Ed Sheeran rozpoczął sobotni koncert na Lincoln Financial Field od odniesienia się do sytuacji w Gazie. Brytyjski wokalista przyznał, że skala zniszczeń oraz liczba ofiar cywilnych, w tym dzieci, "złamała mu serce". Określił działania Izraela w Gazie jako "katastrofalne i nie do usprawiedliwienia", a także jako nieproporcjonalną odpowiedź na atak Hamasu z października 2023 roku. Jednocześnie zaznaczył, że sam atak Hamasu był "straszny".
W dalszej części występu Sheeran odniósł się bezpośrednio do zamieszania wokół Macklemore'a. Raper został usunięty z amerykańskiej części trasy po swoich występach w New Jersey, podczas których mówił o sytuacji Palestyńczyków i wzywał ze sceny do "Free Palestine". Decyzję podjęli promotorzy i właściciele kolejnych obiektów, choć wcześniej Sheeran deklarował, że próbował znaleźć rozwiązanie pozwalające Macklemore'owi pozostać na trasie. Podczas koncertu w Filadelfii wokalista przeprosił publiczność za sposób, w jaki rozwinęła się cała sytuacja. - Podejmowałem i podejmuję trudne decyzje, popełniam błędy i bardzo, bardzo mi przykro - powiedział ze sceny. Sheeran przyznał również, że ostatni tydzień był dla niego wyjątkowo trudny i że odczuwał konsekwencje konfliktu również na poziomie osobistym.
Zobacz też:
Jeszcze przed koncertem w Filadelfii Sheeran opublikował oświadczenie, w którym podkreślał, że usunięcie Macklemore'a nie było jego decyzją. Według jego relacji za decyzją stali promotorzy i właściciele obiektów, którzy zagrozili wycofaniem swoich koncertów, jeśli raper pozostanie w składzie trasy. Sheeran twierdził, że rozmawiał z przedstawicielami obiektów, promotorami oraz osobami zaangażowanymi w konflikt, próbując doprowadzić do kompromisu. Jednocześnie wokalista tłumaczył, dlaczego sam przez długi czas unikał publicznych deklaracji politycznych. Jak podkreślał, jego koncerty odwiedzają ludzie z różnych środowisk, w tym dzieci, a on chce, żeby były przede wszystkim przestrzenią jedności, muzyki i bezpieczeństwa. Zaznaczył jednak, że brak publicznych wypowiedzi nie oznacza braku własnych poglądów czy obojętności wobec cierpienia.
Sprawa wywołała szerszy kryzys wokół amerykańskiej części trasy Sheerana. Po odejściu Macklemore'a z udziału w kolejnych koncertach zrezygnowali m.in. Finneas, Lukas Graham, Aaron Rowe i Beoga. Odbiło się to również na cenach biletów. Najbardziej widoczne było to w przypadku właśnie filadelfijskiego koncertu. Według danych TickPick cena najtańszego biletu na rynku wtórnym spadła z około 100 dolarów we wtorek do 51 dolarów w piątek, czyli niemal o połowę. Jednocześnie liczba dostępnych biletów wzrosła w tym czasie o 54 proc. Jeszcze kilka godzin przed koncertem ceny spadały dalej. "The Philadelphia Inquirer" informował, że na Ticketmasterze bilety na rynku wtórnym można było znaleźć za około 32 dolary, podczas gdy dzień wcześniej najtańsze kosztowały ponad 66 dolarów. Podobny trend był widoczny również w innych miastach. Według danych TicketData ceny odsprzedaży spadły w dziewięciu z dziesięciu kolejnych lokalizacji trasy. W Filadelfii zanotowano 17-procentowy spadek w ciągu trzech dni i 25-procentowy w ciągu tygodnia. Analitycy zwracali jednak uwagę, że ceny biletów na koncerty Sheerana zazwyczaj spadają w miarę zbliżania się wydarzenia, dlatego nie cały spadek można jednoznacznie przypisać kontrowersjom wokół Macklemore'a.
***
gV