Polityka jednego dziecka w Chinach. Jun Wang o kobietach i emeryturach

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2026 10:00
Od panicznego strachu przed głodem po armię sfrustrowanych kawalerów i sukces wykształconych kobiet. W audycji "W 3 godziny dookoła świata" Jun Wang z Uniwersytetu SWPS analizuje długofalowe skutki polityki jednego dziecka.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Xinhua/ABACA/PAP

Przez ponad trzy dekady władze w Pekinie prowadziły jeden z najbardziej radykalnych eksperymentów społecznych w historii nowożytnej. Choć formalnie restrykcje demograficzne zniesiono, chińskie społeczeństwo do dziś mierzy się z jego głębokimi skutkami kulturowymi i gospodarczymi. O traumie wielkiego głodu, niespodziewanym awansie kobiet oraz cenie, jaką dorośli jedynacy płacą za nadopiekuńczość rodziców, w audycji "W 3 godziny dookoła świata" opowiedziała Jun Wang, doktorantka Uniwersytetu SWPS.

Posłuchaj audycji "W 3 godziny dookoła świata" z Jun Wang

Korzenie polityki jednego dziecka sięgają traumatycznych doświadczeń z połowy XX wieku, gdy klęska wielkiego głodu pochłonęła miliony istnień. Gdy powojenny spis ludności wykazał gwałtowny skok demograficzny, w kręgach władzy zrodziło się przekonanie, że przeludnienie zablokuje marzenia o unowocześnieniu państwa. Początkowo w latach 70. państwo nie stosowało jeszcze drastycznego aparatu przymusu. Zamiast nakazów promowano antykoncepcję i lansowano hasło: prokreacja ma być "późna, rzadka i skromna".

Dopiero pod koniec dekady kontrolę urodzeń wpisano bezpośrednio do chińskiej konstytucji, podporządkowując prawa reprodukcyjne obywateli odgórnym planom rozwoju gospodarczego. Zaostrzone reguły zamknęły chińskim rodzinom drogę do wielodzietności na całe dekady.

Paradoks emancypacji. Jak jedynaczki przejęły przywilej synów

Powszechny na Zachodzie obraz skutków polityki jednego dziecka skupia się głównie na preferowaniu męskich potomków. Jak jednak zauważa Jun Wang, w miastach mechanizm ten przyniósł zupełnie nieoczekiwany skutek: bezprecedensowy awans społeczny dziewczynek.

- Jeżeli w domu rodziła się jedyna córka, cała uwaga, miłość i rodzinne zaplecze finansowe skupiały się wyłącznie na niej. Otrzymała szanse, które w tradycyjnym modelu przysługiwały wyłącznie pierworodnemu synowi. Dziewczynki kształcono z taką samą determinacją jak chłopców, co sprawiło, że dziś na chińskich uniwersytetach studiuje więcej kobiet niż mężczyzn - tłumaczyła badaczka.

Edukacyjny skok wygenerował jednak nowe napięcia na rynku matrymonialnym. Zgodnie z tradycją kobiety poszukują partnerów o równym lub wyższym statusie majątkowym, szukając ekonomicznego bezpieczeństwa. W rezultacie wykształconym Chinkom trudno znaleźć odpowiednich mężów, podczas gdy ubożsi, słabiej wykształceni mężczyźni z prowincji tworzą rzeszę zdesperowanych singli bez szans na założenie rodziny.

Prawny nakaz opieki i emerytalna luka

Dorośli jedynacy zmagają się również z ogromną presją pokoleniową. Rodzice, którzy całe życie podporządkowali jednemu dziecku, po latach angażują się bez reszty w pomoc przy wnukach, z trudem akceptując granice stawiane przez dorosłe pociechy.

Sytuację komplikuje brak ogólnokrajowego, powszechnego systemu emerytalnego. Choć część mieszkańców miast otrzymuje świadczenia, setki milionów seniorów mogą liczyć jedynie na skromne zasiłki socjalne po sześćdziesiątym roku życia. W efekcie to na barkach jedynaka spoczywa całkowity ciężar finansowego i fizycznego zabezpieczenia starzejących się rodziców oraz dziadków. Co ciekawe, obowiązek ten nie jest jedynie kwestią tradycji konfucjańskiej – chiński kodeks prawny nakłada na dorosłe dzieci formalny obowiązek alimentacji i regularnego odwiedzania starszych krewnych pod rygorem sankcji.

Oficjalnie Chiny wygasiły politykę jednego dziecka w okolicach 2015 roku, umożliwiając posiadanie dwójki, a od 2021 roku - trójki potomków. Dziś państwowa machina, zamiast karać za nadliczbowe ciąże, bezskutecznie stara się zachęcać młode pokolenie do powiększania rodzin, zmagając się z dramatycznym starzeniem społeczeństwa.

***

Tytuł audycji: W 3 godziny dookoła świata

Prowadzi: Weronika Puszkar

Gościni: Jun Wang (doktorantka Uniwersytetu SWPS)

Data emisji: 18.10.2026

Godzina: 11.15

ak

Zobacz więcej na temat: Czwórka Chiny
Czytaj także

"Rat people" w Chinach. "Wolą siedzieć w nocy, oglądać telewizję i nie robić nic"

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2026 15:47
- Młodzi ludzie zaharowują się od rana do nocy z bardzo niską szansą na to, że uda im się wyrwać z mniejszych miejscowości do dużego miasta i osiągnąć sukces - mówi Mateusz Roy o perspektywie Zetek w Chinach. Gość audycji "Świat 4.0", który sam mieszka w Kraju Środka, opowiada o zjawisku "rat people", czyli młodych ludziach, którzy sprzeciwiają się systemowi, nakazującemu im osiągnąć sukces.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Epidemie, polityka jednego dziecka i fenomen Kaszpirowskiego

Ostatnia aktualizacja: 16.10.2026 11:16
Jak epidemie zmieniają społeczeństwa? Jak decyzje demograficzne sprzed dekad wpływają na współczesne Chiny? I dlaczego miliony ludzi wierzyły w niezwykłe zdolności uzdrowiciela z telewizji? O tym porozmawiamy w niedzielnej audycji "W 3h dookoła świata". 
rozwiń zwiń