>>> Wejdź na podcasty.polskieradio.pl i posłuchaj rozmowy
Kolejna duża, ciesząca się wielkim zainteresowaniem retrospektywna wystawa prac Józefa Chełmońskiego to dobra okazja do tego, aby przyjrzeć się pełnej biografii tego artysty. A ta zawiera w sobie także aspekty dość mroczne i nie przynoszące malarzowi chwały. O wstydliwych sekretach z życia malarza opowiadała na antenie Dwójki Sylwia Zientek.
Wstydliwe zakamarki
W przypadku wielkich mistrzów zaglądanie pod podszewkę ich życia nie jest dobrze widziane. - Takie postacie z automatu postrzegane są jak święci. Zawsze aktualne pozostaje pytanie na ile dzieło sztuki jest autonomiczne. Czy kiedy malarz odkłada pędzel to dzieło zaczyna żyć własnym życiem? To nie jest takie proste. Dla mnie prawda jest najważniejsza. Chcę wiedzieć jak najwięcej na temat samego dzieło jak i jego twórcy. Mówimy tutaj o człowieku, który funkcjonował w określonych realiach. Bardzo często pada argument, że "to były inne czasy". Dobrze o tym wiem, ale jednak większość artystów była przyzwoitymi ludźmi - mówiła Sylwia Zientek.
Czytaj także:
Józef Chełmoński. Czy wielkim wolno więcej?
Przygotowana z wielkim rozmachem retrospektywa, zorganizowana przez czołowe polskie muzea, to dobry pretekst, aby pełniej pokazać biografię artysty. W przypadku Chełmońskiego prawda o nim wcale nie jest jednoznaczna. - Był przemocowcem, miał problemy z alkoholem i znęcał się fizycznie oraz psychicznie nad swoją liczną rodziną. Bolą mnie zachwyty nad wrażliwością artysty. Potrafił zachwycić się pięknem natury, a następnie wracał do domu i stosował przemoc wobec bliskich. Jestem w stanie docenić jego warsztat i koncepcję, ale nie mogę zachwycać się jego obrazami. Wcale nie uważam, że artystom wolno więcej - opowiadała na antenie Dwójki Sylwia Zientek.
Piękno na sztalugach, przemoc w domu
O mrocznych stronach biografii Chełmońskiego wiele lat temu pisała prof. Joanna Sosnowska w książce "Poza kanonem". - Najgorzej potraktował swoją żonę. Kiedy była w zaawansowanej ciąży, malarz stwierdził, że to nie jest jego dziecko, i wyrzucił ją z domu. Usunął ją ze swojego życia i uniemożliwił kontakty z dziećmi. W XIX wieku nie było metod potwierdzenia ojcostwa. Zachował się dziennik żony artysty – to bardzo smutna lektura. Córka Wanda, urodzona z ciąży kwestionowanej przez Chełmońskiego, nie została przez niego uznana i wychowywała się w separacji od ojca oraz rodzeństwa. Kształciła się w Paryżu, w tych samych szkołach, do których uczęszczały inne polskie artystki - zaznaczała pisarka.
W cieniu ojca
Okazało się, że Wanda Chełmońska miała wielki talent. Następnie nastąpił zaskakujący zwrot. - Chełmoński uznał ją za swoją córkę, twierdząc, że musiała po kimś odziedziczyć taki dar. Jednak była już dorosłą kobietą, a krzywdy wyrządzone jej przez ojca były na tyle dotkliwe, że ich relacji nie udało się odbudować. Wanda pozostaje postacią bardzo tajemniczą, o której wiadomo niewiele. Jej prace są zdeponowane w muzeach, a obecnie jeden z jej obrazów prezentowany jest na wystawie „Co babie do pędzla?!” w Muzeum w Lublinie. W przypadku artystek twórczość często wiązana jest z biografią, podczas gdy życie prywatne mężczyzn bywa pomijane i zdaje się nie mieć związku z ich dziełami. Retrospektywa, która przyciąga tłumy, to doskonała okazja, by przypomnieć także Wandę Chełmońską. Warto, aby zaistniała, choćby symbolicznie - powiedziała na antenie Dwójki Sylwia Zientek.
***
Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę
Prowadzenie: Jakub Kukla
Gość: Sylwia Zientek (pisarka)
Data emisji: 12.08.2025
Godz. emisji: 16.30
oł