Raport Białoruś

Działacz opozycji białoruskiej: wszystko rozstrzygnie 25 marca, działania władz mogą zdestabilizować Białoruś

Ostatnia aktualizacja: 21.03.2017 11:23
Ufamy, że władza nie przeszkodzi nam w przeprowadzeniu 25 marca akcji o charakterze pokojowym, tak jak zawsze ma to miejsce z naszej strony. Niestety działania władz przypominają ostatnio szereg prowokacji, których celem może być nawet destabilizacja państwa. Władze z jednej strony nie anulowały dekretu o darmozjadach, z drugiej wydały polecenie, by przeprowadzić masowe represje – mówił w rozmowie z portalem PolskieRadio.pl działacz opozycji Wiaczesław Siwczyk.
Białoruś:  Marsz Oburzonych Białorusinów w Mińsku, 17 lutego
Białoruś: Marsz Oburzonych Białorusinów w Mińsku, 17 lutegoFoto: Shutterstock/Andrei Bortnikau

NASZ WYWIAD
lu12as.jpg
"NA BIAŁORUSI WYJŚCIEM Z SYTUACJI SĄ WYBORY"

W protestach uczestniczą ludzie, którzy nie wiedzą, czy będę mieli jutro czym nakarmić dzieci czy wnuków, i nie widzą perspektyw, bo do takiego stanu doprowadził gospodarkę Aleksander Łukaszenka – ocenił Wiaczesław Siwczyk, opozycyjny działacz prodemokratycznego, proeuropejskiego Ruchu Solidarności Razem. Opozycjonista zaznaczył przy tym, że każdy, kto bierze udział w akcjach na Białorusi, musi przezwyciężać strach – a jednak coraz więcej osób decyduje się protestować, bo zdają sobie sprawę, że nie są w stanie wytrzymać takiej sytuacji dłużej.

Masowość akcji pokazuje, że  w tych warunkach, gdy prawa i wolności Białorusinów wydają się nie interesować świata, Białorusinom wystarcza sił, by walczyć – mówił też działacz. Apelował o informowanie o sytuacji na Białorusi, o wsparcie, by nie odmawiać Białorusinom wartości demokratycznych. Do polityków Zachodu, którzy mieli kontakty z Aleksandrem Łukaszenką apelował o wpłynięcie na niego, by zaprzestał represji i by przywrócił prawa i wolności uniwersalne, do jakich i Białorusini chcą mieć prawa, bo dążą do rodziny europejskich krajów.


Wiaczesław Siwczyk na demonstracji w Warszawie. Zdjęcie archiwalne Wiaczesław Siwczyk na demonstracji w Warszawie. Fot. archiwum prywatne

Działacz, który od ponad 20 lat walczy o wolność i demokrację na Białorusi, był wiele razy aresztowany, bity, musiał wyjeżdżać z kraju po 2010 roku, ocenia, że odpowiedź na wiele pytań o przyszłość Białorusi przyniesie 25 marca.

To tradycyjne święto niezależnych środowisk, nieuznawane przez obecną władzę, Dzień Woli.

Zapraszamy do lektury wywiadu!

Agnieszka Kamińska, PolskieRadio.pl: Co się dzieje na Białorusi? Jaki charakter mają tamtejsze protesty?

Wiaczesław Siwczyk, Ruch Solidarności "Razem": Na Białorusi odbywają się tzw. masowe uliczne akcje, otrzymały one nazwę ”protestów niedarmozjadów”. Odbywają się dlatego, że Aleksander Łukaszenka przyjął dekret numer 3, który zobowiązuje niepracujących ludzi do opłaty dużego na jak na warunki białoruskie podatku. Przy tym wrażenie robią liczby – według danych władz takich ludzi jest 700 tysięcy, z tego do 450 tysięcy skierowano zawiadomienie, że muszą zapłacić podatek na utrzymanie Łukaszenki i jego otoczenia. Na to zgodziło się tylko 10 procent z nich. U absolutnej większości nie było tych pieniędzy. To stało się detonatorem tych protestów, które trwają do teraz.

Wszystko zaczęło się od Marszu Oburzonych Białorusinów 17 lutego w Mińsku. Żądania ludzi były najbardziej słuszne. Na tych marszach można było usłyszeć nie tylko polityków opozycyjnych, ale i zwykłych ludzi. Opowiadali oni o swoim bardzo trudnym życiu, braku prac. Powszechna bieda widoczna była na pierwszy rzut oka zwłaszcza w miejscowościach w regionach Białorusi.

Na Białorusi odbywa się teraz proces deindustrializacji. Produkcja białoruskich zakładów, która tradycyjnie była zorientowana na Rosję, teraz w związku z kurczeniem się tego rynku, nikomu już nie jest potrzebna.  

W protestach uczestniczą ludzie, którzy nie wiedzą, czy będą mieli jutro czym nakarmić dzieci czy wnuków, i nie widzą perspektyw, bo do takiego stanu doprowadził gospodarkę Aleksander Łukaszenka

Postulat ludzi, by anulować ten dekret, został zignorowany – ten akt prawny tylko zawieszony. Jednocześnie Aleksander Łukaszenka dał przykaz swoim strukturom, by zaczęły masowe represje.  Mają one taki charakter już od początku marca.

Władze naruszają konstytucje i prawo Republiki Białoruś, poprzez cały arsenał środków represyjnej maszyny: przeszukania w biurach demokratycznych organizacji, w prywatnych domach aktywistów, procesy pod wymyślonymi pretekstami i w wmyślonych sprawach, prewencyjne zatrzymania, blokowanie samochodów liderów, którzy jadą do różnych miast na Białorusi, zastraszanie, telefony z posterunków, rozsyłanie wezwań do sądów, kilkunastodniowe areszty. Najstraszniejsze są masowe już areszty uczestników akcji, mają one miejsce w wielu miejscach Białorusi.

WIDEO: MARSZ OBURZONYCH 17 LUTEGO

Za kratami są liderzy prawicowo-centrowej koalicji opozycyjnej Wital Rymaszeuski, Anatol Labiedźka, Jury Hubarewicz, Paweł Siewiaryniec, były więzień polityczny.  

Również bezprawnie zatrzymany i aresztowany był obrońca Kuropat, Źmicier Daszkiewicz i dostał kilkudniowy areszt.

Bardzo ważne jest i to, że zatrzymuje się dziennikarzy niezależnych, lokalnych. Użyto całego arsenału represyjnej maszyny – zatrzymywano ich przed, w czasie, po akcji.

I to wszystko ma miejsce, gdy niepodległość Białorusi, zdaniem wielu, jest zagrożona, z powodu imperialistycznej polityki Rosji.

Co jeszcze istotne, mieliśmy do czynienia z dość wymownym faktem. Trzeba mieć przy tym wszystkim w pamięci, że dziś nie tylko Białorusi, ale i całemu regionowi Europy Środkowo-Wschodniej zagraża imperialna polityka Władimira Putina i tzw. russkij mir. Białoruś jest kompletnie bezbronna wobec barbarzyńskich planów Putina, zwłaszcza mając na względzie to, że Aleksander Łukaszenka przez 23 lata sztucznie związywał Białoruś z Rosją.  I tak OMON w Orszy przyjechał samochodem, w którym były rosyjskie flagi, by aresztować jednego z liderów opozycji demokratycznej, Pawła Siewiaryńca. To pokazuje niebezpieczeństwo ze strony struktur siłowych dla niezależności Białorusi.

Ruch Solidarności Razem uważa, że białoruskie społeczeństwo musi dziś skoncentrować się na głównym celu – to obrona niezależności Białorusi i prawa oraz wolności obywateli. Zawracamy uwagę międzynarodowej społeczności na to, że represje na Białorusi dopiero się zaczynają.

Zwracamy też uwagę na odpowiedzialność osobistą działaczy demokratycznego Zachodu, którzy stracili już półtora roku na bezproduktywne rozmowy z Aleksandrem Łukaszenką, a nie zaproponowali niczego w tym celu, by przywrócić respektowanie praw i wolności Białorusinów, i w ten sposób ignorując narodowy interes Białorusi, ponoszą odpowiedzialność za zatrzymania i pobicia. 

Co wpłynęło na to, że ludzie się otworzyli, że zaczęli mówić o swoich problemach tak otwarcie? Czy to ten dekret, czy tak pogorszyła się sytuacja? Ludzie się otworzyli, zaczęli mówić prawdę do kamer. Nie boją się.

Dekret numer 3 był ostatnią kroplą. Ludzie wychodzą nie tylko dlatego, by protestować przeciwko dekretowi numer 3. Chodzi o to, że nagromadziło się wiele problemów – a wśród nich pozbawienie ludzi swobód, wolności w wielu sferach.

Na Białorusi bardzo silny jest milicyjny aparat, specsłużby. Ludzie się boją. Trzeba wiedzieć i rozumieć to, że ludzie się boją.Można jednak zobaczyć  na protestach, czy to w Mińsku, czy w innych miastach, że ci ludzie, którzy wychodzą, dobrze rozumieją, że już nie da się tego wszystkiego wytrzymać.

Podkreślam przy tym – naturalnie każdy człowiek, który wychodzi na manifestację w miejscu publicznym na Białorusi, musi w mniejszym czy większym stopniu przezwyciężać strach. Ten strach jest – i na to nie można zamykać oczu.

Jednak liczba ludzi, która przezwycięża strach w tej mocno represyjnej maszynie, która uformowała się podczas rządów Aleksandra Łukaszenki, robi ogromne wrażenie.

Masowość akcji pokazuje, że  w tych warunkach, gdy prawa i wolności Białorusinów wydają się nie interesować świata, Białorusinom wystarcza sił, by walczyć.

I dlatego myślę, że nie można dopuścić do dalszej eskalacji represji. Nie chciałbym, żeby w Białorusi doszło do krwawych wydarzeń. Bo Białoruś przeżyła dwie wojny. Ponieśliśmy straszne straty. Nie ma chyba ani jednej rodziny, która nie poniosłaby wielkich ofiar podczas pierwszej czy drugiej wojny. Oczekuję, że białoruski naród będzie zdolny do konsolidacji w obliczu zagrożeń, które stoją przed nami, w tym imperialistycznej polityki Rosji. Inaczej znowu będą bardzo duże ofiary, na to nie można pozwolić.

Nie widzę sprzeczności w postulatach społecznych, ekonomicznych, z którymi występują Białorusini z narodowymi interesami Białorusi, ekonomicznymi i politycznymi.  To wszystko jest ze sobą złączone.

Jak podkreślam, główne polityczne zadanie białoruskiego narodu to teraz obrona niezależności Białorusi i przywrócenie obywatelom naszego państwa praw i wolności.To bardzo ciężkie zadanie. Jednak nikt go za Białorusinów nie wypełni.

Czy opozycja prodemokratyczna ma ideę, jak może pozytywnie wpłynąć na sytuację. Co można zrobić?

Represje dopiero się zaczęły.  Kulminacja wydarzeń będzie 25 marca, w rocznicę ustanowienia Białoruskiej Republiki Ludowej.

Dopiero po 25 marca będzie można stwierdzić z całą pewnością, co ma miejsce na Białorusi, jakie będą następstwa. Sytuacja Białorusi rozstrzygnie się 25 marca – w tym lub innym kierunku.

Mam wielką nadzieję, że 25 marca władze nie przeszkodzą nam w przeprowadzeniu godnych obchodów Dnia Białoruskiej Republiki Ludowej, Dnia Woli.

Oczekuję również, że akcja uliczna Mińska będzie przebiegać bez użycia przemocy – co zawsze ma miejsce z naszej strony - będzie mieć charakter pokojowy i władze nie sprowokują ludzi do tego, by sytuacja mogła rozwinąć się w innym kierunku.

To co robi władza nie przypomina działań odpowiedzialnych ludzi, a raczej szereg prowokacji, w celu rozkołysania sytuacji, i nawet destabilizowana kraju. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że to mianowicie Aleksander Łukaszenka i jego otoczenie prowadzą antybiałoruską politykę.

Jak demokratyczne społeczeństwa na Zachodzie czy w Polsce mogą pomóc Białorusi?

To co można zrobić teraz to przedstawiać prawdziwe informacje o tym, co się dzieje na Białorusi. Bo na Zachodzie mówiono różne rzeczy o Białorusi, ugruntowała się opinia, że ostatnio na Białorusi represji nie ma, co prawdą nie było.

W związku z tym, że to dopiero początek represji, kluczową sprawą jest solidarność z Białorusinami, którzy walczą w swoim kraju o wolność i demokrację.  Po drugie ważna jest informacja o naszych manifestacjach.

Nie można izolować Białorusinów od demokratycznych wartości – i warto podjąć w tym kierunku pewne wysiłki.

Mając na względzie liczne osobiste spotkania zachodnich polityków i urzędników z Łukaszenką, to jeśli jest tam ktoś w stanie objaśnić władzom, że nie powinno się znęcać się nad ludźmi. W kraju wiele bowiem zależy właśnie od decyzji Łukaszenki.

Chciałbym w tym momencie też zaprosić mieszkańców Warszawy na świętowanie Dnia Woli, wszystkich, którzy mogą przyjść. W stolicy organizuje je białoruska emigracja, obchody te odbędą się o godzinie 12.30, pochód wyruszy spod pomnika Tadeusza Kościuszki. Będzie to okazja, by wyrazić swą solidarność z narodem białoruskim.

Z Wiaczesławem Siwczykiem z Ruchu Solidarności Razem z Mińska ozmawiała Agnieszka Kamińska, portal PolskieRadio.pl

WIDEO: PROTESTY NA BIAŁORUSI


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ekspert OSW: na Białorusi mamy stan przedrewolucyjny

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2017 20:30
Sytuacja może wymknąć się władzom spod kontroli. Reżim się wypalił i nie ma pomysłu, jak rozmawiać z ludźmi - straszy ich Rosją, Majdanem. Dochodzi do brutalnych zatrzymań po protestach - to może wywołać oburzenie ludzi i doprowadzić do ruchów na większą skalę - o tym mówił Kamil Kłysiński, ekspert OSW, w rozmowie z Agatą Kasprolewicz, komentując protesty antyrządowe na Białorusi.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Potrzeba szerszej demokratyzacji Białorusi". UE wzywa Mińsk do uwolnienia uczestników protestów i pracowników mediów

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2017 11:30
Unia Europejska wezwała białoruskie władze do niezwłocznego wypuszczenia na wolność zatrzymanych uczestników ostatnich demonstracji oraz dziennikarzy. Podobny apel wystosowało biuro ODIHR -"Kary grzywien, a nawet areszty dla demonstrantów i organizatorów wydają się nadmiernym ograniczeniem ich prawa do pokojowych zgromadzeń" - stwierdził dyrektor biura. Swój niepokój wyraził też niemiecki minister ds. europejskich.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Lider opozycji Andrej Sannikau: sytuacja na Białorusi jest rewolucyjna, potrzebne są wybory pod międzynarodową kontrolą

Ostatnia aktualizacja: 21.03.2017 11:22
- Białorusini są rozgniewani, a przy tym reżimie nie widzą już szans na poprawę sytuacji  - ocenił w rozmowie z portalem PolskieRadio.pl jeden z liderów opozycji demokratycznej Białorusi, Andrej Sannikau.
rozwiń zwiń