Organizacja charytatywna Heritage of London Trust przekazała, że dom szeregowy przy Plaistow Grove 4 w Bromley zostanie odrestaurowany i oddany do publicznego użytku. Nie jest to jednak zwykła nieruchomość - to dom rodzinny Davida Bowie, artysty który zmarł dekadę temu w wieku 69 lat, zaledwie dwa dni po wydaniu swojej ostatniej płyty "Blackstar".
Dom, w którym David Jones stał się Davidem Bowie
Przy Plaistow Grove 4 w Bromley młody David mieszkał wraz rodzicami w latach 1955-1968. Gdy się tam wprowadzili miał 8 lat, a wyprowadził gdy miał 20.
- To właśnie w tym małym domu, a konkretnie w jego maleńkiej sypialni, Bowie ewoluował od zwykłego ucznia z przedmieścia do początków niezwykłej międzynarodowej sławy. Jak sam powiedział: "Spędzałem mnóstwo czasu w swojej sypialni. To był naprawdę cały mój świat. Miałem tam książki, swoją muzykę, swój gramofon. Wychodząc z mojego świata na ulicę, musiałem przejść przez tę niczyją ziemię, jaką był salon" - zdradził Geoffrey Marsh, jeden z kuratorów wystawy "David Bowie Is" w londyńskim Muzeum Wiktorii i Alberta, który zaangażował się w projekt renowacji domu.
Ten zwykły londyński szeregowy dom będzie ponownie miejscem kreatywności i odkrywania.
Dom Bowiego dla młodych kreatywnych
Zaplanowano, że prace remontowe, mające na celu odtworzenie dokładnego układu wnętrza z młodości Bowiego, zostaną ukończone w 2027 roku. Wtedy budynek zostanie otwarty dla zwiedzających, ale nie będzie muzeum. Jako główną funkcję placówki zaplanowano kuźnie młodych talentów. Odbywać się tu będą m.in. warsztaty kreatywne dla młodych ludzi, zajęcia z budowania pewności siebie i komunikacji, które w przyszłości mogą okazać się kluczowe dla wschodzących artystów.
- David Bowie był dumnym Londyńczykiem. Chociaż jego kariera zabrała go w różne zakątki świata, zawsze pamiętał, skąd pochodzi. Pamiętał o społeczności, która wspierała go w dorastaniu. To wspaniała okazja, aby opowiedzieć jego historię i zainspirować nowe pokolenie młodych ludzi. Zachowanie tego miejsca jest niezwykle ważne dla dziedzictwa Londynu - podkreśliła dr Nicola Stacey, dyrektorka Heritage of London Trust.
***
pj