Redakcja Polska

50 lat temu zmarł Feliks „Papa” Stamm. Wybitny trener boksu

02.04.2026 13:30
50 lat temu - 2 kwietnia 1976 roku w Warszawie - zmarł Feliks Stamm, twórca polskiej szkoły boksu. Trener, którego autorytet i dokonania podziwiał cały świat, a przez licznych wychowanków nazywany po prostu „Papą”.
Ośrodek Sportowy Start, zgrupowanie polskich pięściarzy przed XV Mistrzostwami Europy w Boksie, Wisła maj 1963 r. Na zdjęciu: trener polskiej kadry Feliks Stamm
Ośrodek Sportowy Start, zgrupowanie polskich pięściarzy przed XV Mistrzostwami Europy w Boksie, Wisła maj 1963 r. Na zdjęciu: trener polskiej kadry Feliks StammPAP/Zbigniew Matuszewski

Dla kilku pokoleń polskich bokserów był jak ojciec - surowy, wymagający, ale sprawiedliwy, dlatego też szanowany i lubiany.

Urodził się 14 grudnia 1901 roku w Kościanie. W latach 20. i 30. XX wieku był podoficerem zawodowym Wojska Polskiego.

Ze sportem zetknął się w grudziądzkim Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Ale nie jazda konna, której był instruktorem, miała stać się treścią jego życia. Wśród kawalerzystów popularyzowali boks instruktorzy YMCA (Young Men's Christian Association), zyskując wielu adeptów „szermierki na pięści”, wśród nich młodego Stamma.

„Szkolenie” polegało na tym, że zadziornym młodzianom rzucano rękawice i komenderowano - walczcie! Po pojedynku rozdawano czekoladę lub talony na słodycze w kantynie. A Stamm, jak wspominał po latach, bardzo lubił słodycze...

Po przeniesieniu się do Poznania w 1923 roku ukończył kurs w Centralnej Wojskowej Szkole Gimnastyki i Sportu, otrzymując uprawnienia instruktora boksu, ju-jitsu i... narciarstwa.

Bronisław Czech namawiał go gorąco, by został trenerem narciarstwa, ale boks całkowicie zawładnął jego wyobraźnią. Lekcji udzielał mu kapitan Leon Berski i tak Stamm został pięściarzem. W latach 1923-1926 stoczył 13 oficjalnych walk. Wygrał 11, jedną zremisował i przegrał tylko raz z Zygfrydem Wende, jedynym reprezentantem Polski na pierwsze mistrzostwa Europy w Sztokholmie (maj 1925 roku).

Nie był bokserem wybitnym, ale szybko poznano się na jego umiejętnościach pedagogicznych. Już w 1926 r. został trenerem poznańskiej Warty. Za... 25 zł miesięcznie. Po sześciu latach szkolenia „warciarzy” przeniósł się do Warszawy, gdzie został pracownikiem dydaktycznym w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego.

Od 1936 roku był samodzielnym trenerem Polskiego Związku Bokserskiego. Przygotowywał polskie ekipy na ostatnie przed wojną igrzyska w Berlinie (1936) i wszystkie powojenne turnieje olimpijskie, do 1968 roku. Trwał w narożniku podczas walk polskich pięściarzy w 14 mistrzostwach Europy.

Bilans jego pracy z kadrą był imponujący - sześć tytułów mistrzów olimpijskich, w tym trzy w Tokio w 1964 roku, i aż 25 złotych medali w rywalizacji europejskiej, w tym wielki triumf polskiego boksu - pięć finałowych zwycięstw w pamiętnym turnieju tej rangi w 1953 roku w warszawskiej hali Gwardii, przy której dziś stoi pomnik legendarnego szkoleniowca. Odsłoniła go jego prawnuczka Paula Stamm wspólnie z Danielem Olbrychskim. W modernizowanej hali stworzona zostanie izba pamięci słynnego trenera.

Po przejściu na emeryturę nie zerwał kontaktu z kadrą narodową; doradzał, pomagał, choć miał etat konsultanta w drugoligowym klubie Naprzód Świętochłowice.

Wieloletni trud trenerski Stamma został doceniony m.in. poprzez odznaczenie go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a Poznań przyznał mu honorowe obywatelstwo miasta. Przede wszystkim jednak zapracował na szacunek kilku pokoleń polskich bokserów.

Zmarł 2 kwietnia 1976 roku w Warszawie. Dla uczczenia pamięci wielkiego trenera i wychowawcy pokoleń pięściarzy postanowiono organizować międzynarodowy turniej jego imienia. Pierwszy memoriał miał miejsce w listopadzie 1977 roku.

Szkoła boksu Feliksa Stamma nie preferowała prymitywnej bijatyki w ringu. Dobre wyszkolenie technicznie jej reprezentantów pozwalało im na stosunkowo eleganckie prowadzenie walki z ringowymi osiłkami, unikanie „cepów” lub nokdaunowych uderzeń, co pomagało im unikać urazów i kontuzji, a przedłużało karierę sportową. Klasycznym przykładem tej metody walki był słynny „czarodziej ringu” Leszek Drogosz, w najwyższej formie nieuchwytny dla rywali.

Po pewnym czasie nastąpił w boksie zwrot w kierunku stylu dynamicznego, agresywnego, preferowanego również przez sędziów. Jednak do dziś wspomina się dawne czasy, gdy doskonale wyszkoleni technicznie podopieczni Stamma zdobywali dla kraju najwyższe trofea. Za jego czasów Polska była światową potęgą w tej dyscyplinie.

Sam pan Feliks za najlepszych polskich bokserów jego czasów uznawał Antoniego Kolczyńskiego, mistrza Europy z 1939 roku, a z lat powojennych Zbigniewa Pietrzykowskiego, czterokrotnego mistrza Starego Kontynentu. Z pięściarzy zagranicznych cenił Joe Louisa i Muhammada Alego.

PAP/pż

Zobacz więcej na temat: boks Sporty walki sportowcy

Triumf Igi Świątek w Seulu. To jej 25. tytuł wywalczony w turniejach rangi WTA

21.09.2025 14:00
Iga Świątek wygrała tenisowy turniej WTA na twardych kortach w Seulu. W meczu o tytuł wiceliderka światowego rankingu pokonała Rosjankę Jekatierinę Aleksandrową 1:6, 7:6 (7-3), 7:5. Spotkanie trwało 2 godziny i 43 minuty. Dla Świątek to 25. tytuł wywalczony w turniejach rangi WTA i pierwszy w stolicy Korei Południowej.

Plebiscyt „Przeglądu Sportowego”: Klaudia Zwolińska Sportowcem Roku 2025

11.01.2026 20:10
W Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie odbyła się 10 stycznia Gala Mistrzów Sportu, czyli finał 91. edycji Plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na Najlepszego Sportowca Polski. 

Ponad 1200 uczestników ósmego Biegu Pamięci Sybiru w Białymstoku

08.02.2026 10:00
Ponad 1200 osób uczestniczyło w sobotę wieczorem w 8. Biegu Pamięci Sybiru w Lesie Turczyńskim w Białymstoku. Impreza ma upamiętnić ofiary wywózek na Sybir, popularyzować historię i edukować młodych.