Wysłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku"<<<
Autorka powieści "Imiona Krymu" opowiadała w audycji o pracy nad książką, krymsko-tatarskiej tożsamości, okupacji półwyspu oraz o tym, dlaczego współczesna literatura pomaga Ukrainie odzyskiwać Krym w sferze pamięci i wyobraźni.
Krym widziany z bliska
Okazją do rozmowy było ukazanie się polskiego przekładu jej książki w tłumaczeniu Joanny Majewskiej-Grabowskiej. Autorka opowiedziała o wieloletniej, niemal reporterskiej kwerendzie oraz o tym, dlaczego główną bohaterką książki uczyniła etniczną Rosjankę. Zdradziła nam również, jaką rolę w narodzinach tej powieści odegrali klasycy polskiego reportażu.
Czytaj także:
Książka została bardzo dobrze przyjęta przez polskich czytelników i recenzentów. - Jestem wdzięczna polskim czytelnikom za tak ciepłe przyjęcie książki. Mam też poczucie, że Krym nie jest dla Polaków miejscem całkowicie obcym. Wielu z nich odwiedzało półwysep, część pisała o nim książki. W mojej powieści wspominam nawet niektórych polskich autorów - mówiła pisarka w rozmowie z Marcinem Gaczkowskim.
Autorce zdarza się wirtualnie odwiedzać Krym. - Kiedy pisałam tę książkę, żartowałam, że mój adres IP uważał, iż mieszkam na Krymie. Nieustannie korzystałam z map Symferopola i Bachczysaraju, sprawdzałam nazwy ulic, trasy i miejsca opisane w powieści - dodała.
Krym zbudowany z historii i pamięci
Anastasija Lewkowa przyznała, że nie zawsze potrafi odróżnić własne wspomnienia od tych, które przejęła od innych. - Podczas pracy nad książką przeprowadziłam dziesiątki, a czasem setki rozmów z mieszkańcami Krymu. Ich historie stopniowo stapiały się z moją wyobraźnią. W pewnym momencie miałam wrażenie, że sama mieszkałam przy pewnej ulicy w Bakczysaraju albo studiowałam na uniwersytecie, na którym uczy się moja bohaterka. Oczywiście nigdy tam nie mieszkałam, ale taki właśnie Krym istnieje dziś w mojej wyobraźni - mówiła pisarka.
Powieść, która miała być reportażem
Pomysł na książkę narodził się w 2012 roku. Anastasija Lewkowa wspominała, że stała wtedy na wzgórzu w Bakczysaraju i patrzyła na stare miasto oraz Pałac Chanów. Pomyślała, że chciałaby napisać książkę o Krymie i Tatarach krymskich.
- Początkowo miał to być reportaż. W tamtym czasie w Ukrainie bardzo popularna była polska szkoła reportażu. Czytaliśmy książki Mariusza Szczygła czy Witolda Szabłowskiego i marzyliśmy o podobnym pisaniu. Potem jednak zaczęłam coraz głębiej wchodzić w temat. Rozmawiałam z historykami, działaczami społecznymi, dziennikarzami i mieszkańcami Krymu. Kiedy w 2014 roku Rosja zajęła półwysep, miałam już ogromny materiał. Zrozumiałam wtedy, że w mojej głowie rodzi się nie reportaż, lecz powieść - tłumaczyła w "Rozmowach po zmroku".
Droga do ukraińskiej tożsamości
Niektóre wydarzenia są oparte na faktach, inne stanowią literackie uogólnienie doświadczeń wielu osób. - Jeśli chodzi o historię miłosną, pozostawię to ocenie czytelników. Zaskoczyło mnie jednak, jak wielu ukraińskich czytelników uznało książkę za literaturę dokumentalną. Otrzymywałam wiadomości od osób przekonanych, że opisałam własne życie - opowiadała autorka.
Bohaterką książki jest etniczna Rosjanka. - Takie są realia Krymu. Mieszka tam wielu etnicznych Rosjan. Od dawna interesuje mnie jednak przede wszystkim proces kształtowania tożsamości. Chciałam pokazać bohaterkę, która stopniowo odkrywa swoją ukraińskość. Paradoksalnie dzieje się to dzięki przyjaźni z Tatarami krymskimi. Widząc historię ich prześladowań i deportacji, zaczyna dostrzegać również doświadczenie Ukraińców. To właśnie przez historię Tatarów krymskich odnajduje własną tożsamość - dodała.
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Marcin Gaczkowski
Goście: Anastasija Lewkowa (pisarka)
Data emisji: 15.06.2026
Godz. emisji: 22.30