Zanim Janina Lewandowska wzbiła się w powietrze jako spadochroniarka i szybowniczka, musiała stoczyć najważniejszą bitwę swojego dzieciństwa – bitwę o własne zdrowie. Jak odkrywa Agata Puścikowska, Janina jako nastolatka zapadła na ciężką chorobę neurologiczną, określaną wówczas jako pląsawica.
"To była choroba, która mogła ją zupełnie skreślić. Pozbawiła ją władzy w rękach i nogach, powodowała mimowolne ruchy i stany agresji. Janina przeszła przez piekło, będąc na dwa lata wyłączoną z nauki" – tłumaczy autorka.
Mimo tak traumatycznych doświadczeń i wczesnej straty ukochanej matki, Janina zdołała wyjść z niemocy. Choć do dziś nie ma pewności, czy zdołała zdać maturę, jej determinacja zaprowadziła ją do konserwatorium muzycznego (gdzie kształciła się na śpiewaczkę i pianistkę) oraz na lotniska, gdzie realizowała swoją pasję do latania.
Wokół wojskowej kariery Lewandowskiej narosło wiele niedomówień. Choć była wybitną szybowniczką i robiła uprawnienia pilota cywilnego, w 1939 roku kobiety nie służyły jeszcze w polskim lotnictwie wojskowym. Do niewoli trafiła jako juzistka – radiotelegrafistka przeszkolona na wypadek wojny.
Jej droga do Katynia nie była przypadkiem, lecz wynikiem lojalności. Gdy wybuchła wojna, dołączyła do swoich kolegów z Aeroklubu Poznańskiego. Razem z nimi, jako ochotniczka w mundurze, ruszyła na wschód. Choć część jej znajomych zdołała przedostać się na Węgry, Janina z nieznanych przyczyn została z oficerami-rezerwistami. 17 września 1939 roku została aresztowana przez Sowietów.
Historia rodziny Dowbor-Muśnickich to tragiczna klamra spinająca losy Polski pod dwiema okupacjami. Podczas gdy Janina była więziona w Ostaszkowie, a następnie w Kozielsku, jej młodsza siostra – Agnieszka (zwana Gusią) – działała w warszawskiej konspiracji.
Los obszedł się z nimi z okrutną symetrią: Janina została zamordowana przez NKWD w Katyniu w kwietniu 1940 roku, jej siostra Agnieszka została rozstrzelana przez Niemców dwa miesiące później w Palmirach – miejscu nazywanym często "podwarszawskim Katyniem".
Puścikowska prostuje przy tym częsty błąd biograficzny: dokumenty sowieckie wskazują, że Janina zginęła prawdopodobnie dwa dni po swoich urodzinach, a nie dokładnie w ich dniu, jak chce literacka legenda.
Autorka rozprawia się również z nowymi mitami, które narastają wokół ekshumacji w Katyniu. Zaprzecza doniesieniom o odnalezieniu przy Lewandowskiej "ukraińskiego dziecka". W rzeczywistości w obozach specjalnych przebywało co najmniej kilkudziesięciu polskich chłopców – synów oficerów. Jednym z nich był Władzio, mały towarzysz niedoli Janiny, którego losy również zostały opisane w książce.
Janina Lewandowska nie była postacią z pomnika. Była kobietą z krwi i kości, pochodzącą z "normalnej rodziny z problemami", która mimo słabości fizycznej i trudnych relacji domowych, w godzinie próby potrafiła wykazać się niezłomnością. Jej biografia to dowód na to, że prawda historyczna, choć mniej "kolorowa", jest o wiele bardziej poruszająca niż najpiękniejszy mit.
pż