REKLAMA

Redbad Klynstra: nie rozumiem łatki "Moher z Amsterdamu"

Ostatnia aktualizacja: 13.06.2014 19:00
Urodził się w Holandii, ale od 1989 roku na stałe mieszka w Polsce. Aktor i reżyser, który w swojej pracy często polega na intuicji. - Nie lubię odgrywać gotowych postaci, ciekawsze jest ich budowanie przy widzach - wyznał w Dwójce Redbad Klynstra.
Audio
  • Redbad Klynstra - aktor intuicyjny (Piątek z Mazurkiem/Dwójka)
Redbad Klynstra
Redbad KlynstraFoto: Grzegorz Śledź/PR2

Spytany o to, czy czuje się bardziej Holendrem, czy Polakiem, nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Powołuje się na słowa, które usłyszał z rąk zaprzyjaźnionej osoby. - Ja w zasadzie sam nie wiem. Zakonnica, do której chodziłem na masaż, powiedziała, że ja chyba muszę być w stu procentach Polakiem, bo inaczej nie denerwowałbym się tak wszystkim, nie zadawał pytań.
Polskie życie Redbada Klynstry na dobre zaczęło się w 1989 roku. - Wychodzi, że to właśnie 25 lat mija. Wtedy dostałem się na warszawską PWST, a moja wychowawczynią była Maja Komorowska - wspomina gość Dwójki. Jego znajomi z czasów studenckich widzieli w nim powiew świeżości z zachodu, za sprawą zupełnie innego, bardziej otwartego podejścia do ludzi. Katarzyna Herman przyznała, że w tym okresie Klynstra był prawdziwym uwodzicielem, który rozkochiwał w sobie po kolei wszystkie koleżanki z uczelni. Przypominał im Patricka Swayze, święcącego wówczas wielkie triumfy.

Posłuchaj audycji o Warszawie Redbada Klynstry i Marka Nowakowskiego.

Gość Roberta Mazurka określa siebie samego jako aktora intuicyjnego. - Dla mnie intuicja jest bardzo konkretnym narzędziem decyzyjnym. To nie ma nic wspólnego z brakiem przygotowania do roli. Wcielając się w daną postać, nie staram się szukać odpowiedzi, kim ona jest, ale raczej zadawać pytania i w ten sposób ją budować, już w trakcie grania, przy publiczności - zdradza tajniki pracy Klynstra. Jako aktor udziela się on nie tylko w produkcjach kinowych i telewizyjnych. Jest blisko związany z teatrem, zarówno jako osoba występująca na deskach warszawskich teatrów - Rozmaitości i Nowego, ale też próbująca swoich sił w reżyserii.
Przez środowisko "Gazety Wyborczej" aktor został dwa lata temu nazwany "Moherem z Amsterdamu". Dla niego sprawa jest o tyle dziwna, że nigdy nie angażował się za bardzo w życie polityczne, nie mówił w wywiadach też o kwestiach światopoglądowych. Udzielił poparcia komitetowi wyborczemu Jarosława Kaczyńskiego po tym, jak pod Smoleńskiem zginął Lech Kaczyński. Od tego czasu została przyczepiona mu ta łatka. - Ja wiem tylko tyle, że kiedy zadaję pewne pytania, to jedni starają mi się udzielić odpowiedzi i to są najczęściej osoby z tej prawej strony, natomiast w przypadku tych z lewej często przy trzecim-czwartym pytaniu spotykam się z agresją. Mam wątpliwości, dlaczego samolot ciągle tam leży, bo wiem, że gdyby taka sytuacja była udziałem Królowej Holenderskiej, reakcja by była zupełnie inna. Nie wyobrażam sobie, żeby Belgowie czy Niemcy nie wydali nam wraku - opowiada aktor.
Więcej na temat roli polityki w życiu Klynstry, jego planów zawodowych, ale i wspomnień z lat dziecinnych - w nagraniu audycji.

ac/mc

Czytaj także

Holender na tropie TW "Ketmana"

Ostatnia aktualizacja: 14.12.2012 19:00
- Ostatnio uświadomiłem sobie, że jestem Polakiem holenderskiego pochodzenia. Moich kolegów, Holendrów mieszkających w Polsce, nie denerwują tak rzeczy, które się tu wydarzają - wyznaje Redbad Klynstra, gość "W Dwójce raźniej".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Redbad Klijnstra namówił znajomych aktorów i pisarzy na spotkanie z grzechem

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2014 15:50
- Sztuka często kojarzy się z rozrywką i tak też jest przedstawiana, żeby pewne rzeczy sprzedać. Z drugiej strony mamy eksperymentalne wydarzenia, zwane potocznie "sztuką dla sztuki". My chcemy być pośrodku - mówił w radiowej Jedynce aktor i reżyser Redbad Klijnstra, dyrektor artystyczny 6. Festiwalu Gorzkie Żale.
rozwiń zwiń