"Schody do Pałacu Dożów" Guardiego

Ostatnia aktualizacja: 26.04.2020 14:26
W kufrach osiemnastowiecznych podróżników opuszczających Wenecję znajdowała się niewielka weduta - wierny widok miasta, albo kaprys - malowniczy pejzaż z wyimaginowanymi budowlami, lub ruinami.
Audio
  • Francesco Guardi "Schody do Pałacu Dożów" (Jest taki obraz/Dwójka)
Pocztówka. Na awersie reprodukcja obrazu Francesco Guardiego Schody do Pałacu Dożów w Wenecji
Pocztówka. Na awersie reprodukcja obrazu Francesco Guardiego "Schody do Pałacu Dożów w Wenecji"Foto: Polona/domena publiczna

Oba gatunki można uznać za pierwowzór pocztówki i pamiątkowego zdjęcia. Podczas ciemnej, zaalpejskiej zimy przypominały błękitne niebo, odbijające się w kanałach i lagunie. Na weneckich wedutach i kaprysach panowała bowiem zawsze dobra pogoda.

Weduciści, oprócz wiernych widoków miasta, malowali również obrazy należące do gatunku pozwalającego na większą swobodę. Były to kaprysy, dzieła, w których istniejące, lub całkowicie wymyślone budowle, umieszczane były w wyimaginowanych, nastrojowych pejzażach. Odmianę tego gatunku stanowiły tzw. kaprysy architektoniczne, pełne inwencji wyobrażenia fantastycznej architektury, wykorzystujące znane budowle, lub dowolnie zestawiane ich fragmenty, a następnie wypełniane malowniczymi scenkami. W sztafażu kaprysów, podobnie, jak na wedutach, ukazywani byli przedstawiciele wszystkich weneckich stanów, w charakterystycznych dla siebie ubiorach - patrizi, cittadini i popolani (patrycjusze, obywatele, plebejusze), uczestnicząc w wymyślonych wydarzeniach i sytuacjach.

Francesco Guardi, ostatni wielki wenecki weducista, kilkukrotnie malował dziedziniec Pałacu Dożów ze słynnymi Schodami Gigantów. Schody te, wybudowane przez Antonio Rizzo w 1491 roku i ozdobione w połowie XVI wieku posągami Marsa i Neptuna, były świadkami największych ceremonii Serenissimej. Prowadziły z dziedzińca wprost na pierwsze piętro Pałacu, do jego najbardziej reprezentacyjnych pomieszczeń.

Guardi malował dziedziniec Pałacu i jego słynne schody z różnych punktów, zazwyczaj jednak wybierając taki kadr, aby rozświetlony słońcem dziedziniec, widziany był zza zacienionej arkady. W tym obrazie jest to Arco Foscari. Niewielkie malowidło nie jest wiernym widokiem wewnętrznego dziedzińca pałacu (brakuje posągów na szczycie schodów), nie przedstawia również żadnej weneckiej ceremonii, ani dostojników Republiki. To kaprys, z malowniczymi postaciami i scenkami z codziennego życia miasta.

Obraz zagrabiony podczas II wojny światowej w 2014 roku wrócił do Warszawy, do Muzeum Narodowego.

***

Tytuł audycji: Jest taki obraz 

Prowadził: Michał Montowski

Gość: dr Grażyna Bastek

Data emisji: 26.04.2020

Godzina emisji: 12.45

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Il Bucintoro. Świadectwo weneckiej potęgi

Ostatnia aktualizacja: 01.08.2015 14:33
Zapraszamy na opowieść o obrazie Francesca Guardiego przedstawiającym wspaniały okręt dożów weneckich.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Antonello da Messina. Pechowy geniusz z Sycylii

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2016 21:00
O jego życiu nie wiemy prawie nic. Artysta zmarł w wieku zaledwie 49 lat, w okresie największego rozpędu twórczego. Ale fatum prześladowało go nawet po śmierci.
rozwiń zwiń