Michał Jędryka: "Ołowiane dzieci" nie mają happy endu

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2026 12:13
O tej historii opowiada serial Macieja Pieprzycy, podcast Anny Kowalczyk, a także audycje dostępne na stronach Polskiego Radia. Jednak wszystko zaczęło się wcześniej – od książki "Zapomniana epidemia" Michała Jędryki. Mowa o jednej z najbardziej przemilczanych powojennych historii – o skażeniu ołowiem i jego dramatycznych skutkach dla dzieci dorastających w pobliżu hut i zakładów przemysłowych, których życie i zdrowie przez lata pozostawały poza społeczną świadomością i oficjalną narracją.
Michał Jędryka, autor reportażu Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia
Michał Jędryka, autor reportażu "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia"Foto: MARZENA BUGALA-ASTASZOW POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>

"Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia" Michała Jędryki wraca dziś w nowym, rozszerzonym wydaniu. Pierwsza wersja ukazała się w 2020 roku pod tytułem "Zapomniana epidemia". To reportaż, w którym autor – pisarz, malarz, polonista i pedagog – wraca do wydarzeń, które na trwałe odcisnęły się na historii Górnego Śląska.

Michał Jędryka i reportaż o "zapomnianej epidemii"

- Do tej historii wróciłem po wielu latach, przy okazji mojego artystycznego powrotu na Śląsk. Wówczas powstała seria akwareli, która miała odkrywać ten zapomniany region i historie ludzi, których tam spotykałem. Pojawił się też wątek lekarki ratującej dzieci. Wtedy uświadomiłem sobie, że sam byłem pacjentem doktor Wadowskiej-Król. Stąd ten powrót, wielogodzinne rozmowy z panią doktor i pomysł na książkę - wyjaśnił Michał Jędryka.

Czytaj także:

Historia, która nie chciała czekać na film

Początkowo historia dzieci zatrutych ołowiem miała trafić do szerszego grona odbiorców jako film. Szybko jednak okazało się, że praca nad projektem w świecie filmu wymaga przede wszystkim cierpliwości – a tej autorowi zaczęło brakować. W efekcie zdecydował, że zamiast czekać, lepiej opowiedzieć tę historię od razu. Tak narodziła się książka.

- Od początku wiedziałem, że ta opowieść ma potencjał filmowy. Dopiero jednak duża platforma streamingowa pozwoliła zrealizować serial o takim rozmachu. A na fali jego popularności wracamy dziś do książki, co bardzo mnie cieszy - podkreślił gość Dwójki.

- To historia opowiedziana z dwóch perspektyw czasowych - dodał autor. - Książka ma strukturę trochę thrillera, a trochę powieści młodzieżowej. Był nawet taki niezrealizowany pomysł, że można by "Ołowiane dzieci" opowiedzieć filmowo w konwencji "Stranger Things". Bo to także opowieść o tajemnicy, w której nastolatki próbują ją rozwikłać. Tyle że – w przeciwieństwie do "Stranger Things" – tutaj zagrożenie jest realne, nie ma wyimaginowanych stworów. Odkrycie tej tajemnicy wiąże się z prawdziwym niebezpieczeństwem, które dotyczyło tych dzieci i którego skutki, pośrednio, odczuwamy do dziś - podkreślił Michał Jędryka.

"Ołowiane dzieci" poza filmowym kadrem

Książka ma tę przewagę, że potrafi pokazać to, czego nie da się uchwycić w wąskim kadrze filmu czy serialu. Tym "czymś" jest długość trwania katastrofy i jej społeczne konsekwencje. Autor rozpisuje je na różne elementy rzeczywistości – to z jednej strony katastrofa społeczna, pokazująca, jak naznaczenie biedą czy przestępczością dotykało region Katowic. 

- Powiedziałbym, że katastrofy i kataklizmy najczęściej uderzają w najsłabsze ogniwa systemu. Na ołowicę narażone były przede wszystkim osoby najbardziej bezbronne: ci, którzy nie mieli łazienek, mieszkali najbliżej huty i żyli w bardzo trudnych warunkach. Zdarzało się, że ubrania dziecięce prano razem z odzieżą roboczą rodziców, a czasem nie było nawet pralki, bo w domu brakowało łazienki - podkreślił autor książki "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia".

Śląsk i skażenie ołowiem. Jakie są dziś skutki?

W serialu odtworzono typowe śląskie familoki z cegły, jednak w rzeczywistości były to slumsy. Ludzie żyli tam w stanie permanentnej prowizorki aż do momentu wyburzenia kolonii robotniczej. Ta decyzja nie wynikała jednak prawdopodobnie z troski o zdrowie, lecz z przesłanek ekonomicznych. Zlikwidowano wówczas część produkcji i Targowisko, choć sam teren wciąż pozostaje związany z przemysłem.

Mimo rekultywacji – obejmującej wywóz części skażonej ziemi, nawiezienie nowej i nasadzenia zieleni – obszar ten nadal nie jest w pełni bezpieczny. W książce Michała Jędryki pojawia się więc sugestia, że mieszkańcom tych terenów, zarówno dawnym, jak i obecnym, należałyby się stałe badania i długofalowa opieka zdrowotna.

- "Ołowiane dzieci" wielokrotnie porównywano do historii Erin Brockovich. Jest jednak zasadnicza różnica: amerykański film kończy się wielomilionowym odszkodowaniem dla poszkodowanych – takim, można powiedzieć, ekonomicznym happy endem. "Ołowiane dzieci" nie mają happy endu. Mogę przywołać jeszcze jedną historię: mam znajomą pediatrę, do której zwrócono z pytaniem, czy nie ma pacjentów, którzy mogliby przypominać "ołowiane dzieci" z tamtych czasów. Odpowiedziała od razu: "człowieku, ja tych dzieci mam na pęczki" - mówił Michał Jędryka.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek

Gość: Michał Jędryka (autor książki "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia")

Data emisji: 26.05.2026

Godz. emisji: 8.30

am

Czytaj także

Blok, który stał się legendą. Historia katowickiej Superjednostki

Ostatnia aktualizacja: 13.11.2025 13:33
"Miasto w mieście", projekt duetu Mieczysława Króla i Mieczysława Klimka, wciąż budzi emocje. Dla jednych to relikt PRL-u, dla innych architektoniczna ikona. Dziś, po ponad pół wieku, Superjednostka nadal robi wrażenie skalą, funkcjonalnością i historią, którą nosi w swoich betonowych ścianach.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Ołowiane dzieci". Michał Jędryka i historia polskiego Czarnobyla

Ostatnia aktualizacja: 22.05.2026 10:26
W cyklu "To się czyta" sięgamy po reportaż śledczy Michała Jędryki "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia". To nie tylko historia choroby, która w latach 70. dotknęła dzieci z Górnego Śląska. To także opowieść o walce z systemem, ale też próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy tamta historia rzeczywiście jest już zamknięta.
rozwiń zwiń