Życie na Alasce. "Tu wszyscy jesteśmy trochę Macgyverami"

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2026 14:55
Kiedy w Polsce wybija godzina 7 rano i zaczynamy dzień, ktoś na drugim końcu świata właśnie odkłada telefon, gasi światło i idzie spać. - Alaska to zupełnie inny świat. Jesteśmy blisko natury, łosie i niedźwiedzie podchodzą do domów. Odległości są ogromne, nie ma sklepów spożywczych "na wyciągnięcie ręki". Wszystko trzeba planować i do zwykłych rzeczy trzeba umieć się przygotować - mówił Damian Hadaś, Polak mieszkający od siedmiu lat na Alasce.
Alaska
AlaskaFoto: Shutterstock.com

- Tegoroczna jesień na Alasce bardzo przypomina tą legendarną polską, złotą. Jest przepiękny wrzesień, choć oczywiście chłodniejszy niż w naszym kraju - mówił w Czwórce Damian Hadaś, Polak mieszkający na Alasce, przewodnik, autor książki "Alaska. Przystanek na końcu świata". Na Alasce w mieście Anchorage mieszka od 2019 roku. Jak opowiadał, mieszkańcy tego regionu w okresie zimowym pozostają bardzo aktywni. - To coś, czego bardzo tu pilnujemy: spacery, sporty zimowe. To wszystko jest ważne, bo chodzi o to, by łapać tyle słońca, ile tylko się da. Poza tym zimą każdy znajduje tu czas na to, na co latem tego czasu brakuje, czyli na przykład na uprawianie hobby. Ja uwielbiam ceramikę - opowiadał gość Czwórki. 

Damian Hadaś o Alasce - posłuchaj nagrania całej rozmowy w Czwórce

Damian Hadaś wspominał w Czwórce, co zdziwiło go najbardziej, gdy przeprowadził się na Alaskę. - To, jak blisko byłem przyrody. Na wyciągnięcie ręki mamy tu zwierzęta, które podchodzą do naszych domów, łosie i niedźwiedzie - mówił gość Czwórki. - Kolejnym szokiem był sam rozmiar Alaski. To tylko jeden ze stanów Ameryki, a jest prawie sześciokrotnie większa od powierzchni Polski. Są tu głównie ogromne, puste przestrzenie, olbrzymie odległości. Można jechać drogą kilkaset kilometrów i nie trafić na żadną stację czy knajpkę. Europejczycy są przyzwyczajeni, że mają "pod ręką" sklepy z żywnością, a tu na wszystko trzeba czekać. Ludzie nauczyli się więc sobie radzić, wszyscy jesteśmy trochę Macgyverami - mówił Damian Hadaś. - Poza tym często pracuje się tu dla dobra społeczności, a nie tylko dla pieniędzy. Mieszkańcy sobie pomagają i dzielą się żywnością, tak funkcjonują od tysięcy lat. 

Alaska, choć bardzo różni się od tradycyjnych miejsc do których podróżują Europejczycy, z pewnością może być dla wielu ciekawym kierunkiem. - Masy turystów skupiają się w kilku "znanych" punktach, albo po prostu na statkach pasażerskich, tłumów raczej nie doświadczamy. Przede wszystkim odnajdą się tu turyści, którzy lubią aktywny wypoczynek, chcą spędzać dzień na łonie przyrody - mówił Damian Hadaś. - Warto uzbroić się w odwagę, bo spotkać można naprawdę duże zwierzęta. W grupie jesteśmy jednak bezpieczni - podkreślał gość Czwórki. 

Zobacz więcej Podróże w Czwórce 

***

Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"

Prowadzi: Dominika Płonka

Gość: Damian Hadaś (Polak mieszkający na Alasce, przewodnik, autor książki "Alaska. Przystanek na końcu świata")

Data emisji: 30.09.2026

Godzina: 07.17

kd

Czytaj także

Budapeszt na city break. Co warto tam zobaczyć?

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2023 10:45
Tym razem wraz z Oliwią Krettek wybieramy się do stolicy Węgier. Przez Budapeszt przepływa rzeka Dunaj - na lewym brzegu, peszteńskim, rozciąga się równina, brzeg prawy to wyżynna Buda. Sprawdzamy, jak zorganizować city break w tym mieście. 
rozwiń zwiń