Podczas spotkania prezydent USA Donald Trump ma ogłosić wpłaty od członków Rady na odbudowę Strefy Gazy w kwocie powyżej 5 mld dolarów, a także deklaracje dotyczące sił wojskowych na poczet Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych mających czuwać nad porządkiem na tym palestyńskim terytorium.
Zaplanowane na 75 minut posiedzenie zgromadziło przedstawicieli 49 państw, w tym większość w charakterze obserwatora. Kilkanaście krajów jest reprezentowanych na szczeblu głowy państwa lub szefa rządu; są to m.in.: Argentyna, Bahrajn, Katar, Kazachstan, Uzbekistan, Indonezja, Albania, Egipt, Węgry, Rumunia, Armenia i Kambodża.
Głos na spotkaniu mają zabrać przedstawiciele 13 państw oraz członkowie komitetu wykonawczego Rady, m.in. sekretarz stanu USA Marco Rubio, wysłannicy prezydenta USA Steve Witkoff i Jared Kushner oraz były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair. Polska reprezentowana jest przez szefa Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP Marcina Przydacza, który jednak nie zabierze głosu.
Trump powiedział, że wojska i siły policyjne do palestyńskiej półenklawy wyślą: Indonezja, Maroko, Albania, Kosowo i Kazachstan, podczas gdy Egipt i Jordania wesprą te wysiłki, m.in. poprzez szkolenia.
Ponadto dziewięć krajów - Kazachstan, Azerbejdżan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Maroko, Bahrajn, Katar, Arabia Saudyjska, Uzbekistan i Kuwejt - zobowiązały się do przeznaczenia łącznie 7 mld USD na pomoc humanitarną.
Trump zapowiedział, że fundusze na pomoc Strefie Gazy zbierze też federacja piłkarska FIFA, a Norwegia zorganizuje kolejne spotkanie Rady Pokoju.
PAP/IAR/pż