X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Kultura

Co można powiedzieć o oczach psów? Odpowiada Michał Nogaś

Ostatnia aktualizacja: 07.03.2011 15:05
Dziennikarz Trójki pisze o "Psach z Üsküdar” specjalnie dla kultura.polskieradio.pl.
Audio

W psich oczach jest zawsze coś hipnotyzującego. Nietrudno ocenić, czy są smutne czy wesołe. A może przesiąknięte lękiem lub głodem? Co jednak można powiedzieć o oczach psów, które spoglądają ze zdjęć zrobionych na cmentarzu? To pierwsza myśl, jaka przeszywa mózg, gdy biorę do ręki tę małą niebieską książeczkę (obitą w płótno!) i zaczynam kartkować.

Ale może zacznijmy od legendy. Sebastian Cichocki, kurator, autor tekstu w "Psach z Üsküdar": – Historia o zesłaniu bezpańskich psów stambulskich na wyspę Sivriada jest dość popularna, pojawia się nawet w niektórych przewodnikach turystycznych. Ponoć w 1911 roku władze Stambułu postanowiły wyłapać psy wałęsające się po ulicach miasta i umieścić je na jednej z Wysp Książęcych. Sivriada, jedyna bezludna Wyspa Książęca, była niegdyś używana jako więzienie, zsyłano tam niewygodnych, wysoko postawionych polityków czy duchownych. Kilka dni później, po wypuszczeniu psów na wyspie, w Stambule miało miejsce trzęsienie ziemi, które uznano za boską karę za cierpienia wyrządzone słabszym istotom. Postanowiono więc natychmiast przywieźć psy z powrotem do miasta.

I tyle legenda. Nie jakaś mocno rozbudowana, a jednak mocno działająca na wyobraźnię. Przynajmniej Sebastiana i Joanny Rajkowskiej, jednej z najważniejszych polskich artystek współczesnych, przez wielu kojarzonych głównie z palmą ustawioną w samym środku Warszawy ("Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich").

Oboje, w 2009 roku, przy okazji projektu dla miasta Konya w Środkowej Anatolii, wielokrotnie odwiedzali Stambuł i równie wielokrotnie, chodząc ulicami, celowo się w nim gubili. Cichocki: – Niewątpliwie interesował nas spacer jako "medium", co ma swoją bogatą tradycję w sztuce – Hamish Fulton, Richard Long, Francis Alys – ci wszyscy wielcy "walking artists"... Gubienie się w mieście, jest też najlepszym sposobem na jego poznanie.

Pewnego dnia, w azjatyckiej części Stambułu, trafili do Üsküdar, dzielnicy, na terenie której znajdował się w przeszłości miejski cmentarz. Na muzułmańskich nagrobkach i obok nich wylegiwały się wielkie psy. Joanna Rajkowska w jednej z rozmów porównała je później do futrzastych cielaków. Chichocki woli nazywać je żywą watahą, dzikim stadem: – Nie zwracały na nas uwagi, nie reagowały na nasze zawołania, nie dawały skusić się jedzeniem, wydawały się należeć do jakiegoś innego, niedostępnego nam równoległego świata.

Rajkowska chwyciła za aparat i niespiesznie wykonała kilkanaście zdjęć, nieskomplikowanych, dokumentujących jedynie to, co wspólnie z Sebastianem widzieli: szarego olbrzyma, strzegącego nagrobka, na którym wielkimi literami wykuto "Zehra Güngör Beşkardeş"; białego mieszańca, śpiącego niejako wewnątrz bezimiennej mogiły (bezimiennej, bo czas zjadł literki);  stojącą za grobem wychudzoną psią piękność… Razem (przynajmniej w książce) – jedenaście ujęć. Rajkowska – twierdzi Cichocki – powiedziała po opuszczeniu cmentarza w Üsküdar, że miała wrażanie. iż fotografowane przez nią psy ogrzewały, swymi kosmatymi ciałami, zimne płyty grobowców i znajdujące się poniżej wystygłe zwłoki ludzkie.

Rok później Cichocki napisał tekst inspirowany tym dziwnym spotkaniem na cmentarzu. Tekst w pełni fikcyjny, oderwany od zdjęć, odwołujący się do legendy o bezludnej wyspie i zesłanych na nią stambulskich psach. Pierwszy akapit głosi: "20 lipca 1973 roku ma wyspie Sivri wydeptana została ścieżka. Nie wiadomo, kto to zrobił, bo więźniom porzucanym na plaży starannie wiązano ręce i nogi. Mogli pełzać jak robaki, ale nie chodzić. Psy też tego nie zrobiły, to pewne". Nie jest to jednak kryminał czy coś na kształt przewodnika. To świadoma zabawa autora z czytelnikiem, może gra w szkatułkę? Cichocki wyjaśnia: – Tekst jest częścią "fantomowej powieści", jaką piszę od 2008 roku. Polega ona na umieszczaniu kolejnych rozdziałów o "mitologii sztuki konceptualnej" w różnych książkach, poza porządkiem chronologicznym. Można powiedzieć, że ta książka pasożytuje na innych publikacjach.

Cała ta książka, pięknie zaprojektowana przez Pilar Rojo (niełatwo znaleźć "tureckie wykończenia" dla polskich liter!) i wydana przez krakowską Fundację Sztuk Wizualnych, jest wystawą towarzyszącą wystawie. Jest osobnym, dwujęzycznym (lewostronny tekst po angielsku) i ekskluzywnym wydarzeniem artystycznym (wydrukowano zaledwie trzysta sztuk!), sygnowanym przez Rajkowską i Cichockiego. I jest swoistą zabawą, jak na kartach jednego wydawnictwa "zagrają", nie mające ze sobą nic wspólnego, zdjęcia i tekst. Jeśli jednak komuś nie będzie dane po "Psy z Üsküdar" sięgnąć, a będzie w Krakowie przed 30 kwietnia, powinien udać się do galerii ZPAF i S-ka (www.zpafiska.pl). Tam fotografie, wykonane w azjatyckiej części Stambułu przez Rajkowską, można obejrzeć z bliska. I spojrzeć w te psie, hipnotyzujące oczy.

Dwa zdania wyjaśnienia na koniec: Üsküdar po polsku to Chryzopol. Psy z legendy nie wróciły do Stambułu, prawdopodobnie zdechły z głodu lub zjadły się nawzajem.

Michał Nogaś

Więcej o wystawie krakowskiej galerii w Radiowym Domu Kultury w Trójce, 5 marca. Tam także do zdobycia egzemplarze "Psów z Üsküdar".

Michał Nogaś o książkach pisze także  TU

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Michał Nogaś "IS (not)"

Ostatnia aktualizacja: 11.02.2011 07:00
Specjalnie dla serwisu kultura.polskieradio.pl Michał Nogaś, dziennikarz radiowej Trójki, pisze o książce, która go zachwyciła.
rozwiń zwiń