Pomysł narodził się w głowie Aleksandra Rewińskiego. Tenor chciał połączyć muzykę dawną z zupełnie innym światem brzmieniowym. Długo nie wiedział jednak, z kim mógłby zrealizować projekt. Potrzebował muzyka, który z jednej strony zna repertuar renesansowy, a z drugiej potrafi spojrzeć na niego spoza ram historycznego wykonawstwa.
– Początkowo w ogóle nie miałem śmiałości. Nie ze względu na to, że miałem wątpliwości co do samej idei projektu, bo wydawało mi się wspaniałe stworzyć taką mieszankę czy fuzję stylistyczną. W projekt wierzyłem, ale on był w mojej głowie. Nie wiedziałem, kto może być osobą, która zrozumie ten idiom, tę stylistykę i to uniwersum dźwiękowe, które powinno tutaj zaistnieć – opowiadał podczas spotkania w Dwójce.
Posłuchaj w audycji "Wybieram Dwójkę" >>>
Początki Dowland Electric
Rozwiązanie podsunął tancerz i choreograf Edgar Lewandowski. Zaproponował Pawła Zalewskiego, gambistę, którego Aleksander Rewiński znał już z wcześniejszych przedsięwzięć związanych z muzyką dawną i operą barokową.
– Zorientowałem się, że z Pawłem mijaliśmy się przy różnych projektach, ale właściwie się nie znaliśmy, nie rozmawialiśmy ze sobą. I tak spontanicznie, na zasadzie "raz się żyje", spróbowałem. Pawłowi ta idea się spodobała, więc tu jesteśmy – wspominał tenor.
"Dowlanda trzeba było zrobić na nowo"
Paweł Zalewski porusza się pomiędzy dwoma muzycznymi światami – jako gambista zajmuje się muzyką dawną, ale gra również na gitarze elektrycznej. Twórczość Dowlanda nie była więc dla niego nowym repertuarem. Nowe było natomiast narzędzie, za pomocą którego miał ją odczytać.
– Jako gambista, osoba zajmująca się muzyką dawną, wielokrotnie zetknąłem się z tymi pieśniami. Muzykę znałem dogłębnie, pieśni również, a tutaj musieliśmy to zrobić na nowo. Jako gitarzysta elektryczny, współczesny, musiałem trochę inaczej podejść do tych pieśni – tłumaczył.
Znajomość historycznego repertuaru okazała się fundamentem eksperymentu.– Miałem podstawę. Nie byłem osobą wziętą przez Aleksandra z muzyki rozrywkowej, która nagle bierze te pieśni i nie ma pojęcia, o co chodzi. Dzięki temu mieliśmy nić porozumienia. Po prostu znaliśmy podstawy i założenia pieśni renesansowej – podkreślał Paweł Zalewski.
"Pierwotnego piękna" nie można zagłuszyć
Efektem wspólnej pracy jest "Unquiet Thoughts". Aleksander Rewiński zaznacza, że dla duetu nie oznacza to zamknięcia poszukiwań. – Mimo że powstała płyta, wciąż poszukujemy nowych rozwiązań i nowych efektów, które można zrealizować w przypadku tych pieśni. Oczywiście uważając na to, żeby nie zatracił się ten pierwotny duch, to pierwotne piękno pieśni Dowlanda. Zwłaszcza te melancholijne pieśni są już na wejściu po prostu tak piękne, że zbytnia ingerencja mogłaby doprowadzić do katastrofy w formie – mówił.
W projekcie nowe możliwości otrzymuje także głos. – Kiedy znalazłem się przed mikrofonem, który mnie amplifikuje, mogłem troszeczkę odejść od klasycznej emisji. Śpiewać bardziej artykulacyjnie, skupić się bardziej na słowie, na brzmieniu danego dźwięku, pobawić się kolorem. Mikrofon daje nowe możliwości – Aleksander Rewiński .
Album „Unquiet Thoughts” duetu Aleksander Rewiński – Paweł Zalewski ukaże się 16 października.
***
Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę
Prowadzenie: Jakub Kukla
Goście: Aleksander Rewiński (tenor) i Paweł Zalewski (viola da gamba)
Data emisji: 21.09.2026
Godz. emisji: 16.30
oprac.zuzannachowaniec