O związkach po włosku. Maciej Zakościelny w filmie "Zróbmy sobie przerwę"

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2026 11:07
Ciepła komedia w reżyserii Christiana Marazzitiego opowiada historię trzech par na różnym etapie życia, które muszą zmierzyć się z problemami w relacji. Film miał swoją premierę we Włoszech na początku tego roku, a od 28 sierpnia zobaczymy go również w polskich kinach. Gwiazdom italskiego kina na ekranie partneruje Maciej Zakościelny.
Maciej Zakościelny debiutuje we włoskim kinie rolą w komedii Zróbmy sobie przerwę
Maciej Zakościelny debiutuje we włoskim kinie rolą w komedii "Zróbmy sobie przerwę"Foto: Wojciech Olkusnik/Dzien Dobry TVN/East News

Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>

Angaż w "Zróbmy sobie przerwę" (2026) to dla polskiego aktora debiut we włoskim kinie. W filmie, który jest międzynarodową koprodukcją, Maciej Zakościelny gra rolę Jana. Jego losy splatają się z historią dwojga głównych bohaterów, Fabrizia i Valerii.

– Jan, którego gram, bardzo miesza, a trochę też reaguje na to, co przynosi życie, bo on sam nic by nie zrobił. Do tanga trzeba dwojga. Ta rola oczywiście nie jest bardzo duża, ale jest ważna w wątku, w którym grają Fabio Volo i Ilenia Pastorelli – opowiadał aktor w "Poranku Dwójki".

Na włoskim planie

Praca przy filmie wiązała się z wyzwaniami. Do swojej roli Zakościelny nauczył się mówić po włosku – z dobrym efektem, bo jego akcent chwalił między innymi filmowy partner Fabio Volo. – Ten język nie jest łatwy, bo gramatyka nie jest łatwa, ale łatwo się go wypowiada. Ja uczyłem się go "na małpę", ale wiedziałem dokładnie, co mówię, i ćwiczyłem też z nauczycielką gramatyki. Wspaniały język, wspaniały kraj – wspominał Polak.

Współpraca z zagranicznymi filmowcami była dla niego pouczającym doświadczeniem.  Reżyser Christian Marazziti był do mnie bardzo dobrze nastawiony. Za każdym razem bardzo mi dziękował i bardzo mnie komplementował. To dawało mi poczucie, że rzeczywiście jestem im potrzebny i nie jestem tu przez przypadek. Tak samo producent. Spotkać się z tak genialnymi aktorami z innego kraju, zobaczyć, jak oni pracują – ciekawe. Dużo jest podobieństw w tym, co robimy, ale są też różnice i to było super – mówił na antenie Maciej Zakościelny.

Rzymska praca… i rzymskie wakacje

Zdjęcia z udziałem Polaka powstawały m.in. w Rzymie, w historycznych wnętrzach, które, jak wspomniał, zrobiły na nim ogromne wrażenie.

– Włosi mają plany filmowe, które są naturalne, tam nic nie trzeba robić. To jest niebywałe. Oni chyba nie zdają sobie do końca sprawy, jak mają piękne i niezniszczone miasto - z taką historią! Myślę, że są do tak wspaniałej architektury przyzwyczajeni. Chodząc po Rzymie, gdzie się człowiek nie odwróci, ma jakiś piękny zabytek z ornamentami, ze wspaniałą fasadą. Zabytek na zabytku, aż głowa boli. Kręcenie w takim mieście, z taką scenografią, było dla mnie czymś wspaniałym. Bardzo lubię być tu i teraz, rzeczywiście zachwycać się chwilą, w której jestem. A tamte wrażenia potęgował fakt, że ja tam pracowałem - opowiadał aktor.

***

Tytuł audycjiPoranek Dwójki

PrzygotowanieElżbieta Szymkowska

Gość: Maciej Zakościelny (aktor)

Data emisji: 26.08.2026

Godz. emisji: 7.20

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Luchino Visconti. Hodowca koni, który podbił kino

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2026 20:00
"Śmierć w Wenecji", "Portret rodzinny we wnętrzu", "Lampart" – to tylko kilka tytułów, które przychodzą nam do głowy, gdy pojawia się nazwisko Luchino Viscontiego. Dziś nazywany jest twórcą autorskiego kina monumentalnego – tworzonego z wielkim rozmachem, o indywidualnej estetyce. Jednak jego pierwsze filmy wyglądały zupełnie inaczej – skromniejsze, bliższe codziennemu życiu, surowe w formie. Jak z tego świata prostoty wyrosła późniejsza epicka wizja mistrza?
rozwiń zwiń
Czytaj także

"O czym sobie nie mówimy". Beatrice Savignani jako studentka filozofii i femme fatale

Ostatnia aktualizacja: 22.07.2026 10:25
- Film opowiada historię dwóch par mieszkających w Rzymie, które wybierają się na wakacje do Tangeru w Maroku. Okazuje się, że jeden z bohaterów ukrywa romans i to burzy cały dotychczasowy porządek. Trudno opowiedzieć o tym, nie zdradzając zbyt wiele, ale to film o komunikacji, miłości i konsekwencjach braku szczerości wobec bliskich nam osób - mówiła w Dwójce włoska aktorka Beatrice Savignani, którą możemy oglądać w filmie "O czym sobie nie mówimy".
rozwiń zwiń