Nauka

Jak ludzie reagują na ludzi?

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2009 12:17
Erving Goffman uchodzi za jednego z najbardziej błyskotliwych i twórczych socjologów XX wieku.

Erving Goffman uchodzi za jednego z najbardziej błyskotliwych i twórczych socjologów XX wieku.

Zasłynął jako wnikliwy obserwator życia codziennego i społecznych interakcji. Interesowało go, jak ludzie w obecności innych ludzi stają się aktorami; jak zamieniają swoje zachowanie w występ. Jego najpopularniejszą książką wciąż pozostaje Człowiek w teatrze życia codziennego (1956), w której to posługując się metaforą teatru zaprezentował dramaturgiczną koncepcję życia społecznego. Zgodnie z nią proces komunikowania między ludźmi stanowi przedstawienie dramaturgiczne - jego uczestnicy grają niczym aktorzy na scenie, wykorzystując przy tym różne środki, by osiągnąć zamierzony, dla siebie korzystny, efekt.

W Człowieku w teatrze życia codziennego, jak i w innych książkach, które polski czytelnik od jakiegoś czasu ma możliwość sukcesywnie poznawać, Goffman przygląda się różnym sposobom funkcjonowania w życiu społecznym. Poszukuje odpowiedzi na pytania: jak ludzie reagują na ludzi? Jak odnoszą się do ról społecznych odgrywanych przez siebie i innych? Jak traktują siebie i innych podczas spotkań twarzą w twarz? Co się dzieje, kiedy nieznajomi mijają się na ulicy?
W ostatniej z wydanych w Polsce książce pt. Zachowanie w miejscach publicznych (1963) Goffman przypomina, że istnieje coś takiego jak wzory właściwego zachowania publicznego. Zauważamy je najczęściej wtedy, kiedy dochodzi do ich złamania. A przecież to one są podstawą życia społecznego, dzięki ich przestrzeganiu może istnieć porządek interakcyjny.

Goffman przywołuje niepisaną zasadę, które podlegamy wszyscy: „Należy trzymać się ducha, czy inaczej etosu określonej sytuacji; nie można przesadzić ani wypaść z roli.” Osoby nie stosujące się do powyższej reguły, np. przejawiające zachowania nieakceptowane, naruszające poczucie bezpieczeństwa i tzw. normalności, są karane: wykluczane ze społeczeństwa i / lub kierowane do szpitali psychiatrycznych. I to szpital psychiatryczny właśnie Goffman czyni punktem swego zainteresowania badawczego. Tam bowiem widzi lustrzane odbicie zasad życia społecznego, jakie obowiązują na zewnątrz szpitala.

„Badając niezręczne sytuacje, psychiatria przeważnie skupia się na winowajcy, a nie na naruszonych zasadach społecznych” – zauważa socjolog i dodaje, że dzięki temu jednak – mimowolnie – psychiatrzy skierowali uwagę na zachowania w przestrzeni publicznej i półpublicznej. Zasady zachowania na ulicach, przyjęciu, w parkach, sklepach, teatrach, poczekalniach oraz różnych innych miejscach, gdzie gromadzą się ludzie, to pole uwagi Goffmana.

Socjolog proponuje w swojej książce intepretacje codziennych, a często przemijających bezwiednie zachowań, które prowadzą nierzadko do uwzorowań kontaktów międzyludzkich. Pisze choćby o zarządzaniu własnym wyglądem podczas interakcji, o dyscyplinie cielesnej w naszym społeczeństwie; u mężczyzny może to być troska o to, czy ma zapięte spodnie, u kobiety – dbałość czy siedząc nie eksponuje bielizny. Poddaje też analizie wymianę spojrzeń, jaka zachodzi między mijający się ludźmi. Dla Goffmana każdy szczegół ma znaczenie. Zmienne, które analizuje, to z jednej strony zachowania wywołujące aprobatę (np. wybitne umiejętności lub bohaterstwo), z drugiej zaś – te, które są efektem złamania pewnych reguł i przynoszą dezaprobatę (np. zaczepianie nieznajomych na ulicy).

''

Zdaniem autora książki ludzie w towarzystwie innych zazwyczaj nie zachowują się „naturalnie” czy „spontanicznie”. Przeciwnie, mniej lub bardziej starannie „dobierają” wrażenia, jakie pragną wywołać u nich. Wyczuwając nastawienie innych, ubierają odpowiednią fasadę. Grają. Chcą dobrze wypaść. Zrobić określone wrażenie. Spotkanie twarzą w twarz, ten bezpośredni kontakt to sytuacja, w której dochodzi do obnażenia siebie wobec innych. Taka współobecność czyni ludzi łatwo dostępnymi. Jednak, jak pisze Goffman, w towarzystwie ludzie funkcjonują nie tylko jako obiekty fizyczne, ale również jako „podmioty komunikujące pewne treści.” Obecność innych nakłada na nas obowiązek swego rodzaju kodeksu komunikacyjnego. Nie wszystko jest dozwolone.

Zachowanie komunikacyjne może przebiegać w dwóch etapach: jako interakcja zogniskowana i niezogniskowana. Niezogniskowana dotyczy współobecności osób obcych wobec siebie, nieznajomych, spotykanych przypadkowo w danym miejscu (np. kolejka w banku). Interakcja zogniskowana z kolei odnosi się do sytuacji, gdy osoby przebywają blisko siebie i współpracują nad podtrzymaniem wzajemnego zainteresowania (rozmowa). Goffmana zajmuje, jakie poszczególne reguły zachowania obowiązują w powyższych interakcjach. Zauważa, że doniosłe znaczenie mają tu kody dotyczące m.in. wyglądu, ubioru, mimiki twarzy czy choćby dobrych manier.  Ludzie przekazują informacje o sobie, a zatem również o zasadach życia społecznego, poprzez komunikacje niewerbalną.

Dzięki lekturze tej, jak i innych książek Goffmana, można zrozumieć, że tzw. normalność i normalne zachowanie wymaga od jednostki szeregu starań.  Normalność – co podkreśla w przedmowie Grażyna Woroniecka – to wielowymiarowa konstrukcja, artefakt tworzony przez osoby znajdujące się w danym momencie w tych samych okolicznościach fizycznych. I za te niebagatelne spostrzeżenie bądźmy wdzięczni Goffmanowi.

Aneta Ostaszewska

E. Goffman, Zachowanie w miejscach publicznych. O społecznej organizacji zgromadzeń, przeł. O. Siara, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008.

Zobacz więcej na temat: POLSKA Warszawa KSIĄŻKA
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Georg Simmel: Filozofia kultury

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2009 05:48
Dobrym pretekstem na spotkanie z myślą Simmla jest wybór jego esejów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Efekt Lucyfera

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2008 10:40
Eksperyment Zimbardo zaskoczył wszystkich. Przeczył bowiem powszechnemu przekonaniu, że dobre jednostki nigdy nie ulegają presji złego otoczenia.
rozwiń zwiń