga zaczęła się stosunkowo późno. - Nie zaczynałam edukacji tak bardzo grzecznie, od pierwszej klasy, mając 6 czy 7 lat. Było to związane z pewnym osobistym wątkiem, ponieważ moi rodzice inżynierowie geodeci, wyjechali na placówkę do Libii i zabrali swoje córki. Tam oczywiście nie było szkoły muzycznej, zaczynałam za to śpiewać, na wszystkich akademiach szkolnych chętnie "zabierałam głos". Natomiast ta prawdziwa edukacja przyszła dopiero kilka lat później - opowiadała w Cafe "Muza" artystka.

Czytaj także:

Pierwszym instrumentem w jej życiu była wiolonczela. - Jak tak zaczęłam porządkować swoje wspomnienia przy okazji naszego spotkaniu, to często pojawia się tam szczęście. W moim życiu jest bardzo dużo szczęścia. Tak też było w tym przypadku. Po obejrzeniu mojej ręki, profesor Łysiak powiedział: "nie no, wiolonczela, wiolonczela". Później, kiedy czasami moi koledzy zmieniali zasadniczo swoje kierunki i specjalności, to mi to nie było dane. Szłam dalej z tą wiolonczelą - podkreślała Justyna Rekść-Raubo.

Pierwsze spotkanie z Marią Pomianowską

Zaraz jednak przyznała, że nie była to zawsze prosta droga. - Pamiętam, że miałam pewne wątpliwości, do której szkoły zdawać przy zmianie podstawówki na liceum. Prof. Andrzej Zieliński, do którego chciałam bardzo się dostać i właściwie to zdecydowało, że dalej kontynuowałam naukę w Liceum im. Karola Szymanowskiego w Warszawie, był mocno obłożony studentami i trafiłam przez pierwszy rok do Marii Pomianowskiej. To były niezapomniane doświadczenia tak w ogóle. Zobaczyłam wtedy trochę inną postać muzyki - wyznała nasza rozmówczyni.

Dziś specjalizuje się ona też w innych niż wiolonczela instrumentach basowych. Bliska jej sercu stała się zwłaszcza viola da gamba. W swojej kolekcji posiada obecnie kilkanaście sztuk tego instrumentu. - Pamiętam jak Martyna Pastuszka kiedyś w jakimś wywiadzie powiedziała, że barokowcy to są tacy gadżeciarze. Rzeczywiście to jest tak, że instrumenty dawne, które mają specyfikę tych jelitowych strun i tej lżejszej konstrukcji, uwrażliwiają na dźwięk. W moim wypadku spowodowały też pewną ciekawość tym, jak zabrzmi taki kształt violi da gamba, a jak taki rozmiar, a jak taki model - tłumaczyła Rekść-Raubo.

To właśnie gry na violi da gamba uczy ona obecnie na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Działalność artystyczną i edukację od lat łączy również z organizacją wydarzeń muzycznych. Jest współtwórczynią i dyrektorką festiwalu Letnia Filharmonia AUKSO.

***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadzenie: Karol Furtak

Gość: Justyna Rekść-Raubo (multiinstrumentalistka, wykładowczyni, dyrektorka festiwalu Letnia Filharmonia AUKSO)

Data emisji: 11.10.2026

Godz. emisji: 10.00

opracowanie: Piotr Grabka

Czytaj także

Mateusz Kowalski i polska muzyka romantyczna na gitarę

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2026 16:00
"Płyta na lato" przeniosła nas do świata polskiej gitary romantycznej, repertuaru, który przez lata pozostawał niemal zapomniany. Mateusz Kowalski przypomina utwory kompozytorów nazywanych niegdyś "Chopinem gitary", "Byronem gitary" i "królem gitary", odkrywając fascynujący rozdział polskiej muzyki XIX wieku w znakomitej, wirtuozowskiej interpretacji.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Człowiek-orkiestra. Jakub Haufa o skrzypcach, batucie i (wielu) muzycznych rolach

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2026 16:14
Można powiedzieć, że muza Euterpe, patronka muzyków, upatrzyła go sobie już w dzieciństwie. Jakub Haufa to przykład artysty, który od lat z sukcesem łączy karierę skrzypka, dyrygenta, koncertmistrza i pedagoga. O czym marzy? – Mieć tylko i wyłącznie frajdę z tego, co robię. Frajdę pozbawioną stresu i tego wszystkiego wokół – zdradził w audycji Cafe "Muza".
rozwiń zwiń