Inteligentne samochody coraz częściej przypominają jeżdżące centra danych. Wyposażone w kamery, radary, sonary i systemy komunikacyjne, nie tylko pomagają w parkowaniu czy nawigacji, ale także nieustannie monitorują swoje otoczenie. Jak podkreśla Michał Bogusz, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, skala tego zjawiska jest znacznie większa, niż większość użytkowników zdaje sobie sprawę.
– To nie chodzi tylko o chińskie auta. Generalnie jest to problem wszystkich inteligentnych samochodów, które rejestrują wszystko, co się wokół nich dzieje – mówi w rozmowie.
Samochody analizują przestrzeń wizualnie i elektromagnetycznie, rejestrują dźwięk, rozpoznają inne pojazdy, pieszych, sygnały telefonów komórkowych czy sieci Wi-Fi. Dane te są pakowane i przesyłane do producentów lub firm obsługujących systemy informatyczne pojazdów.
– On pobiera dane, zdjęcia wizualne, elektromagnetyczne, telekomunikacyjne o wszystkim, co się dzieje wokół niego – podkreśla Bogusz.
W przeciwieństwie do smartfona, który gromadzi głównie informacje o swoim właścicielu, inteligentny samochód rejestruje wszystkich, którzy znajdą się w jego zasięgu. Oznacza to, że dane zbierane są także o przypadkowych przechodniach, sąsiadach czy innych uczestnikach ruchu.
– To nie jest kwestia prywatności danego użytkownika samochodu, to jest kwestia wszystkich innych, na temat których taki samochód pobiera informacje – zaznacza ekspert.
Auto może rejestrować wizerunek dzieci idących do szkoły, numery rejestracyjne innych pojazdów, informacje o telefonach znajdujących się w pobliżu, a nawet szczegóły dotyczące domowych sieci internetowych. W szerszej perspektywie dotyczy to także infrastruktury wrażliwej – baz wojskowych, obiektów energetycznych czy budynków administracji.
Kluczowe pytanie dotyczy tego, co dzieje się z informacjami po ich opuszczeniu samochodu.
– Problem polega na tym, że te dane są wysyłane później do firmy, która dostarczyła taki samochód. No i pytanie, co się dzieje później z tymi danymi – mówi Bogusz.
W przypadku firm zachodnich dane są najczęściej wykorzystywane komercyjnie – do analiz, rozwoju usług czy reklamy. W Chinach sytuacja wygląda inaczej. Tamtejsze prawo umożliwia państwu szeroki dostęp do danych gromadzonych przez przedsiębiorstwa.
Raport Ośrodka Studiów Wschodnich „Smartfony na kółkach” wskazuje, że władze w Pekinie bardzo dokładnie regulują sposób przetwarzania danych w kraju, jednocześnie zachowując możliwość ich wykorzystania do celów państwowych. To rodzi obawy dotyczące bezpieczeństwa informacyjnego państw, do których takie pojazdy trafiają.
Jednym z najbardziej niepokojących wątków poruszanych w rozmowie jest możliwość zdalnej ingerencji w działanie pojazdów.
– Bez problemu można wyłączyć inteligentny samochód zdalnie i każdy producent ma taką możliwość – ostrzega ekspert.
W skrajnym scenariuszu masowy cyberatak mógłby doprowadzić do paraliżu komunikacyjnego dużego miasta. Zablokowane drogi, unieruchomione pojazdy czy pożary baterii w samochodach elektrycznych mogłyby stać się elementem działań destabilizacyjnych.
Bogusz zwraca uwagę, że samochody tworzą także niezwykle dokładne trójwymiarowe mapy miast. Dane zbierane przez tysiące pojazdów mogą posłużyć do precyzyjnego korygowania map satelitarnych, co ma znaczenie również dla wojska i służb wywiadowczych.
Zdaniem eksperta i autorów raportu OSW, Unia Europejska powinna jak najszybciej wypracować spójne regulacje dotyczące inteligentnych pojazdów. Obecnie przepisy są fragmentaryczne i nie odpowiadają skali zagrożeń.
Wśród proponowanych rozwiązań pojawiają się:
-
obowiązek stosowania europejskiego oprogramowania,
-
ograniczenie dostępu producentów spoza UE do baz danych,
-
przechowywanie informacji w europejskich centrach danych,
-
możliwość fizycznego wyłączenia funkcji zbierania danych przez użytkownika.
– Samo przechowywanie danych w Unii Europejskiej to fikcja, jeśli producent ma do nich zdalny dostęp – podkreśla Bogusz.
Jego zdaniem konieczne są rozwiązania techniczne, które realnie oddadzą kontrolę w ręce użytkownika, a nie tylko deklaracje producentów.
Inteligentne samochody są symbolem nowoczesności i wygody. Ułatwiają jazdę, zwiększają komfort i bezpieczeństwo na drodze. Jednocześnie jednak stają się narzędziami masowego zbierania danych.
Jak pokazuje rozmowa z ekspertem OSW i raport „Smartfony na kółkach”, problem nie dotyczy jedynie prywatności kierowców, lecz ma wymiar społeczny, polityczny i bezpieczeństwa narodowego.
W świecie, w którym samochód „widzi” więcej niż człowiek, pytanie nie brzmi już, czy dane są zbierane, lecz kto ma do nich dostęp i w jakim celu może je wykorzystać.
OSW/pż