Historia

Adolf Bocheński. Przestrzegał Polskę przed sojuszem Rosji z Niemcami

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2024 05:40
- W chwili śmierci Bocheński miał 35 lat i świetną karierę błyskotliwego publicysty, idealisty, który, nie bacząc na cenę, był wierny swym, nie zawsze popularnym, nigdy zaś koniunkturalnym, poglądom – mówił na antenie Polskiego Radia historyk dr Janusz Osica. Dziś mija 80 lat od śmierci Adolfa Bocheńskiego.
Adolf Bocheński. Zdjęcie z książki Między Niemcami a Rosją, Warszawa 1937.
Adolf Bocheński. Zdjęcie z książki "Między Niemcami a Rosją", Warszawa 1937. Foto: Wikimedia Commons

"Wunderkind" z Ponikwy

Adolf Bocheński urodził się w 1909 roku w Ponikwie niedaleko Lwowa. Pochodził z rodziny ziemiańskiej herbu Rawicz. Miał trójkę starszego rodzeństwa: Józef był znanym dominikaninem i rektorem uniwersytetu we Fryburgu, Aleksander publicystą, a siostra Olga katechetką i Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata. Cała czwórka odznaczała się w dzieciństwie ponadprzeciętną inteligencją i zdolnościami. Tak o Adolfie, którego bliscy nazywali Adzio, i jego rodzeństwie pisał Stanisław Cat-Mackiewicz:

- Adzio był typowym "wunderkindem", czyli dzieckiem o inteligencji dorosłego człowieka. Nie raziło to jednak w tej rodzinie, w której wszystkie dzieci były ponadprzeciętnie umysłowo rozwinięte.


Posłuchaj
19:44 ludzie niepodległości_ józef i adolf maria bocheńscy___v2019012593_tr_0-0_04222550[00].mp3 O swoich stryjach - Adolfie i Józefie - opowiada Franciszek Bocheński. Audycja "Ludzie Niepodległości" prowadzona przez Artura Wolskiego (PR, 17.06.2019)

 

Po ukończeniu gimnazjum we Lwowie i zdaniu matury, Adolf rozpoczął studia w paryskiej Szkole Nauk Politycznych.

- Przybył tam z tak dużym bagażem wiedzy zdobytej za czasów swojego "wunderkindostwa", że mógłby w tej szkole tak samo dobrze być wykładowcą, jak studentem – stwierdził Cat-Mackiewicz.

Zwolennik silnej władzy

Niezwykle uzdolniony Adolf interesował się głównie polityką i sprawami ustrojowymi, a publicystą został w bardzo młodym wieku. Jako szesnastolatek wydał, wraz z bratem Aleksandrem, swoją pierwszą książkę "Tendencje samobójcze narodu polskiego".

Bocheński był konserwatystą, nacjonalistą i katolikiem, a także zwolennikiem silnej władzy.

- Adzio miał konkretną wizję zarówno ustroju polskiego, jak i polityki zagranicznej. Polskę widział, jako kraj silny o jednolitej władzy. Był w pewnym sensie monarchistą i poparłby dyktaturę – mówił na antenie Polskiego Radia Franciszek Bocheński, syn Aleksandra.

Bocheński krytykował ustrój parlamentarny, który uważał za niestabilny. Jego zdaniem częste zmiany rządów nie pozwalały wypracować spójnej linii rozwoju państwa. Swoje poglądy na temat zawarł w pierwszej samodzielnej pracy pt. "Ustrój a racja stanu", którą wydał kilka miesięcy po rozpoczęciu studiów. Miał wówczas 19 lat.

Choć był zwolennikiem silnej władzy państwowej, rządów sanacji nie przyjmował bezkrytycznie.

- Pole tej krytyki było niezmiernie rozległe. Od  niedemokratycznej ordynacji po karygodną, szczególnie w przypadku Ukraińców, politykę narodowościową czy liczne konkretne przejawy niekompetencji, koteryjności, bezprawia, bezideowości – mówił w "Kronice niezwykłych Polaków" historyk dr Janusz Osica.


Posłuchaj
06:57 adolf bocheński___3679_02_iv_tr_0-0_0421d3f4[00].mp3 O Adolfie Bocheńskim w audycji "Kronika niezwykłych Polaków" mówi historyk dr Janusz Osica (PR, 11.12.2002)

 

Słynna była jego chęć dobrowolnego zgłoszenia się w charakterze więźnia do obozu w Berezie Kartuskiej. W ten sposób zamierzał zaprotestować wobec bezprawia, które miało tam miejsce. Ostatecznie brat Aleksander odwiódł go do tego pomysłu.

Polityka zagraniczna

Bocheński przez wiele lat aktywnie działał w organizacji akademickiej "Myśl mocarstwowa", która zrzeszała studentów o poglądach imperialistycznych. Zdaniem publicysty II Rzeczpospolita miała możliwości ku temu, by stać się krajem silnym i liczącym się na arenie międzynarodowej.

Swoją wizję polityki zagranicznej scharakteryzował w wydanej w 1937 roku książce "Między Niemcami a Rosją". Przestrzegał w niej, że śmiertelnym zagrożeniem dla Polski jest sojusz III Rzeszy i ZSRR, ponieważ będzie wymierzony w nasz kraj. Trzeba więc działać tak, aby do niego nie doprowadzić. Zapobiec temu może silna pozycja II Rzeczypospolitej, która byłaby na tyle atrakcyjnym partnerem do współpracy, że to z nią Rosjanie lub Niemcy chcieliby zawierać sojusze. Jednak żeby Polska mogła stać się mocarstwem, musi najpierw osłabić jednego z dwóch silnych sąsiadów. Bocheński stał na stanowisku, że, ze względu na tendencje nacjonalistyczne w III Rzeszy, które spajają naród, łatwiej będzie uderzyć w podzielony wewnętrznie Związek Radziecki.

Tym ciosem miałoby być utworzenie niepodległej i silnej Ukrainy. Publicysta wywodził, że tylko wtedy Polska może stać się krajem mocarstwowym. Osłabiłoby to Rosję i oddaliło ją od polskich granic. Wtedy II RP powinna wejść w sojusz III Rzeszą.

"Zaistniałyby wtedy na naszym wschodzie dwa państwa, znajdujące się w stałym antagonizmie. Zamiast jednolitego bloku rosyjskiego, grającego rzeczywistą rolę arbitra między Polską a Niemcami, mielibyśmy wtedy wzajemnie zwalczającą się Rosję i Ukrainę między którymi arbitrem byłoby mocarstwo polskie" – pisał w wydanej w 1934 roku broszurze "Sprawa ukraińska jako problem międzynarodowy".

- Chęć rozbicia Rosji na Rosję i Ukrainę była główną ideą polityczną Adolfa Bocheńskiego przez całe jego życie – pisał Cat-Mackiewicz.

Utworzenie niepodległej Ukrainy wiązałoby się pewnymi zagrożeniami, z którymi musieliby sobie radzić Ukraińcy. Z dzisiejszego punktu widzenia, przewidywania Bocheńskiego wydają się niestety bardzo trafne.

"Ukraina odgrywa tak wielką rolę w życiu ekonomicznym, w potencjale politycznym ZSRR i wprost w sentymentach każdego Rosjanina, iż wydaje się bardzo mało prawdopodobnym, aby państwo rosyjskie kiedykolwiek oswoiło się z jej niepodległością". 

Punktem spornym zdaniem publicysty będą z pewnością tereny pograniczne, w szczególności bogate w zasoby zagłębie donieckie.

"Nawet gdyby Rosja uznała kiedyś niepodległość Ukrainy za fakt dokonany i konieczny to między oboma państwami wystąpiłyby z ogromną siłą spory o pograniczne mieszane narodowościowo obszary. [...] Na całej ogromnej granicy ukraińsko-rosyjskiej powstałyby ciągłe niekończące się spory".

"Tej wojny nie wypada przeżyć"

Publicysta krytykował politykę równowagi, którą prowadziła polska dyplomacja, starając się zachować równą odległość między Warszawą a Berlinem i Moskwą. To balansowanie okazało się nieskutecznie wobec coraz bardziej agresywnej polityki Adolfa Hitlera, a nie opowiedzenie się Polski za żadnym z sąsiadów doprowadziło do ich sojuszu, przed którym przestrzegał Bocheński.

Mimo, że był intelektualistą o dość wątłym zdrowiu, w momencie wybuchu II wojny światowej i agresji Niemiec na II Rzeczpospolitą, zgłosił się na ochotnika do wojska. Po wkroczeniu Sowietów i ostatecznej klęsce Polski we wrześniu 1939 roku dotarł do Francji, a następnie walczył pod Narwikiem w szeregach Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Po kapitulacji Francji przedostał się do Wielkiej Brytanii, a stamtąd dotarł do tworzącej się na Bliskim Wschodzie polskiej Brygady Karpackiej. Wziął udział w bitwie o Tobruk, uczestniczył także w zdobyciu Monte Cassino w maju 1944 roku i Ankony dwa miesiące później. Za swoje dokonania na polu bitwy, Bocheński otrzymał Order Virtuti Militari oraz trzykrotnie Krzyż Walecznych.

- Zapisał wspaniałą kartę żołnierską, ale nie mógł uwolnić się od świadomości totalnej klęski swej koncepcji geopolitycznej. Jerzy Giedroyc, który dobrze go znał, twierdził, że Bocheński świadomie szukał śmierci w walce. Istotnie, zdumiewał wszystkich swą szaleńczą odwagą, brawurą, na jaką niewielu mogło zdobyć się w tamtym czasie i w tamtych okolicznościach – opisywał dr Janusz Osica.

Potwierdził to także bratanek Adolfa.

- W jednym liście do swojego przyjaciela Mieczysława Pruszyńskiego napisał: "tej wojny nie wypada przeżyć". I nie przeżył – opowiadał o swoim stryju w 2019 roku Franciszek Bocheński.

Adolf Bocheński zginął 18 lipca 1944 roku pod Ankoną, gdy usiłował rozminować drogę dla polskich czołgów.

Idealista o niesłychanych zdolnościach

- W chwili śmierci Bocheński miał 35 lat i świetną karierę błyskotliwego publicysty, idealisty, który, nie bacząc na cenę, był wierny swym, nie zawsze popularnym, nigdy zaś koniunkturalnym poglądom – oceniał dr Osica.

Bocheński stawiał polityczne diagnozy, które zazwyczaj się sprawdzały.

- Gdy generał Władysław Anders głosił rychłą klęskę Rosji, on miał odwagę publicznie tej generalskiej prognozie przeciwstawić swą własną, wróżąc rozwój sytuacji zadziwiająco bliski rzeczywistym rozstrzygnięciom – dodał.

Bocheński był człowiekiem o bardzo wysokiej inteligencji i przenikliwym umyśle. Potrafił wyciągać wnioski z przeszłości i błyskotliwie analizować teraźniejszość.

- Przy jego niesłychanych zdolnościach i pamięci powinien zostać co najmniej ministrem spraw zagranicznych – stwierdził jego bratanek w rozmowie z Arturem Wolskim.

Jeżeli chcą dowiedzieć się Państwo więcej o Adolfie Bocheńskim i jego rodzinie zapraszamy do wysłuchania archiwalnych audycji Polskiego Radia.

th

Czytaj także

Ksawery Pruszyński. Wybrańcy bogów umierają młodo

Ostatnia aktualizacja: 13.06.2024 05:40
– Odwracał sobie świat lepszą stroną do siebie – mówiła wydawca Irena Szymańska. – Wszędzie tam, gdzie mógł, starał się znaleźć coś dobrego, pozytywnego.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Wyzwolenie Ankony. Pancerne uderzenie Armii Andersa

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2024 06:00
Walki o adriatycki port trwały dokładnie dwa miesiące. O zwycięstwie zadecydowało wkroczenie do walki II Korpusu Polskiego. Działania, które doprowadziły do bitwy o Ankonę, były jedyną samodzielną operacją Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w czasie II wojny światowej. 18 lipca 1944 roku Polacy wyzwolili włoską Ankonę.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Jerzy Giedroyc. Słowo jest najlepszym orężem

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2020 19:45
- To ewenement. Jerzy Giedroyc był jedną z najwybitniejszych postaci naszej historii w XX wieku, a od 1939 roku nie było go w Polsce i do Polski nigdy nie przyjechał - mówił w Programie 2 Polskiego Radia Wojciech Sikora, wieloletni współpracownik Jerzego Giedroycia, na kilka dni przed 20. rocznicą śmierci (14.09) wielkiego redaktora.
rozwiń zwiń