Redakcja Polska

Szczyt wszystkiego. Czy Armenia ostatecznie zrywa z Rosją? [KOMENTARZ]

10.05.2026 17:00
Nigdy wcześniej tylu ważnych zachodnich polityków nie odwiedziło w jednym czasie żadnej z kaukaskich stolic. Choć pierwszy w historii szczyt Unia Europejska – Armenia zgromadziłby zapewne jedynie kierownictwo Unii (jak miało to miejsce rok temu podczas szczytu UE – Azja Centralna w Samarkandzie), na odbywający się w praktyce równolegle – w dniach 4-5 maja – ósmy szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EWP) przyjechali też liderzy poszczególnych europejskich państw. Jak również m.in. szef NATO Mark Rutte, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz opozycyjna białoruska liderka Swiatłana Cichanouska. Wzbudziło to wściekłość Moskwy – ale o tym dalej.
Premier Armenii Nikol Paszynian uczestniczy w spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu.
Premier Armenii Nikol Paszynian uczestniczy w spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu.fot. Reuters

Gdy 8 lat temu znany już z prozachodnich poglądów Nikol Paszynian w wyniku bezkrwawej rewolucji sięgnął po władzę, nie brakowało głosów, że było to uzgodnione z Moskwą. Narracja ta powtarza jest do dziś. W obecnej wersji głosi, że obserwowany zwrot Armenii na Zachód jest w najlepszym razie próbą dywersyfikacji polityki zagranicznej Erywania, w najgorszym zaś – zasłoną dymną, przesłaniającą prawdziwe intencje armeńskiego premiera. A mają być nimi utrzymanie się przy władzy oraz zachowanie status quo w relacjach z Rosją. Jako dowód wskazuje się fakt, że Paszynian nie rozważa nawet – przynajmniej publicznie – wyproszenia rosyjskiej bazy wojskowej z Giumri na północy kraju. A czemu niby miał wypraszać? Aby ściągnąć na siebie jeszcze większy gniew Kremla bez gwarancji ze strony innych graczy z ligi światowej?

Wiele wskazuje, że narrację taką sufluje sam Moskwa, zaskoczona niesubordynacją swojego formalnego sojusznika (Armenia de iure pozostaje członkiem kontrolowanych przez Moskwę postsowieckich formatów integracyjnych na czele z Organizacją Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, w praktyce jednak nie uczestniczy w ich pracach i nie łoży na ich utrzymanie). Ma ona – owa narracja – przekonać Zachód, że nie warto w Paszyniana inwestować, bo to i tak człowiek Kremla. I zniechęcić chcących głosować na jego ugrupowanie (Umowa Społeczna) nastawionych proeuropejsko Ormian.

Tymczasem – po owocach ich poznacie! – Paszynian od lat z żelazną konsekwencją realizuje swój prounijny kurs. Jego zręby można było zaobserwować już po przegranej przez Ormian drugiej wojnie karabaskiej (jesień 2020 r.), a zwłaszcza po eskalacji we wrześniu 2022 r., gdy Azerbejdżan zaatakował cele w samej Armenii, co nie spotkało się z reakcją ani Rosji, ani OUBZ. Chociaż i Moskwę i tak zwane „postsowieckie NATO” wiązały z Erywaniem sojusznicze zobowiązania. Teraz kilka dat: 5.04.2024 r. w Brukseli odbył się szczyt w formacie Armenia–UE–USA, na którym jego zachodni uczestnicy zadeklarowali pomoc na rzecz armeńskich reform i rozwoju gospodarczego i zapowiedzieli konkretne wsparcie finansowe; 26.03.2025 r. parlament Armenii przyjął ustawę o rozpoczęciu procesu przystąpienia kraju do UE; 10.12.2025 r. została przyjęta nowa agenda partnerstwa UE-Armenia (a 4.01.2025 r. Armenia podpisała umowę o strategicznym partnerstwie z USA). Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości czy zwrot Armenii na Zachód to sprawa naprawdę poważna, to ostatnie szczyty powinny otworzyć mu oczy.

Tym bardziej, że reakcja Moskwy okazała się wyjątkowo ostra. Doradca rosyjskiego lidera ds. międzynarodowych Jurij Uszakow stwierdził, że Erywań kontynuuję politykę siedzenia na dwóch krzesłach, co przynosi szkodę wzajemnym relacjom. A rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa powiedziała, że „taki kurs armeńskich władz prędzej czy później doprowadzi do nieodwracalnego wciągnięcia Erywania w antyrosyjską linię Brukseli ze wszystkim płynącymi stąd politycznymi i gospodarczymi konsekwencjami dla Armenii”. Do rosyjskiego MSZ wezwany został – w związku z erywańskimi, skierowanymi przeciwko Rosji wypowiedziami Zełenskiego – armeński ambasador.

Czy Paszynianowi uda się prozachodni zwrot, przekonamy się, w wymiarze taktycznym, już 7 czerwca, podczas wyborów parlamentarnych, gdy Ormianie zagłosują jego ugrupowaniem albo przeciw. A w wymiarze strategicznym – za kilkanaście albo kilkadziesiąt lat.

Wojciech Górecki, główny specjalista Zespołu Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej OSW. Autor książek reporterskich o Kaukazie i Azji Centralnej

Andżelika Borys zmuszona do udzielenia wywiadu przed ponownym otwarciem przejść granicznych przez Polskę [FELIETON]

16.11.2025 09:19
Białoruska propaganda w czwartek wieczorem wybuchła radością i jadem pod adresem opozycji – bowiem jedna z najbardziej zagorzałych przeciwniczek reżimu Łukaszenki, była szefowa zakazanego Związku Polaków Andżelika Borys w wywiadzie dla mediów propagandowych stwierdziła, że na Polakom żyje się dobrze, a kraj rozwija się w słusznym kierunku.

Więźniowie za potas – nowe praktyki handlowe Łukaszenki [FELIETON]

18.12.2025 15:06
Pod koniec ubiegłego tygodnia kierujący Białorusią nieprzerwanie od 31 lat Alaksander Łukaszenka wyrzekł słowo: ułaskawiłem. “Ułaskawiłem 123 osoby skazane za szpiegostwo, terroryzm i ekstremizm. Decyzja ta została podjęta w interesie stabilności kraju”. I dodał znamienne: „Nie możemy ignorować apeli o humanizm i współczucie, zwłaszcza w tak trudnych czasach”. Następnie zaś wszyscy „humanistycznie” uwolnieni więźniowe „ze współczuciem” zostali przymusowo w trybie natychmiastowym deportowani z kraju. Nie oddano im nawet paszportów.

Więcej niż wizyta, czyli J.D. Vance na Kaukazie [FELIETON]

14.02.2026 16:00
Gdyby sukces wizyty oficjalnej mierzyć liczbą zawartych umów i porozumień, ta nie należała do najbardziej udanych. Amerykański wiceprezydent J.D. Vance, który odwiedził w dniach 9-10 lutego Armenię i Azerbejdżan, ma na koncie zaledwie dwa dokumenty, po jednym na kraj.