Tragedia na Przełęczy Diatłowa - tajemnicza historia z innej perspektywy

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2020 01:17
Pod koniec stycznia 1959 roku grupa turystów, głównie studentów i absolwentów Politechniki Uralskiej, postanowiła uczcić kolejny zjazd KPZR zdobyciem góry Otorten w Uralu Północnym. Wyprawa zakończyła się tragicznie i w wyjątkowo zdumiewających okolicznościach.
Audio
  • Co stało się na wyprawie Diatłowa? (Faktofonia/Czwórka)
Uszkodzony namiot znaleziony przez ekipę ratowniczą na Przełęczy Diatłowa
Uszkodzony namiot znaleziony przez ekipę ratowniczą na Przełęczy DiatłowaFoto: Soviet investigators ("Mysterious Deaths of 9 Skiers Still Unresolved") [Public domain], via Wikimedia Commons

Tajemnicza śmierć grupy młodych studentów

Obozujący na zboczu turyści rozcięli swój namiot, wybiegli w uralską noc, zostawiając cały dobytek. Nikt nie przeżył nocy – niektórzy zmarli z powodu hipotermii, u innych znaleziono liczne obrażenia ciała, ślady krwotoku z nosa, sporych rozmiarów sińce na twarzy, złamania. Do dziś nikt nie wyjaśnił tej sprawy, a samo śledztwo z 1959 roku było równie zagadkowe, jak tragedia. W rozwiązanie sprawy sprzed lat zaangażowało się mnóstwo osób. Wiele prowadzonych po sobie śledztw w tej sprawie, pozostawiało też wiele wątpliwości. Ze wszystkimi postanowiła zmierzyć się autorka książki "Tragedia na Przełęczy..." Alice Lugen.

Akademicki wypad w góry tylko za zgodą komisji

- Wyobrażając sobie wyprawę Diatłowa musimy zapomnieć o wszystkim, co wiemy na temat współczesnej turystyki. W 1959 roku w Związku Radzieckim młodzi ludzie nie mogli ot, tak pojechać na wycieczkę. W dokumentach śledztwa sprawy możemy znaleźć projekt naukowej wyprawy na Otorten, który został złożony w akademickim klubie sportowym - opowiadała Alice Lugen.

Bez sprzętu i mapy

Młodzi ludzie otrzymali pozwolenie na wyjazd z klubu, który w tamtych czasach był instytucją nadzorującą tego rodzaju wyprawy. W ramach klubu sportowego działały sekcje turystyczne, których komisje przyznawały akredytacje, lub odrzucały takie projekty. Jeśli weryfikacja przeszła pozytywnie, grupa otrzymywała dofinansowanie, a po powrocie była zobligowana do złożenia raportu z wyprawy. - Zdarzały się sprawozdania liczące ponad sto stron - mówiła autorka. 

Turystyka, jako dyscyplina sportowa

Nie było oznaczeń na szlakach, sprzętu do łączności ze światem, jednostek ratownictwa górskiego, a aktualne mapy, z których korzystali wojskowi, były utajnione. Plecaki każdego z uczestników ekspedycji ważyły po 40 kg, zrolowany namiot - 20 kg. Ochraniacze chroniące przed chłodem szyli własnym sumptem. Żaden z nich nie posiadał specjalistycznego sprzętu sportowego. - To były wyprawy z kompasem i ręcznie rysowanymi mapami. Turystyka była wtedy dyscypliną sportową nagradzaną medalami ZSRR. O taki medal walczył Igor Diatłow - komentowała.  

Sprawę tajemniczej śmierci starali się wyjaśnić prokuratura, dziennikarze śledczy, ówczesne i obecne władze uczelni, członkowie rodzin zmarłych, ratownicy, a także jedyny ocalały z wyprawy, który robił to każdego dnia aż do chwili śmierci. Trzy równolegle prowadzone śledztwa nie dostarczyły żadnych satysfakcjonujących wniosków. Co tak naprawdę stało się z uczestnikami wyprawy Diatłowa? O tym opowiada autorka książki.

***

Tytuł audycji: "Faktofonia"

Prowadzi: Dominika Klimek

Gość: Alice Lugen

Data emisji: 18.05.2020

Godzina emisji: 16.09

ac/pj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Honorata Zapaśnik: reporter wojenny nie może pomóc wszystkim

Ostatnia aktualizacja: 18.08.2019 16:05
- Zależało mi, żeby zobaczyć wojnę ich oczami i zrozumieć, dlaczego swoją pracę traktują jak misję - mówi Honorata Zapaśnik, autorka książki "Wojna jest zawsze przegrana. Polscy reporterzy wojenni opowiadają o tym, czego do tej pory nie ujawniali".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Na początku była mapa. Michał Milczarek o podróżach "Donikąd"

Ostatnia aktualizacja: 24.11.2019 16:04
W "Donikąd" Michał Milczarek opowiada o wyprawach na krańce świata: Kamczatkę, Kołymę, do Workuty, Ewenkii, Norylska. To zapiski z miejsc, w których - jak mówi - byt graniczy z nicością.
rozwiń zwiń

Czytaj także

12 historii o ludziach, którzy działanie mają we krwi

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2020 16:06
Jan Król i Agnieszka Żądło są autorami reportaży "Przewiew. 12 historii otwartych", czyli o ludziach, którzy działanie mają we krwi. W tym zbiorze przedstawieni zostali współcześni liderzy.
rozwiń zwiń