Historia

Konkordat wzbudzał dyskusje już w czasach II Rzeczpospolitej

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2020 05:45
Ratyfikowanie konkordatu w 1925 roku wzbudziło spór pomiędzy posłami. Jak relacjonował dyskusję w sejmowych ławach "Kurjer Warszawski": "przeciwnicy raz jeszcze przedstawili skromny kramik swych tanich argumentów, zachwalając go długo i krzykliwie".
Audio
  • – Najważniejszym pozytywnym skutkiem zawarcia konkordatu było to, że prowadził do zmiany organizacji Kościoła katolickiego w II Rzeczpospolitej – mówił profesor Andrzej Nowak w audycji Doroty Truszczak z cyklu "Historia żywa". (PR, 12.01.2018)
Uroczysty akt ratyfikacji konkordatu w Warszawie, 2 czerwca 1925
Uroczysty akt ratyfikacji konkordatu w Warszawie, 2 czerwca 1925Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

27 marca 1925 roku po burzliwej debacie Sejm ratyfikował konkordat pomiędzy Polską a Stolicą Apostolską.

Spór w Sejmie

Ratyfikowanie przez Sejm konkordatu było poprzedzone zażartą dyskusją w ławach poselskich. Przeciwko podpisaniu umowy opowiadali się posłowie lewicy, radykalnych ugrupowań ruchu ludowego oraz reprezentanci mniejszości narodowych. Uważali, że konkordat przyznaje zbyt duże prawa Kościołowi. Z kolei niektórzy posłowie prawicy argumentowali, że konkordat niewystarczająco zabezpiecza interesy Kościoła.

– Pamiętajmy o bardzo silnej w Polsce tradycji antyklerykalizmu, nie tylko u lewicy i komunistów, ale także w partiach chłopskich. To był nurt antyklerykalny, ale nie antyreligijny. Chłopi nie lubili księży. Tradycyjna niechęć części chłopów polskich do Kościoła rzutowała na blokowanie możliwości zawarcia konkordatu – powiedział prof. Andrzej Nowak w audycji Doroty Truszczak z cyklu "Historia żywa". 

Historyk dodał, że dodatkowym elementem był spór o ziemię. Chłopi chcieli parcelować majątki, nie tylko ziemiańskie, ale również kościelne. A konkordat zawarowywał pewną granicę ziemi, do której mogli zachować swoje posiadłości księża i biskupi.

Ostatecznie w głosowaniu Sejm przyjął uchwałę o ratyfikacji konkordatu. Za przyjęciem głosowało 181 posłów, zaś przeciwko było 110.

– Na szczęście nie wybuchł duży spór polityczny wokół podpisania konkordatu. Naturalnie manifestowali przeciwko niemu politycy lewicy i część posłów chłopskich, ale pamiętajmy, że konkordat nie wprowadził zasady, iż katolicyzm jest religią państwową. Zasada równoprawności wyznań została utrzymana i Polska nadal była ojczyzną wszystkich zorganizowanych religii – mówił prof. Andrzej Nowak w audycji Polskiego Radia z 2018 roku.

Długa droga do konkordatu

Pierwsze próby uregulowania stosunków ze Stolicą Apostolską wysuwała jeszcze Tymczasowa Rada Stanu, poprzednik Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego. Prace nabrały przyspieszenia po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, a szczególnie po uchwaleniu konstytucji marcowej, która zakładała, że "stosunek państwa do Kościoła będzie określony na podstawie układu ze Stolicą Apostolską, który podlega ratyfikacji przez Sejm".

Do lata 1924 roku został opracowany polski projekt umowy. Negocjacje z Watykanem prowadził profesor Stanisław Grabski, brat premiera Władysława Grabskiego. Udało się je pomyślnie zakończyć 10 lutego 1925 roku, kiedy sygnatariusze ze strony polskiej – Stanisław Grabski oraz Władysław Skrzyński, ambasador przy Stolicy Apostolskiej – złożyli podpisy pod umową.

Państwo polskie zapewniało swobodną działalność wszystkich obrządków Kościoła katolickiego – rzymskiego, grekokatolickiego oraz ormiańskiego. Kościół mógł swobodnie mianować biskupów, jednakże państwo wymagało od nich złożenia przysięgi na wierność i zastrzegło sobie prawo do sprzeciwu wobec nominacji Watykanu.

Duchowni w sprawach cywilnych i karnych mogli być sądzeni przez kościelne sądownictwo. Konkordat wprowadzał także naukę religii w szkołach. Postanowienia umowy nie ominęły także kwestii majątkowych:

"Duchowni, ich majątek oraz majątek osób prawnych kościelnych i zakonnych podlegać będą opodatkowaniu na równi z osobami i majątkiem obywateli Rzeczpospolitej oraz osób prawnych świeckich, z wyjątkiem wszakże budynków, poświęconych służbie bożej, seminariów duchownych, domów przygotowawczych dla zakonników i zakonnic, domów mieszkalnych zakonników i zakonnic, składających śluby ubóstwa, oraz dóbr i praw majątkowych, których dochody są przeznaczone na cele kultu religijnego i nie przyczyniają się do dochodów osobistych beneficjariuszów".

Jak wyjaśniał prof. Andrzej Nowak, najważniejszym pozytywnym skutkiem zawarcia konkordatu było to, że prowadził do zmiany organizacji Kościoła katolickiego w II Rzeczpospolitej. Polegała ona na wprowadzeniu nowych diecezji i archidiecezji. Symboliczne stało się utworzenie archidiecezji krakowskiej, ale bardzo ważne było założenie nowej diecezji katowickiej, która została wydzielona z niemieckiego biskupstwa wrocławskiego.

– Górny Śląsk przestał podlegać w wymiarze kościelnym Niemcom i został podporządkowany arcybiskupstwu krakowskiemu. Górny Śląsk stał się częścią Polski nie tylko w wymiarze politycznym i administracyjnym, ale także częścią polskiej struktury kościelnej. Ta zmiana miała bardzo ważne znaczenie dla umocnienia suwerenności polskiej – powiedział prof. Andrzej Nowak w audycji z 2018 roku.

sa

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Władysław Grabski - premier w czasie wojny polsko-bolszewickiej

Ostatnia aktualizacja: 28.06.2020 05:45
28 czerwca 1920 roku Władysław Grabski wygłosił swoje expose i omówił kierunki polityki swojego rządu ze współpracownikami. Tego dnia zarysowała się koncepcja powołania Rady Obrony Państwa, nadzwyczajnego organu rządowo-parlamentarnego, działającego na czas wojny z bolszewikami.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stanisław Pomian-Srzednicki - twórca sądownictwa niepodległej Polski

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2017 10:42
W piątek 25 sierpnia przypada 100. rocznica nominacji Stanisława Pomian-Srzednickiego na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Funkcja ta była ukoronowanie bogatej kariery sędziego, który stał się legendą polskiego wymiaru sprawiedliwości.
rozwiń zwiń

Czytaj także

101 lat temu po raz pierwszy od odzyskania niepodległości Polacy poszli do urn

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2020 06:01
Zorganizowanie wyborów parlamentarnych trzy miesiące od odzyskania niepodległości, w kraju scalonym z trzech obszarów o zupełnie odmiennej kulturze politycznej, w kraju, którego wszystkie granice płonęły, zakrawa na cud. A jednak ten cud administracyjny ziścił się 101 lat temu, 26 stycznia 1919 roku.
rozwiń zwiń