Jerzy Hofmann: jesteśmy lepsi niż Amerykanie!

Ostatnia aktualizacja: 07.10.2011 13:13
- Wszystko, całe oprzyrządowanie potrzebne do techniki 3D, zostało wykonane u nas, wszystko jest polskie - podkreślał w Dwójce reżyser "1920. Bitwy warszawskiej", zdradzając wiele tajników z planu swego najnowszego filmu.
Audio
  • Jerzy Hoffman o kulisach powstania filmu "1920.Bitwa warszawska"

Trzeci wymiar dopiero wkracza do kin, ale, jak uważa wielu, jest przyszłością filmu. - To trzecia rewolucja, po dźwięku i kolorze - mówi Jerzy Hoffman, który swój kolejny w swojej karierze film historyczno-kostiumowy postanowił poświęcić jednej z najważniejszych dla polskiego narodu bitew.

Trzeci wymiar po polsku

"1920. Bitwa warszawska" - pierwszy w Europie film fabularny zrealizowany w technlogii 3D - na tle filmów amerykańskich wyróżnia się tematyką: Amerykanie robią głównie filmy fantastyczne (fantasy), natomiast Hoffman zrobił film realistyczny. Poza tym, jak podkreśla reżyser, poziomem technicznym nie ustępujemy twórcom zza oceanu.

- Sądzę, że ta ekipa młodych ludzi, która nad tym pracowała i którą przygotował Sławomir Idziak, nie tylko dorównuje, ale nawet przewyższa ekipy amerykańskie – mówi Hoffman. - Wszystko zostało wykonane u nas, całe oprzyrządowanie jest polskie. Technologia 3D podniosła nam budżet, gdybyśmy jeszcze mieli wszystko kupować czy pożyczać, nie wytrzymalibyśmy tego finansowo. Wszystko jest więc zrobione u nas i wszystko jest w najlepszym gatunku. Okazuje się, że można! 

Nowa techologia wymaga nieco innej techniki pracy - reżyser siedzi nie na planie, ale w innym pomieszczeniu, w specjalnych okularach, aby od razu wiedzieć, jaki będzie efekt końcowy. - Do okularów nie było trudno się przyzwyczaić, bo okulary noszę na co dzień. A w pracy z aktorem techologia 3D niewiele zmienia. Jednak, co ważne, nie można liczyć na to, że widz nie zobaczy tego, co jest na czwartym, piątym planie. To nie 2D! W 3D wszystko musi być perfekcyjnie dopięte, kostium musi być "pierwszoplanowy" nawet na czwartym planie. Sztuczne zarosty, zły makijaż – to wszystko natychmiast wyłazi… - przyznaje Hofmann.

Historia ludzi, nie dat

Reżyser nowo powstałej polskiej superprodukcji - tego "wielkiego fresku historycznego" - podkreśla, że jego dzieło pokazuje podmiotowy, indywidualny wymiar historycznych wydarzeń. - To film o ludziach, wielkich uczuciach, wielkich namiętnościach, o wielkiej miłości, ale też o wielkiej nienawiści i podłości. Ideałem dla mnie jest Chaplin, na który chodzą i kucharki, i intelektualiści. - mówi. - Jedni i drudzy się śmieją, jedni i drudzy płaczą. A robiąc film, myślałem przede wszystkim o ludziach młodych - bo oni stanowią 75 procent widowni  - o tym, że mój widz o przeszłości nie wie prawie nic. Historia bowiem w naszych szkołach wykładana była w sposób karygodny, tak aby ten przedmiot zohydzić - przekonuje reżyser.

W audycji Anny Fuksiewicz Jerzy Hoffman mówił również o swojej wizji sytuacji politycznej w 1920 roku i konsekwencji bitwy warszawskiej, o wyborze obsady, plenerach i efektach komputerowych. Opowiedział też oczywiście mnóstwo anegdot z planu.

W audycji wykorzystano także wypowiedzi autora zdjęć - Sławomira Idziaka oraz aktorów: Nataszy Urbańskiej i Borysa Szyca.

Audycję przygotowała Anna Fuksiewicz.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Niepokorny dżentelmen Jerzy Hoffman

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2011 10:00
Pisarka Marta Sztokfisz przepytała blisko pięćdziesiąt osób zawodowo lub prywatnie związanych z Jerzym Hoffmanem. Z opowieści wyłania się obraz człowieka doświadczonego przez los, ale też miłośnika kina, kobiet, historii i biesiady.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"1920 Bitwa Warszawska 3D" w kinach

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2011 15:09
- Jerzy Hoffman biegał w swoich okularach, na to zakładał okulary 3D. Podobnie kilku innych panów – twórcy są w słusznym wieku – mówi z uśmiechem Borys Szyc.
rozwiń zwiń