W rozmowie Bronisław Maj z uśmiechem wspominał swoje pierwsze spotkanie z Czesławem Miłoszem. Miało ono miejsce podczas pamiętnej wizyty poety w Polsce w 1981 roku.
- Czesława Miłosza poznałem w czerwcu 1981 roku. Przyjechał wtedy opromieniony sławą noblisty do Polski. To był czas karnawału "Solidarności". Niezwykły, gorący, cudowny czas. Spotkanie odbywało się w Domu Literatów przy Krupniczej 22. Był potworny tłum, Miłosz czytał wiersze, a my, młodzi pisarze, staraliśmy się jakoś zaprowadzić porządek. W pewnym momencie poprosił o wodę. Pobiegłem do kuchni, przyniosłem szklankę i odbyliśmy pierwszą rozmowę. Ja powiedziałem: "Proszę", a Miłosz odpowiedział: "Dziękuję". Po spotkaniu zabrałem tę szklankę do domu. Zostało w niej jeszcze trochę wody i później przy rozmaitych alkoholowych okazjach dolewaliśmy po łyżeczce do drinków, nazywając ją żartobliwie "Nobel Water" - wspominał.
Posłuchaj cyklu "Zapiski ze współczesności" >>>
"Był niezwykle ciekaw tego, co dzieje się w Polsce"
Jerzy Illg swoje pierwsze prawdziwe spotkanie z poetą przeżył kilka lat później w Rzymie. Jak przyznaje, trudno było wtedy uwierzyć, że z czasem zostanie redaktorem i wydawcą książek Miłosza.
- W 1986 roku byliśmy ze Znakiem w Rzymie. Nagle okazało się, że Miłosz też tam jest. Dzięki Janowi Błońskiemu spotkaliśmy się z nim w ogródku przy Via della Conciliazione. To było elektryzujące doświadczenie. Był niezwykle ciekaw tego, co dzieje się w Polsce, wypytywał o wszystko, słuchał z ogromną uwagą. Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że będę jego redaktorem, wydawcą, że będę odwiedzał go w Kalifornii i prowadził z nim długie nocne rozmowy, uznałbym go za szaleńca. To była wielka przygoda, która trwała przez wiele lat - mówił.
Czytaj także:
Kraków naturalną przestrzenią dla Czesława Miłosza
Kraków stał się naturalnym miejscem przebywania Czesława Miłosza po jego powrocie do Polski. Jak wspominają rozmówcy, noblista nie był jedynie gościem życia literackiego – współtworzył je na co dzień.
- Miłosz od początku był bardzo intensywnie obecny. Nawet kiedy wracał jeszcze do Kalifornii, cały czas uczestniczył w życiu literackim Krakowa. Ta jego obecność była dla nas darem. Z czasem stała się czymś naturalnym – elementarnym składnikiem życia kulturalnego miasta. Po prostu był tutaj z nami - usłyszeliśmy w nagraniach.
"Co o mnie teraz powiedzą?"
Jerzy Illg przez lata redagował kolejne tomy poety. Wspomina, że Miłosz doskonale wiedział, kiedy książka jest już skończona, ale jednocześnie z dystansem podchodził do redaktorskich prób nadmiernego porządkowania tekstu.
- Dostawałem gotowy tom i zaczynały się nasze zabawne rozmowy. Mówiłem: "Panie Czesławie, tutaj jest przecinek, a w podobnej konstrukcji poniżej już go nie ma". A on opędzał się ode mnie i odpowiadał: "Panie Jerzy, niech pan nie przesadza z tą konsekwencją". Takich historii było mnóstwo. Raz wydrukowaliśmy w "Nagłosie" wiersz "Filologia" z fatalną pomyłką – zamiast słowa "śmiertelność" pojawiła się "nieśmiertelność". Miłosz zadzwonił z Kalifornii przerażony: "Co o mnie teraz powiedzą?". Uratowałem się tylko mówiąc, że właściwie taka wersja jest jeszcze bardziej intrygująca - przytaczał Jerzy Illg.
Człowiek odpowiedzialny za polską poezję
Bronisław Maj zapamiętał noblistę jako człowieka niezwykle odpowiedzialnego za polską poezję. Tłumacząc młodych autorów na język angielski, traktował tę pracę z wyjątkową starannością. - Zanim poznałem go osobiście, wymienialiśmy listy dotyczące tłumaczeń moich wierszy. Zadawał bardzo konkretne pytania o pojedyncze obrazy, frazy, chciał wszystko zrozumieć jak najgłębiej. To było rzetelne gospodarowanie dobrem, jakim była dla niego polska poezja. Konsultował się z autorem, ale ostateczny kształt przekładu należał już wyłącznie do niego. Nad tym panował całkowicie i z pełną odpowiedzialnością - mówił.
***
Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności
Przygotowanie: Kinga Michalska
Data emisji: 6-10.07.2026
Godz. emisji: 12.45
Oprac. Zuzanna Chowaniec