Przetrwała, by dawać świadectwo. Historia Krystyny Budnickiej

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2026 13:20
Krystyna Budnicka jest jedną z ostatnich osób, które mogą opowiedzieć historię getta warszawskiego z własnej perspektywy. Najmłodsza z ośmiorga rodzeństwa, przeżyła jako jedyna. W pożodze straciła całą rodzinę. Dziś, jako działaczka Stowarzyszenia Dzieci Holokaustu, przypomina o świecie, którego już nie ma – i o ludziach, którzy nie mają swoich grobów, ale mają pamięć.
Krystyna Budnicka jako jedyna z rodziny Kuczerów przeżyła powstanie w gettcie warszawskim.
Krystyna Budnicka jako jedyna z rodziny Kuczerów przeżyła powstanie w gettcie warszawskim.Foto: PAP/ Tomasz Gzell

Krystyna Budnicka urodziła się jako Hena Kuczer w 1932 roku w Warszawie. Gdy wybuchła wojna miała zaledwie 7 lat. W swoich wspomnieniach wraca do momentu utworzenia getta. - Mieliśmy trochę szczęścia, bo nasza strona parzysta wchodziła w skład getta i nie musieliśmy się przeprowadzać. Ale zaczął się ten egzotyzm, ludzie się przeprowadzali i zaczęły się sprawy głodowe i te wszystkie historie bardzo trudne. Jedzenia brakowało, a i trzeba było zarobić, a nie zawsze się udawało - wspominała w Dwójce.

Wysłuchaj wspomnień w audycji "Zapiski ze współczesności" >>> 

>>> Odcinek 1: Wspomnienia z dzieciństwa

>>> Odcinek 2: Czy bunkier uchroni przed zagładą w getcie?

>>> Odcinek 3: Ukryci po aryjskiej stronie

>>> Krystyna Budnicka #4. Rok 1943

Skrytki dla rzeczy i ludzi

Rodzina Krystyny Budnickiej próbowała ratować to, co jeszcze można. - Było zarządzenie Niemców, żeby dawać do depozytu wartościowe rzeczy. Moi bracia zaczęli robić więc skrytki, bo ludzie nie chcieli oddawać. W końcu zaczęły się wywózki. Ludzie wrócili i powiedzieli, że to nie jest żaden obóz pracy, tylko Treblinka, miejsce zagłady. No i wtedy ludzie przestali się zgłaszać i zaczęła się sprawa robienia skrytek. Trzeba było chować się za wszelką cenę - mówiła. 

- Zaczęły się robić skrytki już nie dla przedmiotów, tylko dla ludzi. Była taka zapadnia, podłoga wyglądała normalnie, a można było się znaleźć w piwnicy. To było bardzo prymitywne i na chwilę, ale dawało szansę - wyjaśniała. 

"Między bombami a ogniem, między kanałem a bunkrem"

Na ulicy Miłej powstał bunkier, miejsce, które miało pomóc ocalić życie. - Ten bunkier był już bardzo rozbudowany, połączony z kanałem ściekowym, który dawał połączenie ze stroną aryjską. Dwie rzeczy gwarantowały życie: woda i prąd. Była kuchenka elektryczna, była woda, więc można było tam żyć - opowiadała Krystyna Budnicka. 

Schronienie okazało się jednak zbyt kruche w obliczu powstania. - Getto płonęło całe. Ten nasz bunkier był bezpieczny, ale tak gorący, że nie można było wytrzymać. Uciekaliśmy do kanału. Tam było chłodno, ale przepływały zwłoki ludzkie. To jest nie do opisania, jak to było: między bombami a ogniem, między kanałem a bunkrem - nakreślała. 

***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Przygotowała: Joanna Bogusławska

Data emisji: 20-24.04.2026

Godz. emisji: 12.45

Czytaj także

"Yellow Daffodil". Muzyczna refleksja na rocznicę powstania w getcie warszawskim

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2026 18:20
19 kwietnia przypada 83. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. Z tej okazji Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN organizuje wyjątkowy koncert Sinfonii Varsovii pod dyrekcją Marty Kluczyńskiej. Centralnym punktem wieczoru będzie prawykonanie utworu "Yellow Daffodil" autorstwa Aleksandra Dębicza, kompozytora, pianisty i aranżera. Podczas koncertu artysta wystąpi również jako solista.
rozwiń zwiń